Nasz gest jest formą obrony przed nieustannym zalewem informacji
Życie jest nieustającą zmianą. Wydawanie magazynu również. Travel Magazine przez kilka lat istnienia przechodził już parę metamorfoz, choć jego rdzeń pozostawał ten sam – zawsze najważniejsze pozostawały historie o świecie.
Czas na kolejną zmianę – nie kryję, że tym razem częściowo wymuszoną kwestiami prozaicznymi, czyli finansami. Koszty publikowania rosną, a że jesteśmy małym, niszowym wydawnictwem i staramy się zachować w miarę zdrową równowagę między tekstami redakcyjnymi a współpracami komercyjnymi (czyli nie zalewać Was potokiem reklam), budżet trzeszczy. Są oczywiście wpłaty od Czytelników, które bardzo doceniamy i za które dziękujemy, póki co nie pozwalają jednak one pokryć wszystkich kosztów.
Zdecydowaliśmy więc o zmianie cyklu wydawniczego – Travel Magazine będzie teraz ukazywał się rzadziej, w cyklu kwartalnym.
Nie jest to opcja docelowa, może się ona zmienić, być może na dwumiesięcznik, nie stawiamy jakichś sztywnych założeń, będziemy testować różne opcje. Najrozsądniej jest założyć, że nowy numer ukaże się, gdy będzie po prostu gotowy, acz nie chcemy przekraczać częstotliwości kwartalnej.
Nowa regularność wydań będzie mieć – mam nadzieję – także dobre strony. Pośpiech nigdy nie był zgodny z ideą naszego magazynu, zawsze zachęcaliśmy do niespiesznego podróżowania, bardziej do włóczenia się niż klasycznego zwiedzania. Wyznajemy zasadę, że “mniej znaczy lepiej”. Kwartalny cykl pozwoli nam na spokojniejsze i bardziej precyzyjne planowanie numerów, lepsze dopracowanie tekstów i zachowanie bardziej spójnego charakteru magazynu. Zmian będzie nieco więcej i będą one dotyczyć nie tylko kalendarza publikacji, ale też innego rozłożenia akcentów – więcej szczegółów podamy bliżej kolejnego wydania pisma.
Ważną kwestią, którą braliśmy pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zmianach jest też poczucie przesytu nadmiarem treści. Sieć zalewana jest niekończącą się rzeką informacji, a coraz więcej z nich jest bezwartościowym wytworem sztucznej inteligencji. Niemal wszyscy jesteśmy już przytłoczeni życiem przed ekranami.
Nasz gest jest więc w jakimś sensie głosem sprzeciwu, nie chcemy dokładać się do tej kakofonii i dołączać do zaciekłej walki o uwagę odbiorcy.
Z doświadczenia wiemy, że przy dzisiejszym tempie życia brakuje czasu na przyswojenie napływających materiałów, nawet tych oczekiwanych i wysokiej jakości. Gdy spoglądam na skrzynkę mailową i widzę liczbę nieodczytanych newsletterów (na które przecież zapisałem się z własnej woli) lub na ogrom otwartych w przeglądarce stron z artykułami „do przeczytania później”, wiem że stoję na przegranej pozycji. Nie starczy mi życia, by to wszystko przejrzeć. A każdego dnia pojawia się przecież coś nowego.
Zakładamy więc, że ten spokojniejszy cykl wydawniczy będzie bardziej dostosowany do potrzeb naszych Czytelników – osób, które nie skanują tekstów wzrokiem, by zaraz pędzić dalej, lecz rozkoszują się wolną chwilą, w której z uwagą przeglądają numer pisma, wiedząc że mają sporo czasu na jego przeczytanie, zanim pojawi się nowy. To trochę powrót do dawnego sposobu konsumowania treści dziennikarskich, tyle że w formie cyfrowej.
Pomiędzy kolejnymi wydaniami będą pojawiać się newslettery, jeżeli chcecie pozostać na bieżąco (szczególnie z poleceniami kulturalnymi) oraz nie przegapić momentu pojawienia się następnego numeru, zachęcam do zapisania się. Zaglądajcie też na Facebooka, chociaż nasz krytyczny stosunek do działalności Mety sprawia, że większą aktywność przekierujemy jednak na listę mailingową. Czekamy też na wszystkie głosy, listy i sugestie – na tej stronie możecie skontaktować się w niemal każdej sprawie.
Zmiany cyklu wydawniczego oznaczają powrót do publikowania całościowych numerów, ze stałą liczbą kolumn, kategorii i tematów. Dla wielu Czytelników to dobra wiadomość – ostatnio część materiałów ukazywała się nieregularnie, więc jeżeli ktoś lubił, na przykład, felietony danego autora czy tematy kulinarne nie do końca wiedział, kiedy ich się spodziewać. Od teraz każdy numer będzie miał jasno określone sekcje.
Za jakiś czas podrzucimy nieco więcej szczegółów.
Zostańcie z nami, piszcie, postawcie nam kawę, czytajcie newsletter. Widzimy się przy następnym wydaniu Travel Magazine w nowej już odsłonie, czyli na początku jesieni.