co zjeść na cyprze

Jak smakuje Cypr. Halloumi i przystawkowy zawrót głowy

Początek
przeczytasz w mniej niż 7 min.

W mojej prywatnej kolekcji smaków z różnych części świata, na listę „naj” wdarł się ser halloumi od pani Sofii z wioski Letimwu. Ale Cypr ma do zaoferowania znacznie więcej

Fot. Konrad Żelazowski

Przeciętny Cypryjczyk zjada ponoć 8 kilogramów halloumi rocznie. Oj, mógłbym tę średnią zawyżyć, mam wrażenie, że niewiele mniej pochłonąłem podczas pięciodniowej podróży po wyspie. Najlepiej smakował ten w miejscu, które odnajdziecie wpisując na mapach „Sofia And Andreas Traditional House” we wsi Letimwu (Letymvou).

Halloumi to dla mnie zdecydowany kulinarny hit Cypru. Pochodzący z tej wyspy ser, zyskał w ostatnich latach popularność i jest dostępny w wielu krajach, w tym w Polsce. Ale nigdzie nie dostaniecie takiego, jaki przyrządzany jest w kuchniach gospodyń, w małych wioskach rozsianych po Cyprze (o czym za chwilę). Tradycyjnie robiony był z mleka owczego, dziś już raczej z mieszanki mleka owczego, koziego i krowiego.

Dla takich lokali, wymykających się tradycyjnym definicjom, warto podróżować. Trochę gospoda i piekarnia, trochę mini muzeum, czy skansen, ale też przestrzeń dla warsztatów kulinarnych. Rządzi tu niepodzielnie pani Sofia, dusza tego miejsca. Jej mąż, Andreas, krząta się z boku doglądając pieca, w którym wypieka chleb dla sąsiadów i zaglądających tu turystów.

Creme de la creme „tradycyjnego domy Sofii” to jednak ser halloumi. Przy odrobinie szczęścia traficie na ten wyciągnięty wprost z gara, jeszcze ciepły i miękki, doprawiony gruboziarnistą solą i z miętą wciśniętą między połówki. W repertuarze pani Sofii są jeszcze inne świetności: anari – czyli cypryjska ricotta powstająca z serwatki pozostałej po produkcji halloumi, pierogi z farszem serowym, słodko-wytrawne serowe ciastka, czy soutzoukos – ultrasłodki przysmak wytwarzany z winogronowego soku (coś jak gruzińska czurczchela).

Co jeść na Cyprze. Meze!

Meze to wszystko to, co jemy, żeby móc więcej wypić – odpowiedział nasz cypryjski przewodnik, Stelios, na pytanie, czym w zasadzie jest meze.

To po prostu przystawka, podana na małym talerzu. Ot, danie na kilka kęsów.

Chleb nie jest meze, ale chleb z oliwą może już nim być – wyjaśniał Stelios.

Najwięcej meze, jakąś tonę więcej niż nakazuje przyzwoitość, skonsumowałem w tawernie Ploumin w miasteczku Sotira. Kapitalne miejsce. Na wskroś tradycyjne, rodzinne i w rzadki już sposób oryginalne. I być może właśnie to, paradoksalnie, jest powodem, dla którego aktualna ocena tego miejsca na Google to… 3,9.

Zanim ocenisz

I tu dygresja. Każdy ma prawo do wyrażania własnej opinii, to jasne. Ale czasem warto zastanowić się, jakie są nasze oczekiwania od lokalu, który z założenia skierowany jest tylko i wyłącznie do jasno określonej klienteli.

Wspomniana tawerna nawet nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. To lokal dla miejscowych, którzy przychodzą tu zjeść dokładnie to samo, co jedzą w domu. Podane w podobny sposób, bez wymyślnych nakryć, obrusów, sztućców. Jest bardzo prosto i bardzo smacznie. Ale trochę jak na imieninach u cioci, gdzie niektóre dania zjadasz ze smakiem, a na inne będziesz narzekał, bo ciocia sypnęła za mało takiej, czy innej przyprawy. Jeśli jednak chcesz poznać smak Cypru, bez ukłonów w kierunku turysty, to tawerna Ploumin jest właśnie dla ciebie.

Z meze spotkasz się na Cyprze wszędzie. Zazwyczaj zresztą zakończysz na nich ucztę, bo po kilku rundach przystawek na główne danie po prostu zabraknie miejsca. Wyśmienite przystawki jadłem również w tawernie Katoi w miasteczku Omodos.

Różnorodność meze jest niemal nieskończona. Mamy do wyboru potrawy mięsne i wegetariańskie, są też knajpy oferujące przystawki rybne. Warto próbować rożnych opcji. Najlepiej w większym gronie, bo z moich doświadczeń wynika, że większość meze na Cyprze to porcje do skosztowania dla czterech osób. Zamawiając kilka lub kilkanaście zestawów, każdy znajdzie coś dla siebie. I każdy wyjdzie z knajpy najedzony po uszy.

Prawie jak ziemniak

Kolokazja jadalna, taro, kleśnica, eddo – wszystkie te nazwy dotyczą jednego warzywa. Można by pokusić się o określenie „cypryjski ziemniak”, gdyby nie to, że Cypr eksportuje również klasyczne ziemniaki, które zresztą można kupić w Polsce.

Oficjalne zapoznanie z kolokazją jadalną miało miejsce na polu pana Costasa w Sotirze, który zanurkował w morzu zielonych, pokaźnych rozmiarów liści i pewnymi ruchami wyrywał je z ziemi. Bulwy (potrafią ważyć nawet 6 kg) oczyszczał zdecydowanymi ruchami noża, odsłaniając ich śnieżnobiałe wnętrze.

Niespełna godzinę później przyszedł czas na degustację taro we wspomnianej tawernie Ploumin. No i cóż… rozczarowania bywają bolesne. Warzywo w wersji gotowanej, z cebulą, jakimś selerowym dodatkiem i sokiem z cytryny, w dosyć lichym sosie pomidorowym, z kawałkami pieczonego mięsa, kompletnie mnie nie oczarowało. Smak kojarzył mi się z selerem ugotowanym w zupie pomidorowej.

Na pocieszenie, wśród serwowanych meze była jeszcze inna wersja taro. Jako frytki, smażone w głębokim oleju, w tym przypadku w formie małych talarków. I tu już było o niebo lepiej. Chrupiące na brzegach, miękkie w środku, smaczne, dokładnie jak talarki z… ziemniaków.

Z morza prosto na talerz

Powiedzieć, że nie jestem fanem owoców morza, to nic nie powiedzieć. Problem w tym, że pisząc o cypryjskich smakach, nie sposób pominąć tego rodzaju dań. Ich walory mogę zachwalać tylko słowami innych osób, o bardziej rozległych horyzontach smakowych. Co jakiś czas spróbuję krewetek, czy innych kalmarów, ale w zasadzie tylko po to, by utwierdzać się w przekonaniu, że to nie dla mnie.

co jeść na cyprze
Łosoś w restauracji hotelu Atlantica Aqua Blue w Protaras

Z darów morza bliżej mi do ryb, choć też w bardzo ograniczonym zakresie. Ale te, których próbowałem (jak dorada w restauracji Rebuke na plaży MacKenzie w Larnace, czy łosoś w hotelowej restauracji Atlantica Aqua Blue), potwierdzają, że ryby należy jeść tam, gdzie obok restauracji cumują kutry.

Miłośnicy morskich smaków powinni odwiedzić tawernę rybną Vassos w porcie w Ayia Napa. Tam też zaserwują wam zestaw ryb i owoców morza w formie meze.

Granaty, owoce

O tym, że śródziemnomorskie owoce są wyjątkowo soczyste i słodkie można się przekonać niemal zaraz po wylądowaniu na Cyprze – w hotelu, na straganie, czy nawet w zwykłym supermarkecie. A już szczególnie w takich miejscach, jak farma Agrovino w miejscowości Trachoni w dystrykcie Limassol, specjalizująca się w uprawie granatów i mandarynek.

co jeść na cyprze? granaty

Przespacerowałem się na niej pomiędzy drzewami uginającymi się pod owocami, by chwilę później skosztować tego, co Agrovino ma do zaoferowania. A więc przede wszystkim dżemu z granatów, którego słodko-cierpkie nuty wygrywają na podniebieniu melodię równie ciekawą, co nestor rodziny prowadzącej farmę – Costas Violaris, chwytający za bouzouki i przygrywający gościom. Na miejscu dostępne są również inne produkty z granatu: wino, likier, soki i sos winegret.

Agrovino to zresztą nie tylko założona w 1980 roku farma. Rodzina prowadzi, w oddalonej około 30 kilometrów kamiennej wsi Lofu tawernę, bar oraz stylowy pensjonat z pokojami urządzonymi w starych kamiennych domach.

Wytrawna słodycz

Na Cyprze nie brakuje słodkości, z ultrasłodką baklawą na czele. Ale częściej spotykałem się z deserami bardziej wytrawnymi, głównie za sprawą obecności w nich sera. Co zresztą w dużo większym stopniu odpowiada moim kubkom smakowym.

Miejsc z dobrym jedzeniem na Cyprze nie brakuje. Obok wspomnianej gospody w Letimwu czy tawerny w Sotirze mogę polecić pensjonat Arsorama w wiosce Arsos. To agroturystyka, którą prowadzi pani Zoe wraz z siostrą i bratem, w domu ich dziadków. Pokoje do wynajęcia pełne są starych mebli i pamiątek rodzinnych, łącząc przeszłość ze zdobyczami cywilizacji.

Wyjątkowa jest kuchnia pani Zoe i jej siostry. Babka z halloumi, serowe nadzienia otulone ciastem naleśnikowym, różnego rodzaju słodko-wytrawne pierożki i mój faworyt: kruche ciastka naszpikowane oliwkami.

Głodni? Cypr jest w zasięgu ręki. Ceny biletów na samolot, np. linią Wizz Air, na grudzień i styczeń zaczynają się od 211 zł (z Wizz Discount Club). Przełom roku to naprawdę dobry czas na podróż. W poprzednim tekście o Cyprze przybliżaliśmy rozkład temperatur w okresie zimowym. Jest wystarczająco ciepło na zwiedzanie, a nawet – dla co odważniejszych – na kąpiel. Temperatura wody niemal zrównuje się z temperaturą powietrza, a dodatkowo jest mniej tłoczno niż w sezonie. Holloumi i meze czekają!

Konrad Żelazowski

Przez długie lata pracował jako kierownik działu "Kraj" w serwisie Wp.pl. Później postawił na fotografię. Dziś przemierza świat robiąc zdjęcia dla agencji fotograficznych i gazet.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.