Listy ze Słowenii #9. Winobranie

6 min. czytania

Z końcem lata w winiarskich regionach Słowenii zaczyna się ruch jak w ulu. Przychodzi czas winobrania

Słońce wędruje już nieco niżej po niebie i oświetla winnice miękkim światłem. Zbiory jak zawsze najpierw zaczynają się w regionie Przymorza (Primorje). Śródziemnomorski klimat sprawia, że owoce dojrzewają tu dwa tygodnie wcześniej niż w kontynentalnej części kraju.

To najważniejszy czas w winiarskim kalendarzu. A winiarstwo ma w Słowenii wyjątkową pozycję. Nawet hymn państwowy nawiązuje do wina. Jego tytuł to “Zdravljica” (sł. Toast), a układ tekstu ma kształt kielicha. Nie znajdziemy w nim narodowej megalomanii, a jedynie naiwne życzenie, aby z sąsiednimi narodami można było napić się dobrego wina.

Nic więc dziwnego, że z początkiem września także Dolina Vipavy nagle budzi się po upalnych i leniwych dniach kanikuły. Na drogach pojawiają się traktory ciągnące przyczepy z plastikowymi skrzynkami. Drzwi piwnic są pootwierane i w końcu można zajrzeć do tego skrzętnie skrywanego świata pajęczyn i wilgoci. Ludzie się zbierają i przygotowują niezbędne przedmioty. Skrzynki trzeba przejrzeć i umyć z kurzu, który zgromadził się przez cały rok. Gazda (gospodarz) dogląda prasę, szykuje beczki i kadzie. Gospodyni przygotowuje wypieki i obiad dla zbierających. Choć największe piwnice korzystają z usług opłacanych robotników, to jednak w Słowenii wciąż dominuje model opierający się na wolontariuszach. Przyjaciele i rodzina winiarza stawiają się w wyznaczonym terminie i pracują nieodpłatnie przy zbiorach. Niestety, model ten zaczął się trochę zacinać wraz z rozwojem kapitalizmu. Nietrudno dostrzec, że większość uczestników winobrania to ludzie starsi, młodych jest niewielu.

Moment rozpoczęcia winobrania dyktuje natura. Gazda już od końca sierpnia monitoruje poziom cukru i kwasów w owocach. Zwleka jak najdłużej, a sygnałem do rozpoczęcia zbiorów jest zwykle załamanie pogody. Deszcz przed lub w trakcie winobrania może zepsuć nawet dobrze zapowiadający się rocznik.

Jeśli długoterminowa prognoza zapowiada front niżowy, cała winiarska rodzina zaczyna dzwonić, sms-ować i mailować do znajomych, rodziny i sąsiadów, próbując skompletować ochotniczą brygadę. Pomimo trudności, co roku do pracy w winnicy stawia się wystarczające grono ochotników.

W naszej wsi jest mnóstwo winnic, lecz tylko dwóch profesjonalnych producentów wina. Cała reszta to amatorzy, przygotowujący trunki w wolnym czasie. Nie ma co ukrywać, są to proste wina, które najlepiej wypić w ciągu roku czy dwóch. Winiarz ze znajomymi i rodziną zwykle dokładają zresztą starań, by przed nowym winobraniem piwnica była pusta, robiąc w ten sposób miejsce dla nowego rocznika. Taka nieewidencjonowana konsumpcja wina jest szacowana w Słowenii na 1/3 oficjalnego spożycia, które należy wciąż do jednych z najwyższych w Europie (około 40 litrów/per capita rocznie).

Upór, który cechuje tych nieprofesjonalnych winiarzy, zawsze wzbudza we mnie podziw. W Polsce praca w winnicy kojarzy się z przyjemnym zajęciem. W rzeczywistości jest to aktywność, która zabiera każdą wolną chwilę przez większość roku, wymaga ogromnej wiedzy i sporego wysiłku fizycznego. Być może dlatego amatorskich upraw jest coraz mniej.

Dzieci nie przejmują winnic po rodzicach, gdyż doskonale wiedzą, ile wysiłku trzeba włożyć, aby mieć swoje wino. Dużo łatwiej jest kupić butelkę dobrego wina w markecie.

Ale amatorska winnica ma także wymiar społeczny. Winobranie jest nie tylko czasem ciężkiej pracy. To przede wszystkim czas wspólnego biesiadowania. Po kilku godzinach pracy wszyscy siadają do stołu. Piją wino i śpiewają stare pieśni. Czasem grupy z różnych winnic odwiedzają się nawzajem i zaczyna się prawdziwy tour po lokalnych piwnicach. Zabawa trwa do późnych godzin nocnych. Dźwięk akordeonu niesie się w ciemnościach. Wszyscy są szczęśliwi, że praca została dobrze wykonana i w Słowenii nie zabraknie wina. Przynajmniej w najbliższym roku.

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu "Czas Wina". Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany