podziemia don delilo

Co czytać w tym miesiącu. Książki kwietnia

Początek

Wybitna książka Dona DeLillo, pean na cześć nauki oraz barwna opowieść o ostatniej dzikiej rzece w Polsce

Don DeLillo

Podziemia

Noir sur Blanc, 2024

Wznowione właśnie polskie wydanie „Podziemi” budzi respekt już samą objętością. Książka jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich ma ponad 900 stron. Jeżeli będziecie próbowali czytać ją w łóżku lub na kanapie, wcześniej poćwiczcie trochę siłę rąk. Niech te niedogodności was jednak nie zniechęcą: „Podziemia” są książką wybitną, a tłumaczenie Michała Kłobukowskiego to szczyty sztuki translatorskiej.

Powieść rozpoczyna się od pamiętnego meczu baseballowego w 1951 roku, a kończy na późnych latach 90. (kiedy zresztą była pisana). Opowieść nie płynie jednak chronologicznie. DeLillo miesza plany czasowe, przeskakuje z jednej dekady do drugiej, stosuje nieoczywiste zwroty narracji. Oddaje głos coraz to kolejnym bohaterom, swobodnie przesuwając się pomiędzy opowieścią w pierwszej i trzeciej osobie. Wymaga to od czytelnika uwagi i zmusza go – co było z pewnością zamiarem autora – do tworzenia samodzielnie całościowego obrazu historii.

Pisarz nie pozostawia jednak tej opowieści samej sobie. Każdy akt jest tu starannie przemyślany, a przeplatające się wątki tworzą monumentalny, zapierający dech obraz Ameryki.

W „Podziemiach”, podobnie jak w pozostałych dziełach DeLillo, to właśnie amerykańskie społeczeństwo, a nie poszczególne osoby, jest wiodącym nadtematem. Istotnym elementem tego świata jest też miasto i metropolia – w tym przypadku Nowy Jork, i to ten raczej rzadko oglądany okiem turysty. Bohaterowie krążą po zaułkach, pędzą metrem, zapuszczają się na przedmieścia, lądują w piwnicach lub na imprezach na dachach domów. Miejski moloch jest w tym wydaniu bytem odrębnym, niezależnym, w beznamiętny sposób kształtującym życie mieszkańców.

Dziękujemy, że czytasz “Travel Magazine”. Wspomóż naszą działalność drobną kwotą:

https://buycoffee.to/travelmagazine

Doprowadzone do perfekcji sztuczki narracyjne amerykańskiego pisarza przykuwają skutecznie uwagę czytelników. Jest to o tyle istotne, że w przypadku „Podziemi” nie mamy do czynienia z typową opowieścią z wyodrębnionymi aktami. W większej mierze, niż na wartkiej akcji, ta książka opiera się na sugestywnych obrazach. Zdumiewające jest jednak, z jaką wprawą DeLillo tworzy bohaterów, potrafiąc zaledwie w kilku zdaniach nakreślić wielowymiarowe, głębokie psychologicznie postacie. W zależności od potrzeb, zmienia styl ich wypowiedzi, dostosowując ją do wieku, pochodzenia i wykształcenia protagonistów. Każdy z tych bohaterów momentalnie przykuwa uwagę, nawet jeżeli pojawia się zaledwie na kilku stronach.

W tej postmodernistycznej, wielopłaszczyznowej książce, DeLillo próbuje zmieścić niemal wszystko, nie tylko podejmując próbę zmierzenia się z mitem tzw. „wielkiej amerykańskiej powieści”, ale też stworzenia powieść totalnej, a więc takiej, która zawiera w sobie wszystkie rodzaje literatury i mieszczącej niemal całą rzeczywistość. Sport, śmierć, samotność, baseball, wysypiska odpadów, sztuka, przemoc, bomba atomowa, tłum, seks, człowiek jako twórca i niszczyciel… Trzeba być pisarzem o wyjątkowych umiejętnościach, by z tak wielu tematów utkać skomplikowany kilim, który – gdy spojrzy się na niego z dystansu – okazuje się dziełem skrojonym idealnie, bez żadnej błędnie poprowadzonej nici. I by napisać powieść, która mimo niemal tysiąca stron, pozostawia czytelnika z poczuciem żalu, że dotarł już do ostatniej kartki.

Jim Al-Khalili

Radość nauki

Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2024

Fizyk kwantowy i popularyzator nauki, Jim Al-Khalili, pisząc tę niewielką objętościowo książkę postawił sobie za cel wprowadzenie na powrót do dyskursu publicznego, ale też codziennego życia zasad racjonalności. Jest to jego odpowiedź na rosnącą falę fake newsów, teorii spiskowych i denializmu.

Punktem wyjścia stanowi założenie, że szeroko pojęta nauka jest najlepszym sposobem na to, by uniknąć narastających problemów dzisiejszego świata. Al-Khali przybliża obraz świata nauki i zachęca do tego, by w codziennym życiu przejąć zasady, na jakich się on opiera. Ma to pomóc w poruszaniu się w świecie, który jest nie tylko nieprzewidywalny, ale też pełen sprzeczności, co utrudnia podejmowanie optymalnych decyzji.

Nie oznacza to oczywiście, że mamy prowadzić badania naukowe i czynić z życia laboratorium. Autor w przystępny sposób przedstawia jednak fundamenty, na których opiera się zachodnia nauka namawiając, by podobnie jak naukowcy kierować się przy podejmowaniu codziennych decyzji świadomością występowania pewnych mechanizmów. A więc zdawać sobie sprawę z roli wątpliwości, z zalet i wad uproszczeń, z istnienia tzw. błędów poznawczych, ze znaczenia dowodów.

