Co czytać w tym miesiącu. Książki stycznia

Początek

Duńskie opowiadania, nieukończona książka Hemingwaya o Paryżu i porywająca powieść o czasie i pamięci

Tove Ditlevsen

Moja żona nie tańczy

Wydawnictwo Czarne, 2022

Opowiadania duńskiej pisarki powstawały od 1944 roku przez niemal dwadzieścia lat. Nie są więc dziełem nowym, ale proza ta w żaden sposób się nie zestarzała. Czytając książkę, nie ma się poczucia obcowania z czymś odległym, a jedynym śladem wskazującym na to, że akcja opowiadań rozgrywa się kilka dekad temu jest co najwyżej sceneria, w której brak telefonów komórkowych, internetu i komputerów.

Ditlevsen pisze precyzyjnie i prosto. W jej opowiadaniach nie ma wielkich historii. Jest za to uchwycona codzienność.

Te opowieści utkane są ze zwykłych rutynowych czynności, jakim oddajemy się każdego dnia. Bywają one przez moment zakłócone – często przez jakieś banalne, choć znaczące zdarzenie – ale zazwyczaj bardzo szybko wszystko wraca na utarte koleiny. Pod migawkami z życia kryje się jednak całe spektrum emocji i uczuć – głęboki smutek, rozczarowanie, wyobcowanie, brak sensu, presja przemocy psychicznej. Często też poczucie zagubienia oraz borykanie się z jakimś napięciem, którego nijak nie da się rozładować.

Istotnym tematem jest też niemożność porozumienia się. Problem niejasnej komunikacji i nieporozumień pojawia się niemal w każdym rozdziale. Żona nie może poruszać się swobodnie po domu, bo mąż odsypia nocną zmianę; mężczyzna jest bliski ekstazy, gdy obmyśla awanturę, jaką uczyni w domu zaprowadzając w ten sposób nowy porządek w życiu swoim i rodziny; młoda kobieta próbuje znaleźć odrobinę czułości przygarniając z ulicy kota, którego jej mąż systematycznie wyrzuca z domu. Orbity bohaterów zaledwie przecinają się. Oddziela ich mur, którego nie potrafią (a czasem nie chcą) pokonać.

Pióro Tove Ditlevsen jest na wskroś „zimne”. Pisarka kreśli kolejne zdarzenia bez emocjonalnego zaangażowania. Nie sili się na filozoficzne rozważania ani psychologiczną wiwisekcję. Relacjonuje. Ta kondensacja sprawia, że każde zdanie czy słowo ma tu ogromne znaczenie. To, co wydaje się drugorzędne, nabiera ważkości. Prawdziwe dramaty rozgrywają się tuż obok, przy kuchennych garnkach, na wysiedzianych sofach, w opustoszałych pokojach.

Ernest Hemingway

Ruchome święto

Marginesy, 2022

Ruchome święto jest pierwszą książką Hemingwaya, która ukazała się po jego śmierci. Później opublikowano ich jeszcze kilka (szuflady pisarza okazały się przepastne), ale pośród nich Ruchome święto była najbliższa ukończenia. Pisarz pracował nad nią kilka lat i był już bliski wysłania ostatecznej wersji wydawnictwu. Kolejne poprawki, które wciąż jeszcze nanosił, przerwała jego samobójcza śmierć. Książkę wydano więc na podstawie rękopisów.

Ostatnia książka napisana przez Hemingwaya nie jest powieścią, lecz zbiorem wspomnień z czasów młodości. Amerykanin przebywał wówczas w Paryżu i dopiero aspirował do zawodu pisarza. Jest to historia o stolicy Francji sprzed blisko stu lat, gdy miasto było centrum artystycznego życia. A także o rezydujących tam osobach – przez strony przewija się Gertruda Stein, Scott Fitzgerald, Ezra Pound, Sylvia Beach. Ale jest to też historia samego Hemingwaya. Młodzieńca, który przechadzając się po ulicach i knajpkach Paryża, próbując odpędzić głód i ogrzać się w spowitych zimowym chłodem pokoikach, szkolił wrażliwość. I niesamowitą zdolność dostrzegania najdrobniejszych szczegółów, z których później, przez całą karierę, tkał kolejne książki.

