NEWSLETTER #22 08.05.2022 - CZYTAJ W PRZEGLĄDARCE
photo

Magazyn o uważnym podróżowaniu

W dzisiejszym biuletynie: nowy trend podróżniczy, skąd bierze się charakter psów i pytania o kosmitów.

 

A zaczynamy od kilku słów redaktora naczelnego Travel Magazine:

Michał Głombiowski 

red. naczelny Travel Magazine

Jeśli czytasz ten biuletynu regularnie, być może zastanawiałeś się, czemu nie trafił on do Ciebie w poprzednią niedzielę. Zgodnie z harmonogramem, jego publikacja przypada przecież zawsze na pierwszą niedzielę miesiąca.

No cóż, ostatnio mamy złą passę techniczną. Już miesiąc temu biuletyn został wysłany z tygodniowym opóźnieniem, a maj zaczął się tymczasem informatyczną awarią, która również wstrzymała wysyłkę. Mam nadzieję, że ten pechowy ciąg dobiegł tym samym końca. 

Jeżeli przegapiłeś w ubiegłym miesiącu nasze publikacje, koniecznie przeczytaj materiał Grześka Dzięgielewskiego o jeżdżeniu rowerem po Podlasiu, poznaj historię Matali na greckiej Krecie i zajrzyj do nowego muzeum w Stalowej Woli. Mamy też opowieść o wędrówce trasą Camino de Santiago, ale pokazaną z nieco innej niż zazwyczaj strony: od kulinariów. Polecam też pierwszą część cyklu Julii Zabrodzkiej o fotografowaniu w podróży.

 

CO CZYTAM, OGLĄDAM, CZEGO SŁUCHAM

  • W New York Times możecie przeczytać inspirujący artykuł o Zanzibarze. To zupełnie inny tekst, niż można by się spodziewać. I dlatego jest ciekawy - to próba spojrzenia na wyspę z innego punktu widzenia. Nie znajdziecie tu za wiele plaż, palm i szafirowego morza. Przewijają się natomiast monsunowe ulewy, które z jednej strony rujnują klasyczne pomysły na zwiedzanie, ale z drugiej otwierają nowe możliwości. Dla zachęty, krótki cytat: Wylądowałam pierwszego dnia opóźnionej pory deszczowej. Chociaż byłam gotowa na mżawki, nic poza spakowaniem arki nie mogło mnie przygotować na apokaliptyczną burzę, która nadeszła wraz z moim lotem. Pływanie w szafirowych morzach nie wchodziło w rachubę, ale nie brałam pod uwagę pływania ulicami, które zostały przekształcone w rwące kanały. To nie były srebrzyste, romantyczne mgły przemykające przez kratowane dachy; to był miazmat wilgoci i rozpaczy.
  • Marcin Stachowicz na łamach "Dwutygodnika" analizuje filmy Wonga Kar-Waia, które w odświeżonej wersji wróciły właśnie na ekrany kin studyjnych. Jeżeli macie gdzieś seans w pobliżu, nie wahajcie się, bo "Spragnieni miłości", czy "Chungking Express" to dzieła o bardzo dopracowanej stylistyce, najlepiej sprawdzające się na czymś większym niż telewizor lub monitor komputera. Autor tekstu ma podobne doświadczenia do moich: gdy oglądał "Chungking Express" był w podobnym wieku (25), jak główny bohater filmu. Od tego czasu sporo się zmieniło, ale wygląda na to, że dla wielu osób mojego pokolenia wczesne filmy Wonga stanowiły obraz w jakimś stopniu formujący. 
  • "I tak sobie siedzę i jem, i cały czas się zastanawiam, co ja tu robię. 43 lata na karku. Domu nie mam. Rodziny nie mam. Pracy nie mam. Co ja tu robię? Jak to się wszystko poukładało, że przez 43 lata mojego życia doszedłem tu: do kolumbijskiego rowu. Może tyle właśnie osiągnąłem w życiu. Na tyle sobie zasłużyłem. Na nocleg przy drodze w kolumbijskim rowie" - mówi na początku filmu "Nie dojechać nigdy" (YouTube) Piotr Strzeżysz i od razu wiadomo, że nie będzie to kolejny obraz o samych podróżniczych sukcesach. Piotr od dobrych 30 lat jeździ po świecie na rowerze. Napisał 5 książek. Jest podróżnikiem dawnego stylu. I trochę filozofem. Wie, że za wybory, które podejmuje się w życiu płaci się pewną cenę. Co nie znaczy, że ich żałuje. Życie nie jest po prostu nigdy czarno-białe. Jeżeli macie wolną godzinę, obejrzyjcie ten film, bo Piotr jest nietuzinkową osobą.
  • W lublińskim zamku trwa mocno promowana przez miasto, pierwsza w Polsce monograficzna wystawa poświęcona twórczości Tamary Łempickiej. Do obejrzenia jest ponad 60 prac artystki, w tym kilka tych najbardziej znanych (niestety "Autoportret w zielonym bugatti" to jedynie serigrafia na papierze, a nie oryginalny olej na płótnie). Całość, uzupełniona pracami innych artystów oraz przedmiotami z epoki dość dobrze oddaje czasy, w których Łempicka święciła triumfy, choć chwilami ma się wrażenie, że kuratorzy - z braku większej ilości dzieł Polki - próbowali w ten sposób po prostu zapełnić jakoś przestrzeń wystawienniczą. Większym problemem jest oświetlenie - w przeważającej większości zbyt punktowe, ostre i będące źródłem irytujących odbić na obrazach utrudniających ich oglądanie. Mimo tych niedostatków, całość daje dobry wgląd w artystyczną drogę, jaką przeszła Łempicka i z pewnością jest sporym wydarzeniem artystycznym. Tytuł ekspozycji: "Tamara Łempicka - kobieta w podróży" nie jest przypadkowy. Malarka przemieszczała się całe życie, od najmłodszych lat, a jej wyjazdy trwały minimum kilka miesięcy. O "city break'ach" nikt jeszcze wówczas nie słyszał.
  • A jak już wszystko to obejrzycie i przeczytacie, to zróbcie sobie tę sałatkę z tuńczyka. Chrupiącą (zasługa selera), z małą ilością majonezu (tylko dwie łyżki), a za to z bogactwem sałaty i soku z cytryny. Doskonała na wiosenny lunch. 