Al-Khali przypomina przy tym o istotnym fakcie – który dziś wielu umyka – że nauka nie jest zbiorem faktów o świecie. Taki zbiór nie jest nauką, lecz „wiedzą”.

Nauka jest raczej sposobem myślenia o naszej rzeczywistości i próbą nadawania jej sensu. Gdy o tym wiemy, nie będziemy wysuwać oskarżeń ku naukowcom o to, że czasem się mylą. Autor przypomina, że „mylenie się” jest nieodzowną cechą nauki. Zanim jakaś teza zostanie przyjęta jako fakt naukowy, jest sprawdzana setki lub tysiące razy. I bywa, że takiej weryfikacji nie przechodzi pomyślnie. O tym, że ta metoda działa, świadczy fakt, że niemal wszystkie dzisiejsze osiągnięcia ludzkości wzięły się ze stosowania metod naukowych.

Inną kwestią jest to, że wywód autora nie trafi zapewne do tych, którzy są sceptycznie do nauki nastawieni. Al-Khali stara się prowadzić narrację w sposób wyważony i pozbawiony oceniania. Niemniej osób nastawionych podejrzliwie do źródeł pandemii COVID-19 bądź lubujących się w teoriach spiskowych, prawdopodobnie nie przekona. Być może zresztą w takich przypadkach żadne racjonalne argumenty nie mogą przynieść rezultatów.

Ta książka jest więc siłą rzeczy skierowana bardziej do tych, którzy do zalet nauki i tak są już przekonani. Pozwala uporządkować wiedzę oraz wyjaśnić wiele wątpliwości, które często w dyskusjach o skuteczności nauki się pojawiają. Ale też przypomnieć o prawdzie, o której w dorosłości często zapominamy. A więc tej, że zgłębianie świata w naukowy sposób – nawet jeżeli będzie to poziom amatorski – może przynosić mnóstwo zadziwienia, radości i satysfakcji.

Maciej Cmoch

Bug

Wydawnictwo Paśny Buriat, 2024

Niesilący się na skróty podtytuł tej książki – „opowieści o rzece, łęgach, piachach, łąkach, starorzeczach i mokradłach, a także o życiu zwierząt i ludzi w meandry dzikiej rzeki zaplątanych” – mówi precyzyjnie, o czym jest pozycja autorstwa Macieja Cmocha. Biolog, przyrodnik i znawca ptaków postawił sobie za cel odmalować barwny i wielopłaszczyznowy obraz Bugu. Rzeka, będąca na długim odcinku naturalną granicą między Polską a Białorusią oraz Ukrainą, jest dziś ostatnim w naszym kraju i jednym z niewielu w Europie ciekiem wodnym, który uniknął daleko idącego uregulowania. Bug wciąż pozostaje więc laboratorium naturalnych procesów kształtujących krajobraz od tysięcy lat. W świecie, który powoli zapada się pod naszym ciężarem, takie miejsca zyskują wyjątkową wartość.

Cmoch nad ulubioną rzekę wraca regularnie i od lat. Zna ją, jak mało kto. Unika grzechu, który ciąży dziś nad wieloma autorami pozycji podróżniczych i przewodnikowych. A więc pisania z pozycji specjalisty o miejscu, w którym było się zaledwie przez chwilę.

Biolog spędził na Bugiem setki godzin, przemierzając jego dolinę w każdą pogodę i porę roku.

Liczył gatunki ptaków, czaił się w kryjówkach, by zrobić im zdjęcia, spał w śpiworze na mokradłach, marzł podczas zimy. Jego opowieść ma w sobie coś intymnego. Jest uchwyconą w słowach (i na fotografiach) relacją łączącą człowieka i naturę.

„Bug” można uznać za dobry przewodnik mikrowypraw (choć raczej pozbawiony porad praktycznych), pokazujący, że miejsca fascynujące podróżniczo da się odnaleźć niemal tuż obok domu. Bardziej niż o mikrowyprawach, jest to jednak opowieść o mikrokosmosie. Cmoch skupia się na detalach nadbużańskiego świata, traktując je jako elementy kompletnego, odrębnego wszechświata. Wnika w jego strukturę na bardzo głębokim poziomie, łącząc poszczególne punkty i zauważając powtarzające się procesy. Przegląda stare mapy, przekartkowuje dokumenty, rozmawia z mieszkańcami okolic. Ale też – a może przede wszystkim – uparcie nad Bug wraca i przemierza raz po raz kolejne kilometry.

Jest w tej opowieści sporo zatroskania o przyszłość Bugu, który z coraz większym trudem opiera się naporowi cywilizacji (a jeszcze do niedawna politycznym planom, choć na szczęście ten temat chwilowo przestał być problemem). Poczuciu niepewności towarzyszy jednak zachwyt nad pięknem rzecznego świata.

Cmoch swoim podejściem pokazuje nam też, że podróżnicza kompulsywność każąca odwiedzać wciąż to kolejne miejsca na całym świecie nie jest jedyną możliwością. Równie wiele – a być może nawet więcej – satysfakcji i poczucia spełnienia może nieść poświęcenie się dogłębnemu poznaniu fragmentu rzeczywistości.

https://buycoffee.to/travelmagazine

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe