Książki o sztuce dla każdego
Sophie Pujas
Utracone arcydzieła. Historie dzieł sztuki, których już nie zobaczysz
Wydawnictwo Znak Koncept, 2025
Ten doskonale wydany album przypomina o efemeryczności świata. Pokazuje, że składa się z elementów, które podlegają nieustannej przemianie i entropii. Jest potrząśnięciem za ramię. Pujas przypomina nam, że nic nie jest wieczne, a los niepewny. Dzieła sztuki, które stały się nieodzowną częścią naszego życia, w każdej chwili mogą zniknąć. I znikają. I to właśnie o nich jest ta książka.
Nawet najlepiej strzeżone i przechowywane w najbardziej optymalnych warunkach obrazy, rzeźby czy rękopisy nie są niezniszczalne. Mogą przetrwać kilkaset, może kilka tysięcy lat.
Nie łudźmy się jednak. Mona Lisa w końcu przestanie się uśmiechać. Przedziwne istoty zaludniające obrazy Hieronima Boscha wyblakną. Wynurzająca się z wody Wenus Botticellego zniknie bez śladu. I to być może dużo szybciej, niż nam się zdaje. Destrukcję czasu da się do jakiegoś stopnia powstrzymać, nie jest ona jednak jedynym zagrożeniem. Dzieła sztuki padają łupem złodziei, potrafiących wynieść łup nawet z najsłynniejszych muzeów (wystarczy wspomnieć o zeszłorocznej kradzieży w Luwrze). Trzęsienia, pożary i powodzie niosą zniszczenia, których nie potrafimy powstrzymać. A są jeszcze przecież wojny, bombardowania i celowe działania o podłożu politycznym czy religijnym – intencjonalne niszczenie dzieł sztuki, które akurat czymś się naraziły. A bywa, że sam twórca czy twórczyni postanowi unicestwić własną pracę. Mówiąc krótko – życie arcydzieł nie jest łatwe. Historia sztuki w dużej mierze zajmuje się duchami.
W tej niepewności pocieszające jest to, że utracone dzieła sztuki nigdy nie znikają całkowicie.
Pozostają w pamięci zbiorowej. Autorka „Utraconych arcydzieł” pisze:
Niektóre nieobecności promieniują. Tworzą własną legendę, Afrodyta z Knidos wyrzeźbiona przez Praksytelesa, stanowiła przez cały okres starożytności niesłabnącą inspirację. Biblioteka Aleksandryjska może i zniknęła, ale nigdy nie przestała pobudzać wyobraźni. To, co niewidzialne, jest płodne.
Jest więc ta książka zestawieniem ponad dwustu dzieł sztuki, których prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy. Pujas zabiera nas w wędrówkę, w którą nie możemy wybrać się w rzeczywistości. Na nic zdadzą się wizyty w muzeach, galeriach, parkach archeologicznych. Ta podróż jest już do odbycia jedynie w wyobraźni lub na kartach książki.
„Utracone arcydzieła” niosą ze sobą sporą dozę nostalgii – choć kryje się w nich też trochę nadziei, historia wielokrotnie przecież pokazała, że zaginione dzieła potrafią się nagle odnaleźć – ale są też sygnałem, by nie traktować świata kultury, jako przestrzeni trwałej. Jeżeli więc tylko możecie, nie odkładajcie wizyty w Luwrze, Prado czy naszym Muzeum Narodowym. Większość najznamienitszych dzieł sztuki będzie co prawda na was cierpliwie czekać – a może nawet na wasze dzieci i wnuki – równie dobrze mogą jednak nagle zniknąć, dołączając do pisanej nieustannie od nowa listy arcydzieł utraconych. Nie warto czekać.
Wesprzyj naszą pracę. Pomóż nam tworzyć tego typu artykuły!

Katy Hessel
Sztuka twórczego życia: 366 inspiracji od artystek i artystów, by żyć kreatywnie każdego dnia
Wydawnictwo Marginesy, 2025
Katy Hessel – brytyjska pisarka zajmująca się sztuką, autorka wielu wywiadów z artystami – ma nosa do nośnych tematów. Na fali odzyskiwania przez kobiety podmiotowości, wydała niedawno książkę „Historia sztuki bez mężczyzn”, teraz, tuż przed rozpoczęciem kolejnego roku, opublikowała „Sztukę twórczego życia”. To nie pierwszy oczywiście tego typu poradnik na rynku. Hessel, zdecydowała się jednak podejść do tematu pragmatycznie i przyjęła klucz podziału na każdy dzień roku. Jest to więc rodzaj kalendarza z klasycznym zestawem cytatów i krótkich opisów na wszystkie dni. Aż prosi się, by zacząć lekturę z pierwszym dniem stycznia (co oczywiście nie przeszkadza, by rozpocząć ją w dowolny dzień roku).
Założenie jest takie, by nie przytłoczyć odbiorcy ilością danych oraz wyzwaniami związanymi z twórczym życiem, a zainspirować czytelnika do przekierowania myśli (a czasem i czynów) w bardziej artystyczne rejony. Na każdej stronie mamy więc cytat jakiegoś artysty, kilka zdań przygotowanych przez Hessel oraz równie krótką biografię twórcy. Znalazło się też miejsce na kilkanaście ilustracji, co pozwala przyjrzeć się dziełom wybranych artystów i artystek. W zestawieniu przeważają malarze, są też jednak pisarze, rzeźbiarze i twórcy instalacji.
Książka skrojona jest pod wymogi dzisiejszych czasów.
