„Powroty” – recenzja

21 marca, 2026
przeczytasz w mniej niż 5 min.

Wydawnictwo Czarne zestawia dwa teksty Annie Ernaux, znajdując dla nich wspólny mianownik. To dobry krok

https://buycoffee.to/travelmagazine

Annie Eranux, noblistka z 2022 roku, zasłynęła krótkimi, mocno skondensowany tekstami, które są klasycznym przykładem autofikcji – połączeniem wątków biograficznych z fabularnymi. Te twórczość przybiera na tyle zwięzłą formę, że w polskich wydaniach pojawia się czasem w kompilacjach. Nie inaczej jest w „Powrotach”, zawierających ikoniczny już tekst Ernaux „Wstyd” oraz „Powrót do Yvetot”, będący literacką odpowiedzią na wizytę w mieście, w którym się wychowała. Oba materiały mają wspólny mianownik – jest nim powrót do dawno minionych czasów i odległych już miejsc.

We „Wstydzie” Ernaux wraca do 1952 roku, gdy jako dwunastolatka była świadkiem sceny, która wpłynęła na całe jej życie. Podczas kłótni rodziców, ojciec w szale próbował zabić jej matkę. To zdarzenie naznacza autorkę głębokim, niezmywalnym poczuciem wstydu, spotęgowanym świadomością robotniczego pochodzenia rodziny. Wykorzystując formę zbliżoną do eseju, Ernaux analizuje to, jak zupełnie niespodziewany moment z dzieciństwa, być może wyolbrzymiony w głowie nastolatki, staje się wydarzeniem o długotrwałych, skomplikowanych konsekwencjach. „Wstyd” jest w duże mierze o tym, jak przypadki nieodwracalnie definiują nasze życie.

Annie Ernaux, „Powroty” – recenzja

W typowy dla swojego pisarstwa Ernaux przez cały tekst powraca do tego samego tematu. Szokujący akt z młodości staje się osią narracyjną książki. Pisarka, opisując kolejne lata życia, posuwa się naprzód, by co chwila robić jednak kilka kroków wstecz i wracać do punktu wyjścia. Cokolwiek by się nie działo, narratorka nie potrafi wyzwolić się z pułapki pamięci. Obsesyjnie analizuje odległe już zdarzenie, próbując wydobyć je z mroków przeszłości. Przeszukuje nie tylko własne wspomnienia, ale też archiwa prasowe z tamtych czasów. Tak, jakby spodziewała się, że jakiś ślad rodzinnego, traumatycznego zdarzenia musiał odcisnąć się w ówczesnej rzeczywistości. Że w jakimś sensie musiało ono przekroczyć osobiste granice.

Bazująca na opisach z życia Ernaux narracja kręci się wokół kolejnych wątków, które pogłębiają odczuwanie wstydu – pochodzenia, statusu społecznego, wyglądu, wiary, itd. Czy jednak ten wstyd rzeczywiście narodził się wraz z byciem świadkiem dramatycznego zdarzenia w dzieciństwie? Czy jest reakcją na traumatyczne przeżycie, czy to coś bardziej skomplikowanego? Być może nieustanne poczucie zażenowania istnieje niezależnie, a kłótnia rodziców jest tylko elementem większej całości?

Annie Ernaux, królowa równoważników

„Wstyd” jest tekstem nierównym. Po skondensowanym, gęstym początku, przechodzi na nieco bardziej stonowaną i mniej angażującą część dotyczącą szkoły z internatem. Autorka z pewną przesadą stosuje tu swój ulubiony literacki zabieg – równoważniki zdań. Jest to celowa decyzja, która ma wyczyścić tekst w wszelkich oznak sentymentalizmu i uczynić go jak najdalej jak to możliwe obiektywnym opisem rzeczywistości. Ernaux w całej swojej twórczości trzyma się suchego, pozbawionego emocji sposobu pisania, który ma wywołać u czytelnika poczucie obcowania z samymi faktami i jak najwierniej oddać realia danej przestrzeni. Ten płaski styl (określany jako l’écriture plate) stwarza chwilami wrażenie notatek lub raportu. W dużym natężeniu może okazać się dość męczący.

Jednak w dalszej części tekst „Wstydu” odzyskuje wigor. Opis wycieczki do Lourdes, którą narratorka odbyła z ojcem jest chyba najbardziej przejmującą częścią tej książki. Podróż rodzi jeszcze głębsze poczucie zagubienia. Oboje mają nieustanne wrażenie wyobcowania i niepasowania do miejsc i ludzi, których spotykają.

„W nocy dotarliśmy do Limoges, do hotelu Moderne. Kolację jedliśmy, siedząc sami przy stoliku na środku jadalni. Wstydziliśmy się odzywać ze względu na kelnerów. Byliśmy onieśmieleni, lękaliśmy się wszystkiego, nie bardzo wiedząc czemu” – pisze Ernaux.

I dodaje:

„Wstyd był czymś normalnym, konsekwencją pracy wykonywanej przez moich rodziców, ich kłopotów z pieniędzmi, ich robotniczej przeszłości, naszego stylu życia. Konsekwencją sceny z czerwcowej niedzieli [ataku ojca na matkę – przyp. red.]. Wstyd stał się moim sposobem na życie. W gruncie rzeczy nawet go nie dostrzegałam, płynął w moich żyłach.

„Powroty” – przewodnik po twórczości Ernaux

Ponieważ Annie Ernaux w całej swojej twórczości trzyma się tych samych wątków, tematów i bohaterów, lektura „Wstydu” okazuje się nieocenioną szansą na to, by zrozumieć pisarstwo noblistki. To tutaj po raz pierwszy pojawiają się kwestie i osoby, które okażą się kluczowe dla całej jej drogi artystycznej.

Dobrym uzupełnieniem tej literackiej podróży jest druga część „Powrotów”, w której Ernaux przygląda się Yvetot. Będąc już uznaną pisarką, odbywa podróż na zaproszenie włodarzy do swojego rodzinnego miasta, by wygłosić wykład. Ten pobyt staje się pretekstem do kolejnego powrotu literackiego. Pisarka tka obraz mieściny na podstawie swoich wspomnień, odmalowując bardzo osobisty obraz nie tylko miejsca, ale też ludzkiego życia.


Annie Ernaux

Powroty

Wydawnictwo Czarne, 2026

Travel Magazine

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe