plaża i morze widziane z góry

O korzyściach z upałów

Początek

Wysokie temperatury i lepkie powietrze sklejające płuca, owszem, bywają męczące, ale głównie wtedy, gdy z nimi walczymy

Upały rozpaliły Polskę, a wraz z nimi powróciły coroczne bolączki. W ubiegłym tygodniu wracałem akurat ze służbowego wyjazdu po Wielkopolsce. Gdy wsiadłem do pociągu z Poznania do Warszawy, okazało się, że nasz przewoźnik narodowy kultywuje swoją wakacyjną tradycję chaosu. W wagonie nie działała klimatyzacja, co przy temperaturze ponad 30 stopni na zewnątrz i nielicznych tylko możliwych do uchylenia oknach zamieniło blaszaną puszkę w piec. Wysokie temperatury szybko rozłożyły też możliwości kolejowej trakcji. W związku z czym, jak co roku, wszystkie pociągi utknęły gdzieś w polu, wywracając cały rozkład jazdy do góry nogami.

Nie śmiem jednak narzekać na te upały. Raz, że dosyć dobrze je znoszę. A dwa, że upał od dawna jest dla mnie synonimem świata śródziemnomorskiego – a przecież nie ma lepszego świata.

Wysokie temperatury i lepkie powietrze sklejające płuca, owszem, bywają męczące, ale głównie wtedy, gdy z nimi walczymy. Czyli, inaczej mówiąc, zajmujemy się czynnościami nieadekwatnymi do okoliczności. A więc planujemy, pędzimy przed siebie, wytyczamy milion odległych celów, próbujemy zrobić wszystko, co trzeba. I dotyczy to zarówno miejsca zamieszkania, jak i podróżniczych wypraw.

Przenoszenie zwyczajów ze świata północnego do krainy południa kończy się zazwyczaj mordęgą.

Nie bez powodu przecież nad Morzem Śródziemnym wymyślono coś takiego jak sjesta. Nie bez powodu czas traktuje się tam z dużo większą swobodą i bez żalu przesuwa się wiele spraw na słynne „jutro”, określane tym ikonicznym już mañana. I nie bez przyczyny wszystko robi się wolniej, a przy stole z posiłkiem siedzi dłużej. Mówiąc krótko, upał uczy cierpliwości, dystansu i spokoju. Jako redaktor pisma o uważnym podróżowaniu, nie mógłbym tego nie docenić.

Czy zresztą jest coś cudowniejszego niż te krótkie upalne czerwcowe noce? Te trwające niemal w nieskończoność dni? Aż nie chce się zasypiać. Ciepło sprawia, że wszystko staje się bardziej zmysłowe. Zapachy płyną z każdej strony, smaki stają się wyrazistsze, dźwięki nasycone i domagające się uwagi. Dotyk bardziej wyczulony, a rozkosz głębsza. To dobry moment, by gdzieś posiedzieć i przestać wybiegać myślą dalej niż najbliższe dziesięć minut. Choć może lepiej nie wybierajcie do tego wagonu PKP.

W rozmowach na temat upałów, prędzej czy później zawsze pojawia się jednak problem „chcenia”. Gdy jest gorąco, przecież nie chce się niczego robić. Wielu z nas myśli tylko o tym, by jakoś przetrwać, chowając się w jak najgłębszym cieniu. No i, gdyby każdy, zgodnie z południowym stylem życia, zwolnił tempo i beztrosko przesuwał większość obowiązków na „nie wiadomo kiedy”, do niczego byśmy nie doszli. W godzinach sjesty większość śródziemnomorskich miast jest martwych, a tamtejsze PKB osuwa się na ziemię.

Biologicznie jesteśmy jednak bardziej przystosowani do ciepła niż zimna. Pochodzimy z afrykańskich sawann. Na północ zawędrowaliśmy głównie dlatego, że było nas coraz więcej i najlepsze miejsca do życia były już zajęte.

Argument o tym, że to spieszące się, skrupulatne i trzymające w ryzach chaos kraje Północy są dziś bogatsze niż Południe jest rzeczywiście trafiony. Pieniądzom sprzyja planowanie.

Ale gdy spojrzymy na kulturę, sytuacja się zmienia. Jakimś trafem Homer, Platon, Michał Anioł, Botticelli i kilku innych byli dziećmi Południa. Najznamienitsze dzieła artystyczne i systemy filozoficzne nie narodziły się w ostępach słowiańskich lasów, ale w bryzie Morza Śródziemnego.

Żeby coś tworzyć i żeby nad czymś myśleć, trzeba bowiem wykroić sobie do tego wolną przestrzeń – i jakoś łatwiej o to w trochę sennym klimacie Południa.


Zapisz się na nasz biuletyn z poleceniami kulturalnymi, wskazówkami dotyczącymi podróży i miejsc oraz podsumowujący najważniejsze wydarzenia na świecie, tak żebyś nie przegapił niczego, co ważne.

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.