Wydawnictwo Marginesy wykonało świetną pracę. Zleciło nowy przekład tekstu i zredukowało wszelkie ingerencje redaktorskie, którym Ruchome święto przez kolejne dekady podlegało.

Jest to więc tekst w formie najbardziej zbliżonej do tego, co pozostawił po sobie Hemingway. Doskonałym pomysłem jest też zaprezentowanie kilku wersji zakończeń poszczególnych rozdziałów (jeżeli takie były). Sprawdza się też klarowny podział książki na rozdziały zredagowane przez Hemingwaya i te, nad którymi jeszcze pracował. Pozwala to prześledzić tor myślenia pisarza i poznać kulisy jego pracy.

Lektura Ruchomego święta niesie mnóstwo przyjemności, nie sposób jednak nie żałować, że nigdy nie poznamy tej książki w wersji ostatecznej, ukształtowanej przez pisarza. Prawdopodobnie byłaby wówczas lepsza – dziś jej poziom nie jest równy. Są rozdziały doskonałe, jak i dość kuriozalne (np. Kwestia rozmiaru), których autor być może jednak by nie opublikował.

Dziwić może jedynie, że wydawnictwo Marginesy, wznawiając wydania książek noblisty, tak szybko sięgnęło po Ruchome święto. Wciąż przecież czekamy na nowe tłumaczenie Komu bije dzwon czy 49 opowiadań. Dla miłośników Ernesta Hemingwaya wznowienie jego ostatniej książki jest oczywiście nie lada gratką. Ci, którzy rzadko sięgają po klasykę, mogą poczuć się zniechęceni. Ruchome święto, mimo wielu zalet, nie prezentuje bowiem poziomu tak dopracowanego jak w pozostałych książkach Papy. Pozostaje mieć nadzieję, że jest w tym szerszy zamysł i Marginesy będą kontynuować cykl wznowień Hemingwaya.

Georgi Gospodinow

Schron przeciwczasowy

Wydawnictwo Literackie, 2022

Gaustyn podróżuje w czasie. Przemieszcza się swobodnie między epokami. Otwiera kliniki – tytułowe “schrony przeciwczasowe” – pozwalające osobom chorym na Alzheimera i inne schorzenia zaburzające pamięć na powrót do chwil, które jeszcze pamiętają. W starannie odtworzonych wnętrzach z kolejnych dziesięcioleci XX wieku, mogą znaleźć bezpieczny azyl. Przeszłość jest bowiem dla nich czymś, co choć trochę jeszcze znają. A teraźniejszość, przestrzenią opresyjną, w której nie pamięta się już nawet drogi do własnego domu.

Mimo pomyślanego z rozmachem punktu wyjścia, powieść bułgarskiego prozaika jest jednak bardziej pełną erudycji rozprawą o czasie, pamięci i przemijaniu, niż przygodą dla miłośników futuryzmu.

Na ile pamięć definiuje naszą tożsamość? Czy zapominając i tracąc wspomnienia, przestajemy być sobą? Czy nasza historia – indywidualna, ale też społeczna i narodowa – jest ograniczeniem? I czy każdy moment przeszłości można przywrócić?

Kliniki Gaustyna odnoszą sukces. Pojawiają się w kolejnych miejscach na świecie, a w końcu rozrastają w dzielnice i miasta. Rodzi się pytanie: czy nie lepiej żyć w sprawdzonej i znanej już przeszłości? Pojawia się pomysł przeprowadzania referendum, w którym narody wybiorą epokę, do której się cofną. Ten zamysł to okazuje się otwarciem puszki Pandory – uwolnione zostają demony nacjonalizmu, a wymazana teraźniejszość okazuje się preludium do ciągu katastrof.

Im dalej, tym bardziej Schron przeciwczasowy staje się dystopią i historią kolektywnej amnezji, by w końcu zamienić się w postmodernistyczną dekonstrukcję. W drugiej części Gospodinow pochyla się już głównie nad mechanizmami społecznych interakcji. W pierwszej interesują go entropia, rozpad i starość (ta ostatnia jest w rzeczywistości większym dramatem niż śmierć). Książka jest kalejdoskopem, skomplikowaną układanką napisaną w porywający sposób i choć nie wszystkie zawarte w niej tezy są odkrywcze, lektura robi piorunujące wrażenie.

Travel Magazine

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe