Pierwszy w Polsce magazyn postpodróżniczy

3 października, 2026
przeczytasz w mniej niż 7 min.

Jak pisać o podróżowaniu, nie pisząc o podróżach

Mówienie o podróżach stało się nudne. Podobnie jak słuchanie o nich, czytanie czy oglądanie relacji. Podróżniczy światek utknął w ślepym zaułku. W powtarzalności. W pogoni za wymaganiami algorytmu, za konkretem, który przyciągnie ludzi chcących dokonać tego, co miliony przed nimi.

Podróżowanie w dobie serwisów społecznościowych, szybkich rolek, shorstów na YouTubie zamieniło się w zalew tych samych obrazów, zdań, poleceń miejsc, restauracji, hoteli. W listę punktów, które trzeba odwiedzić, by wyjazd nie okazał się stracony. Stało się odhaczaniem już nawet nie miejsc, ale tych samych zdjęć i posiłków, które były przed chwilą udziałem całego internetu. Żyjemy w epoce wtórności – odtwarzania w zaklętym kręgu tego, co widzieliśmy na ekranach smartfonów. Chcemy być tacy jak inni.

Szukamy więc wskazówek: gdzie pojechać, co zobaczyć, gdzie zjeść, w którym miejscu zrobić zdjęcia.

Szukamy precyzyjnych moderatorów naszego turystycznego życia. W efekcie stoimy później w kilometrowych kolejkach do miejsc, które odwiedził przed momentem jakiś youtuber lub influencer. 

Przewodniki są oczywiście przydatne i wszyscy z nich korzystamy. Ich utylitarny charakter siłą rzeczy sprawia jednak, że nie oddają one istoty podróżowania. Nawet nie ocierają się o doświadczenia, które potrafią sprawić, że nasze życie staje się inne. Są po prostu zbiorem mniej lub bardziej atrakcyjnie podanych porad. Ich przyswajanie w większej ilości jest raczej nużące, a jeżeli akurat nie planujemy wyjazdu w dane miejsce – zazwyczaj bezcelowe.

Pomyślałem o tym, gdy ostatnio, szukając inspiracji do rozwoju Travel Magazine, przeglądałem antologię tekstów „Morze wewnętrzne” oraz podczytywałem książkę „Ryba-Skorpion” Nicolasa Bouviera. Obie pozycje są doskonałym przykładem na siłę literatury. Na to, że jedynie dogłębne teksty będące osobistym zapisem emocji mają szansę uchwycić, choć w minimalnym stopniu, istotę życia i naszego świata. Nie da się tego zrobić w suchym opisie danego miasta. A tym bardziej w kilkuzdaniowym podpisie pod zdjęciem, nie mówiąc już o rolkach czy stories.

Nowoczesne formy komunikacji nie są same w sobie złe, powstały one po prostu w innych celach i ogrywają inną rolę.

Ich nadmierna konsumpcja pozbawia nas jednak zdolności widzenia świata w innej formie niż skondensowana. Nie jesteśmy już zdolni wykrzesać w sobie szerszej refleksji, która pobudza kreatywność. I dlatego tak kurczowo trzymamy się później prób odtwarzania tego, co widzieliśmy na kontach innych osób.

Teksty w obu tych książkach zostały napisane kilkadziesiąt lat temu, co automatycznie sprawia, że wszystkie zawarte w nich informacje praktyczne nie mają już znaczenia. Zarówno świat śródziemnomorski, jak i Sri Lanka (Cejlon), opisywane przez autorów, wyglądają dziś zupełnie inaczej. A mimo to czyta się je doskonale. Nie są to bowiem książki o miejscach, ale o doświadczeniach. O osobistym spojrzeniu i intymnych chwilach, które do dziś niosą w sobie cały ładunek emocji. Przez to stają się nie tylko uniwersalne, ale też ponadczasowe.

Idąc tym tropem, postanowiliśmy więc stworzyć pierwszy w Polsce magazyn postpodróżniczy.

