Sześć zmysłowych filmów, po których zobaczeniu nic już nie będzie takie same

Początek
14 min. czytania

Proponujemy Wam tytuły, które są podróżą przez zmysłowość, ale też podróżą przez miejsca

To bardzo szerokie spojrzenie na zmysłowość. W tym zestawieniu znajdziecie zarówno filmy, w których ciało i erotyka są jednym z głównych tematów, ale też takie, gdzie wszystko kumuluje się w kilku kadrach, nagle gęstniejących, pięknych i wzruszających. Bywa, że nie ma w nich krztyny nagości, a napięcie erotyczne jest jedynie wyczuwalne, zaznaczone bardzo oszczędnymi środkami (jak, chociażby, w pierwszym filmie tego zestawienia). Te filmy są ucztą dla zmysłów, nie mniejszą niż realne podróże.

Między słowami (2003), reż. Sopia Coppola, Netflix

Jeden z pierwszych większych filmów Sopii Coppoli i być może najbardziej udany z tych, które dotychczas nakręciła. Młoda Charlotte, grana przez Scarlett Johansson (będącą na etapie rozkwitu kariery) spotyka Boba (Bill Murray) – starszego aktora, który przyleciał ze Stanów do Tokio kręcić reklamę whisky. Charlotte, czekając aż jej mąż wróci z fotograficznego zlecenia, ma sporo wolnego czasu; aktor co prawda pojawia się na planie, ale również nie jest przytłoczony obowiązkami.

Oboje poznają się hotelowym barze, by następne kilka dni spędzić w dużej mierze ze sobą. Nagle okazuje się, że ta różniąca się wiekiem para jest stworzona dla siebie. Odkrywają się wspólnie, odkrywają miasto, ale też wlewają do swoich żyć sporo kolorów i radości. Równocześnie zdają sobie sprawę, że przez te kilka dni prowadzą życie, które mogłoby się wydarzyć zamiast tego, które jest na co dzień ich udziałem.

Ten film daleki jest jednak od typowego schematu romansu, a relacja łącząca parę nie jest dopowiedziana. Opowieść toczy się wbrew oczekiwaniom widzów. Jedyna nagość, jaka pojawia się w tym filmie, to prześwitująca pod majtkami pupa Charlotte w pierwszym kadrze. Traktowanie tego obrazu w kategoriach erotycznych wymagałoby jednak sporej desperacji.

Mimo to, spora przyjemność w oglądaniu „Między słowami” płynie z wyłapywania tych coraz częstszych gestów czułości i zainteresowania, którymi obdarzają się Bob i Charlotte. Większość widzów najbardziej zapamiętuje scenę końcową, gdy para się rozstaje-nie rozstaje. Znacznie więcej jednak rozgrywa się między nimi wcześniej. Reżyserka cudownie pokazała emocje i rodzące się uczucia ledwo zarysowanymi detalami, unikając jakiejkolwiek dosłowności. Zwróćcie uwagę na scenę, gdy dłoń Boba delikatnie otula gołą stopę Charlotte lub gdy bohaterowie śpiewają wieczorem karaoke, coraz intensywniej po prostu na siebie patrząc.

Normalni ludzie (2020), Lenny Abrahamson i Hettie Macdonald, Hbo Go

Serial nakręcony na podstawie powieści Sally Rooney przez wiele osób uważany jest za dużo lepszy niż książka. I rzeczywiście, narracja w pierwowzorze wpada chwilami w dość banalne tory i sprawia wrażenie nieco przegadanej. Tymczasem filmowe dzieło jest w zasadzie perfekcyjne, toczy się gładko i bez większych potknięć, wspomagane wyśmienitą grą głównych aktorów.

Normalni ludzie oczywiście o żadnej normalności nie opowiadają. Historia Marianne i Connella, irlandzkich nastolatków, którzy się w sobie zakochują, ale nie bardzo potrafią być ze sobą (równocześnie nie potrafiąc być bez siebie) jest obrazem osób, które zdecydowanie mają problem z własną emocjonalnością, poczuciem wartości i przynależnością do społecznych grup. I co rusz rozbijają się o mur problemów z komunikacją. Rozumieją się jak nikt inny, równocześnie nie potrafiąc zupełnie się porozumieć. Jest to też opowieść o dorastaniu, dojrzewającym uczuciu, poczuciu zagubienia i seksualności. A to wszystko na tle irlandzkich miast i mniejszych miejscowości (z krótkim zahaczeniem o Włochy i Szwecję).

Serial ma niespieszne tempo, zbudowany jest na wąskich kadrach i dużo ważnych scen dzieje się tu niemal bez udziału słów. Doskonale uchwycona jest też zmysłowość, coraz większe zainteresowaniem cielesnością, a sceny erotyczne – choć liczne – są pokazane z wyczuciem i bez zbędnego upiększania. Doskonała jest ta, która rozpoczyna się leniwym przesiadywaniem przed telewizorem w upalny letni dzień i oglądaniem meczu, by przenieść się po chwili do ciasnego łóżka i skończyć na nieporadnym ubieraniu się i zażenowaniu po nieudanym seksie. Pięknie rozegrane jest również zakończenie serialu, którego nie będziemy zdradzać, daleko mu jednak do klisz znanych z setek innych filmów.

Ukryte pragnienia (1996), Bernardo Bertolucci, Netflix

Film Bernardo Bertolucciego ocieka zmysłowością i erotyką, mimo że scen nagości niemal w nim nie ma. Fabuła jest zarysowana dość oszczędnie. Młoda Amerykanka, Lucy (Liv Tayler), po śmierci matki jedzie do toskańskiego domu znajomych, by spędzić w nim lato, a przy okazji odkryć, kto w rzeczywistości jest jej ojcem. Mieszkający we Włoszech znajomi to małżeństwo artystów, Ian i Diana. Pretekstem do wizyty Lucy jest prośba Iana, by pozowała mu do rzeźby. W posiadłości przebywa też umierający na raka pisarz, znajomy rodziny.

To właśnie w rozmowie z nim Lucy wyjawia, że jest jeszcze dziewicą. Od tego momentu wszyscy (wieść się oczywiście szybko roznosi) kibicują jej w szukaniu pierwszego kochanka. I choć scenariusz rozpisano na dość prostych ramach – pisarz pełni rolę mentora, a młodzi mężczyźni, których Lucy zna z poprzednich pobytów we Włoszech i z którymi łączą ją młodzieńcze uczucia szybko okazują się dupkami – nie jest to wadą. Ten film opiera się bowiem bardziej na atmosferze, gestach, emocjach. Rozpalona słońcem Toskania staje się scenerią rodzących się uczuć, rozkwitającej zmysłowości, drobnych dramatów, żywiołowego seksu, życiowych podsumowań i poszukiwań szczęścia.

Spragnieni miłości (2000), Kar Wai Wong

Film hongkońskiego reżysera powstawał bez szczegółowego scenariusza. Jego akcja dzieje się w połowie ubiegłego wieku w Hongkongu, Singapurze i Kambodży. Mieszkający po sąsiedzku pani Chan i pan Chow spędzają czas w samotności, pozostawieni na co dzień przez zapracowanych małżonków. Próbując się nawzajem wspierać, szybko się w sobie zakochują.

Wong nakręcił swój film w bliskich planach, sugerując jedynie rodzące się pożądanie i namiętność pomiędzy parą. Kamera skupia się na przelotnych dotknięciach dłoni, ruchu palców po materiale ubrania, spojrzeniach. Więcej tu niedomówień, niż gry w otwarte karty, a to pozwala widzowi w jakimś stopniu samemu tworzyć tę historię.

Ten film, choć piękny, jest pogrążony w smutku. Mówi o niespełnionych szansach, niezrealizowanych marzeniach, fatalizmie. Pokazując niezwykle zmysłowo uczucie między bohaterami, za tło obiera sobie ciasne, mroczne uliczki, bary i mieszkania kolejnych azjatyckich miast, które dziś wyglądają już zupełnie inaczej. Urzekają też sceny palenia papierosów – obecnie już chyba w żadnych filmie nie pokazywane z taką czułością.

Sekretarka (2000), Steven Shainberg, Netflix

Sekretarka przeżywa ostatnio falę ponownego zainteresowania, trochę dzięki książkom i filmowi 50 twarzy Greya. Wątki sado-masochistyczne stały się wabikiem dla całej rzeszy widzów, która odkryła teraz, że „Grey” miał filmowy pierwowzór. Na dodatek zdecydowanie lepszy.

Sekretarka opowiada jednak o czymś więcej niż tylko o klapsach, pożądaniu, dominacji i uległości. Choć akcja filmu skupia się na nietypowej relacji, która łączy szefa i sekretarkę, więcej jest tu o miłości, zagubieniu, samotności i cierpieniu, które łączy tych dwóch ludzi. Całość podlana jest humorem i choć zmysłowości w tym filmie nie brakuje, Sekretara jest przykładem, jak można zrobić film o opowiadający perwersji, nie pokazując ani jednej sceny miłosnej. Sugestywny obraz uzupełnia świetnie dobrana muzyka, a całość okazuje się misternie uplecioną historią pełną seksualnego napięcia.

Wkraczając w pustkę (2009), reż. Gaspar Noé

To kolejny w tym zestawieniu tytuł, którego akcja dzieje się w Azji. Wygląda, że to jedna z bardziej zmysłowych części świata, albo my, mieszkańcy Zachodu, tak ją postrzegamy.

Obraz Gaspara Noé jest zadziwiającą hipnotyczną podróżą po świecącym neonami, wyuzdanym Tokio. Główny bohater, Oscar, jest dilerem narkotyków i właśnie zastrzeliła go policja. Widzimy go, jak leży zakrwawiony na posadzce klubowej toalety. Zgodnie z buddyjską tradycją, jego duch trafia w stan bardo – w „międzyczas”, pomiędzy jedną formą a drugą.

Odbywa oszałamiający lot po Tokio i ta zafundowana nam przez reżysera podróż jest absolutnie bezkompromisowa. Przypomina narkotyczny odjazd. Kolejne kadry są powodzią jaskrawych barw, fluorescencyjnych obrazów i coraz bardziej perwersyjnych aktów seksualnych, które reżyser pokazuje w zadziwiająco intymny sposób. Obejrzenie tego filmu jest jak zażycie pigułki, od której szaleją nasze zmysły, a zdolności percepcji testowane są minuta po minucie. Pomimo chwilowych dłużyzn i scenariuszowych uproszczeń, jest to podróż niezapomniana.

Redakcja

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.