Ma w sobie coś instagramowego – pigułka wiedzy, motywujące opisy, szkic sytuacji. Pozwala na kilka chwil wyrwać się z codziennego toku myślenia i kieratu. Inna sprawa, że podobnie jak większość haseł pojawiających się w serwisach społecznościowych, żywotność tych cytatów jest wyjątkowo krótka – o większości zapominamy, gdy tylko przewiniemy ekran lub przerzucimy kilka stron książki.
Wpływ internetu, a przede wszystkim serwisów społecznościowych, da się też zauważyć w dość irytujących, powtarzających się regularnie „wezwaniach do działania”. Swoje notatki Hessel lubi kończyć pytaniami o to, co my – czytelnicy – sądzimy o danych kwestiach lub hasłami mającymi motywować do pójścia w ślady cytowanych twórców. A więc zachętami, by chwycić ołówek i coś naszkicować, napisać kilka zdań albo chociaż przyjrzeć się detalom otaczającego nas świata. Z tonu tych instrukcji przebija pewność, że każdy może być artystą i wystarczy tylko dać upust własnej wyobraźni, nie bojąc się, że efekty naszego działania mogą odbiegać od tego, co wychodzi lub wyszło spod ręki uznanych twórców. I choć zapewne jest to prawda, trudno uciec od poczucia, że autorka co rusz wpada w pułapkę nadmiernego infantylizowania.
„Sztuka twórczego życia” nie uczyni raczej naszego życia bardziej twórczym.
Książka jest na to zbyt powierzchowna i schematyczna i trudno uwierzyć, by kilka chwil dumania nad cytatami artystów każdego dnia potrafiło wnieść nas na poziom innego postrzegania rzeczywistości. Można jednak potraktować ją jako dobry punkt wyjścia do poznania świata sztuki. Drogowskaz kierujący nas od jednej postaci do drugiej – dość oryginalną mapę punktów, do których warto zmierzać. Podaną w przystępnej i skondensowanej formie wiedzę na temat artystek i artystów, o których być może nigdy wcześnej nie słyszeliśmy.
Sztuka. Ilustrowany przewodnik
Pod red. Andrew Grahama-Dixona
Wydawnictwo Arkady, 2025
O ile dwie powyższe pozycje są przykładem poszukiwania odmiennego sposobu opowiadania o sztuce, o tyle nowa edycja przewodnika pod redakcją Andrew Grahama-Dixona jest klasycznym, niemal akademickim ujęciem historii kultury. O ambicji tego zadania świadczyć mogą już same gabaryty książki – do jej przeglądania najlepiej wybrać wygodne krzesło i stabilny stół, na którym da się swobodnie rozłożyć to pokaźne wydanie.
Tradycyjny układ książki nie jest wadą, szczególnie dla osób, które dopiero głębiej poznają historię sztuki.
To bardzo klarowny i przejrzysty sposób przedstawienia nie tylko najważniejszych artystek i artystów tworzących na przestrzeni setek lat, ale też głównych tematów, którymi się oni zajmowali.
Pierwszy rozdział traktuje o tym, jak patrzeć na dzieło sztuki: wyłapując detale kompozycji, kolorystyki czy faktury zastosowanych materiałów. Wyposażeni w tę wiedzę, możemy rozpocząć chronologiczną podróż od prehistorii do współczesności (ostatni rozdział to „sztuka po 1945 roku”). Na blisku sześciuset stronach zmieszczono setki barwnych ilustracji, biogramów artystów, ciekawostek i krótkich opisów detali. Te notki pozwalają nam dostrzec znaczenie ornamentów, światłocienia, linii ciał, rekwizytów. W przypadku ważniejszych dzieł mamy sposobność przyjrzenia im się w szerszym planie (wydawca często przeznacza na nie rozkładówkę), by na następnych stronach poznać zarówno kontekst danego dzieła, temat, technikę, jak i najważniejsze szczegóły, które przy pobieżnym oglądaniu mogłyby nam umknąć. I tak, w przypadku „Guerniki” Pabla Picassa, autorzy kierują naszą uwagę na ukrytą głowę byka i trupią czaszkę, rannego konia czy na wpół ubraną postać, która wybiegła z łazienki, przerywając toaletę, by dowiedzieć się, co się dzieje (dla przypomnienia, tematem słynnego dzieła jest bombardowanie hiszpańskiego miasta Guernica).
Nie trzeba tej książki poznawać metodycznie, od początku do końca (choć dla osób lubiących linearną narrację, będzie to łatwe) – można otwierać ją na dowolnej stronie i zagłębiać się w świat pełen fascynujących faktów i szczegółów.
To czyni z tej pozycji książkę w zasadzie nigdy się niekończącą. Za każdym razem, patrząc na kolejne reprodukcje, znajdziemy coś nowego lub frapującego. To wędrówka, którą można odbywać wciąż od początku, podążając za każdym razem nieco innymi ścieżkami. Szkoda jedynie, że w polskim wydaniu nie udało się uniknąć kilku błędów merytorycznych (m.in. nieprawidłowa data narodzin Kazimierza Malewicza).
Album próbuje zamknąć w sobie niemal wszystko, co oczywiście jest ambicją niemożliwą do zaspokojenia (z naszego punktu widzenia bolesny będzie niemal całkowity brak polskich artystów). Siłą rzeczy wiele tematów jest tylko zasygnalizowanych. Jeżeli będziemy chcieli zgłębić czyjąś twórczość, potrzebne będzie sięgnięcie po którąś z monografii. Zamysł tego typu książek jest jednak inny – to klasyczne kompendium wiedzy. W przypadku „Sztuki” nie jest to jednak tylko akademickie zestawienie faktów i dat. Autorom udało się stworzyć spójną opowieść, będąca rodzajem kompasu – lub jak pisze Andrew Graham-Dixon, przyjaznym przewodnikiem i towarzyszem w najlepszej na świecie podróży.