Przekształcić Travel Magazine w pismo podróżnicze, które nie mówi o tym, gdzie powinniście podróżować. Zamiast tego chcemy pokazać Wam, co można w podróży przeżyć. Nie jest to jednak pójście drogą modnego dziś „kolekcjonowania doświadczeń”. Interesują nas raczej różne wymiary podróżowania, zarówno te piękne, jak i brzydkie. Przyglądanie się temu, jak mobilność i przemieszczanie się wpływają na nas, na świat, i w jaki sposób przenikają wszystkie aspekty współczesności. 

Wychodzimy z założenia, że podróżowanie jest stanem umysłu. Czynnością, która pozwala dowiedzieć się czegoś o nas samych. Miejsca są jedynie tłem.

Wierzymy, że podróżowanie nie polega na zwiedzaniu.

Dużo ciekawsze jest to, co dzieje się w nas samych, gdy jesteśmy w ruchu. To, jakie refleksje i uczucia rodzą się w podróżowaniu.

Przebudowaliśmy więc trochę działy oraz rozkład kolumn w naszym magazynie. Dużo mniej miejsca zajmować będą w nim teraz klasyczne reportaże. W tym numerze proponujemy Wam tylko jeden taki tekst – relację z Madagaskaru. Ale nawet w nim trudno doszukiwać się wymiaru poradnikowego. Tekst Claudio Siebera mówi więcej o półnomadycznym stylu życia niż o samym miejscu. Jest to twórcze podejście do tematu tego numeru, którym jest DYSTANS, rozumiany zarówno jako odległość fizyczna, jak i kulturowa czy emocjonalna.

Większy nacisk będziemy kłaść na eseje, felietony oraz materiały przedstawiające różne odmiany podróżowania.

Pojawi się też proza, a być może nawet wiersze. Interesują nas również aspekty społeczne, którym przyglądamy się na przykładzie konkretnych miejsc. Tekst Julii Chmielewskiej o Barcelonie nie jest więc relacją z pobytu w stolicy Katalonii i listą miejsc do zwiedzenia, lecz refleksją na temat nadmiernej turystyki. Piotr Strzeżysz, zapalony rowerzysta, opowiada o dystansie, jaki dzieli nas od innego człowieka i o tym, że mimo najlepszych chęci tego dystansu nie da się do końca pokonać. Dorota Malina przygląda się z kolei temu, co najbliższe i pokazuje, jak na przestrzeni dekad twórcy i artyści wybierali zamiast odległych wojaży to, co znajdowało się tuż obok nich. Magdalena Leszner-Skrzecz zaproponowała jeszcze inne ujęcie tematu – eksploruje kwestie dystansu i rodzącej się z niego samotności, przyglądając się twórczości Camille Claudel i Sylvii Plath (których śladami też można podążać podczas podróży). Grzegorz Dzięgielewski zastanawia się natomiast, czy pojawienie się AI wpłynie na sposób, w jaki postrzegamy świat. A to jeszcze nie wszystkie materiały, które w tym numerze proponujemy.

Zmiany, które wprowadzamy nie są rewolucyjne. Nasi czytelnicy znajdą w Travel Magazine znane już im spojrzenie na świat.

Mamy tu raczej do czynienia z lekkim przesunięciem akcentów, sam trzon pisma pozostaje ten sam. Zmiany linii redakcyjnej są zresztą rzeczą typową dla każdej cyklicznie pojawiającej się publikacji i podobnie jest i w tym przypadku. Jesienny numer naszego magazynu jest raczej wytyczeniem kierunku, a nie formą docelową. Te zmiany będziemy wprowadzać stopniowo, z każdym kolejnym wydaniem przesuwając się ku wyznaczonym celom.

Mamy ogromną nadzieję, że będziecie nam w tej wędrówce towarzyszyć.


Jakościowe dziennikarstwo jest kosztowne. Udostępniamy ci Travel Magazine bez opłat – wspomóż naszą działalność dowolną kwotą. Dziękujemy!

Michał Głombiowski

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe