chorta, grecka przystawka na talerzu

Gra w zielone. Najpopularniejsza grecka przystawka

Początek
7 min. czytania

Chorta pojawia się na greckich stołach dużo częściej, niż hołubione przez turystów i wychwalane w przewodnikach mousaka i souvlaki

Głęboka miska wypełniona gorzkawymi liśćmi i łodygami promieniście rozchodzącymi się z jednego punktu, niczym odnóża pajęczaka. Zalać oliwą, wycisnąć sok z cytryny, można wrzucić kilka kawałków sera feta, ale nie jest to konieczne.

Nie ma nic zdrowszego – mówi siedzący obok mnie Kreteńczyk.

Prawdziwy smak Grecji

Chorta jest greckim – a w szczególności kreteńskim – specjałem, który zadziwiająco łatwo umyka uwadze obcokrajowców. Gdy przyjechałem na największą grecką wyspę, miałem głowę napakowaną obrazami pieczonych na szpadkach jagnięcych szaszłyków, mousaki z mielonym mięsem i choriatiki, warzywnej sałatki znanej u nas jako “sałatka grecka”. Okazało się, że owszem, te dania pojawiają się na tutejszych stołach, ale raczej sporadycznie. Poza choriatiki, którą Grecy rzeczywiście lubią, mieszkańcy tego kraju do swojej mousaki nie mają specjalnych ciągot. Królują za to meze – drobne przekąski, jak pasta z bakłażana lub grochu, owcze sery, oliwki, sardynki, dolmades, dakos – oraz właśnie chorta, która pojawia się zawsze i wszędzie.

Może być nią w zasadzie wszystko, co jest zielone i rośnie w okolicach. Jakieś sałatopodobne liście, kłącza, dziki szpinak, apetyczne rukole, portulaka, mniszki i pokrzywy. Dziesiątki gatunków roślin, które od wieków trafiają na tutejsze stoły. Jeżdżąc po wyspie, odwiedzając wioski, widywałem postacie babinek zgiętych w gęstej trawie lub segregujące na okolicznych murkach rośliny do zjedzenia. Ta ścieląca się zielenina cieszy się tu należytym szacunkiem. Gdy potrafisz ją rozpoznać, nie zginiesz, nawet jeżeli twoja spiżarnia i portfel są zupełnie puste. Na Krecie jedzenie rośnie pod nogami i nikt nie waha się po nie sięgnąć.

Chorta, czyli co jeść w Grecji

Mniszek, pokrzywa, jakieś smakołyki o liściach w kształcie szerokiego grotu strzały, a to zaledwie ułamek tego, co może trafić do zup, sałatek, słonego ciasta. Portulaka o delikatnie pieprznym smaku, wypełniona nienasyconymi kwasami tłuszczowymi, od których nasze serca i naczynia krwionośne robią się mocne i zdrowe. Ona jest tu zresztą zajadana zarówno przez ludzi, jak i zwierzęta. Portulaką karmi się kury, kozy, owce, a nawet ślimaki. Jest jeszcze złocień, przypominający ogromny koperek, rodzący białe kwiaty z żółtą plamką pośrodku, dzikie cykorie i cały świat ociekający zielenią.

Na chortę możecie liczyć w każdej restauracji. Być może będą to pełne goryczy, liście mniszka, które polecił mi Grek siedzący przy stoliku obok w tawernie Tavérna Agía Paraskeví w Christos. Jak mówi, choć mieszka obecnie w Niemczech, regularnie wraca do ojczyzny, którą kocha całym sercem. Po to, by odetchnąć świeżym powietrzem i trochę zwolnić. A także przypomnieć sobie smaki własnego dzieciństwa.

Teraz przejął na siebie od kelnera zadanie tłumaczenia mi dzisiejszego menu. Patrzymy więc wspólnie na kartkę wyrwaną z zeszytu, na której napisano długopisem pozycje jadłospisu. Obok pieczonej wieprzowiny, otoczonej grubą na palec warstwą tłuszczu; kaszanki w białym flaku z solidnymi kawałkami podrobów; koźliny gotowanej w rosole; mizithry, białego sera o szesnastu procentach tłuszczu – jest i chorta.

Nie możesz jej pominąć – mówi mój przewodnik.

Grecka kuchnia sposobem na długie życie

Tradycyjna dieta kreteńska, w której chorta odgrywa główną rolę, jest uważana za jedno ze źródeł długowieczności wyspiarzy. Liście mniszka lekarskiego (którego żółte kwiaty zdobią nasze trawniki i łąki, by później zamienić się w dmuchawce) jadano także w Polsce. Dawne powiedzenie mówi, że siedmiodniowa kuracja liśćmi tej rośliny (po siedem listków dziennie), działa niczym błogosławieństwo dla wątroby.

Zalewam więc te surowe liście oliwą i sokiem z cytryny. Są gorzkawe i lekko chrupkie. W chorcie najbardziej kusząca jest jednak zmienność – zamawiając danie, nigdy do końca nie wiesz na co trafisz. Raz będzie to mniszek, kiedy indziej liście rośliny, którą widzisz po raz pierwszy na oczy. Możesz być jednak pewny, że wszyscy Grecy wokół jedzą ją właśnie razem z tobą.


Zapisz się na nasz biuletyn z poleceniami kulturalnymi, wskazówkami dotyczącymi podróży i miejsc oraz podsumowujący najważniejsze wydarzenia na świecie, tak żebyś nie przegapił niczego, co ważne.

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.