ŚWIAT W PIGUŁCE, CZYLI RZECZY, O KTÓRYCH DOBRZE WIEDZIEĆ

Wybór redakcyjny

LONDYN | SZTUKA

Pytania o kosmitów

W londyńskiej galerii Serpentine trwa nietypowa wystawa. Alienarium 5 zachęca do wyobrażenia sobie, jak by wyglądały nasze spotkania z istotami pozaziemskimi. Czyli inaczej mówiąc, do znanej galerii zawitała ekspozycja o ufoludkach.

Jej twórcą jest francuska artystka Dominique Gonzalez-Foerster. Czerpiąc z różnorodnych odniesień z muzyki, literatury, filmu, architektury i popkultury, stworzyła wielowarstwowe dzieła, które potrafią przenieść widzów w alternatywne wymiary narracyjne, czasowe i psychologiczne. Współpracując z pisarzami, filozofami, muzykami, a nawet perfumiarzem zajęła się tematem "nieziemskości". Zwiedzając interaktywną wystawę (koniecznie załóżcie okulary VR), możemy poczuć się jak podczas podróży przez niekończący się kosmos, a pytania o naszą samotność we wszechświecie oraz o to, jak mogłyby wyglądać kontakty z Obcymi (a co by było, gdyby ufoludki się w nas zakochały?) stają się nagle nadzwyczaj wyraziste i istotne.

KYNOLOGIA | NAUKA

Geny nie wpływają na zachowanie psów

Amerykańscy naukowcy (a spodziewaliście się innych?) dowiedli właśnie, że rasa psa nie wpływa na jego charakter. Tym samym zrujnowali plany tysięcy ludzi liczących na to, że starannym wyborem czworonoga mogą zaprogramować jego zachowanie. Choć, gwoli ścisłości, czy to nie było nieco podejrzane, że te nasze wszystkie psy jakoś zwykle zachowują się inaczej niż myśleliśmy że będą?

W badaniu wzięło udział ponad 200 tysięcy opiekunów psów - zarówno tych rasowych, jak i poczciwych kundelków. Wypełnili oni szczegółowe ankiety dotyczące różnych zachowań swoich pupili i odpowiedzieli na bardzo, bardzo dużo pytań. Dodatkowo pobrano też próbki DNA 2 tysięcy psiaków.

Uczeni szukali wspólnych wariantów genetycznych, które mogłyby odpowiadać za określone cechy behawioralne. No i żadnych nie znaleźli. I nie udało im się też odnaleźć ani jednego charakterystycznego zachowania, które byłoby przypisane wyłącznie do którejś z ras. Ostatecznie badacze obliczyli, że rasa wyjaśnia tylko 9 proc. zmienności behawioralnej u poszczególnych psów.

Wniosek jest taki, że cechy przypisywane danym psom wynikają w większym stopniu z wpływu środowiska oraz wychowania zwierzęcia niż z jego genotypu. Okazało się też, że dane zachowania występują w różnym stopniu u wszystkich ras.

Jedynym pewnikiem wynikającym z genetyki jest wygląd zwierzęcia. Jeżeli więc zależy Wam na tym, by mieć psa o wyglądzie golden retrivera, możecie zaopiekować się golden retriverem. Ale nie liczcie, że w pakiecie dostaniecie zwierzę przyjazne dzieciom, posłuszne i towarzyskie. Owszem, możecie na takie trafić, ale równie dobrze cechy te mogą przypaść w udziale każdej innej rasie lub mieszańcom.

KAJAKARSTWO | REKORD

Nowy atlantycki rekord

Victoria Evans - brytyjska prawniczka specjalizująca się w branży sportowej - wsiadła do kajaka i pobiła rekord. Przepłynęła Atlantyk w 40 dni, 21 godzin i 1 minutę, pokonując 4740 kilometrów. Wystartowała z Teneryfy, a wyprawę zakończyła w Barbadosie.

Tym samym pobiła poprzedni rekord o osiem dni. Przygotowania do rejsu zajęły jej aż cztery lata i obejmowały nie tylko ćwiczenia fizyczne, ale też pracę nad psychiką. Sporym wyzwaniem okazało się bowiem sprostanie samotności oraz zniechęceniu pojawiającemu się przy kolejnych trudnościach. A tych nie brakowało: pogoda nie była zbyt łaskawa, w wodzie pojawiały się rekiny, a co tydzień trzeba było nurkować, by czyścić dno kajaka. 

Victoria - która sportem zainteresowała się dość późno - chciała jednak nie tylko pobić rekord, ale też zwrócić uwagę kobiet na dobroczynny wpływ ruchu na zdrowie fizyczne i psychiczne. Kajakarka, dzięki aktywności wyleczyła się z depresji, stała się pewniejsza siebie i bardziej zadowolona z życia. Na szczęście, by osiągnąć podobne efekty, nie trzeba przepływać od razu Atlantyku - przejażdżka na rowerze lub szybki spacer też mogą być całkiem przyjemne.

SPACERY | TRENDY

Nowy trend - przejdź miasto

Słyszeliście kiedyś o "striderach"? To międzynarodowa społeczność osób, które chcą przejść - lub przebiec - każdą ulicę w swoim mieście. 

O striderach zrobiło się nieco głośniej wraz z wybuchem pandemii - ograniczenia dotyczące podróżowania skłoniły wiele osób do szukania aktywności w pobliżu miejsca zamieszkania. I choć całe to przedsięwzięcie może wyglądać trochę na "zaliczanie" miejsc (ulic) oraz kolejną próbę bicia mało sensownych rekordów, okazuje się, że w większości przypadków jest w tym coś więcej. Celem nie jest bowiem "odhaczenie" całej mapy miasta, lecz dogłębne poznanie jego wszystkich zakątków, rozmowy z członkami lokalnych społeczności i odkrywanie ukrytych, nieznanych szerzej atrakcji. A więc bliżej temu do "slow travel" niż do sportowych wyzwań.

Liczby pozwalają jednak zachować motywację i określić plan działania. I tak na przykład, Denis Bafount przeszedł w całości już 12 miast wokół Berlina. Sam Berlin jest jeszcze przez niego niezdobyty - na jego mapie zaznaczone jest już jednak 99,81% ulic. Pewnym wyzwaniem jest jednak zmieniająca się topografia obszarów miejskich - wciąż bowiem powstają nowe ulice i często trzeba wracać w znane już sobie miejsca, by zapełnić białe plamy na mapie.

Oznaczanie swoich wędrówek ułatwia strona Citystrides.com (bezpłatna w podstawowej wersji) - trzeba mieć jedynie zegarek z GPS (np. Garmin) lub jedną z kilku aplikacji na telefon, z których strona zassie Twoją miejską aktywność.

Jeżeli jesteś z Warszawy, masz do poznania 5188 ulic. Ale dla przykładu, podwarszawskie Legionowo ma ich już tylko 222, a Sopot - 161.

INSTAGRAMOWE POLECENIA

Kolaże

Magda_Americangangsta to nazwa profilu warszawskiej twórczyni, która wcześniej nie była w żaden sposób związana z rynkiem artystycznym. Działała w PR i w pewnym momencie wpadła na pomysł, by w telefonie robić kolaże. Chwyciło. Jej prace nie mają milionowej widowni, ale cieszą się całkiem dużym uznaniem w branży, trafiają do galerii i podobają się nawet grafikom z New Yorkera.

Magda nie ma wykształcenia artystycznego, w związku z czym jej dzieła często wymykają się formalnym regułom - kompozycje łamią przyjęte zasady, czasem coś nie do końca gra z obróbką techniczną poszczególnych elementów. Okazuje się jednak, że ten brak wykształcenia może być atutem: kolaże są formą przedstawienia aktualnego stanu emocjonalnego twórczyni. Będąc też przykładem na to, że dusza twórcy gra w każdym z nas i przy odrobinie wysiłku może rozwinąć się bez specjalnych ograniczeń.

Jeżeli możesz w tym miesiącu przeczytać tylko jeden tekst na Travel Magazine, niech to będzie ten:

Michał Głombiowski
Czy minimalizm jest ułudą?
Właśnie się przeprowadzam, co każe myśleć mi o rzeczach. Czy pozbycie się ich nie oznacza wymazania samego siebie?
Czytaj dalej...
Facebook Instagram
Napisz do nas
Zarządzaj swoją subskrypcją    |    Przeczytaj w przeglądarce