Co czytać w tym miesiącu. Książki czerwca

1 czerwca, 2024
przeczytasz w mniej niż 9 min.

Trzy minimalistyczne książki i wszystkie bardzo dobre

Aki Ollikainen

Sielanka

ArtRage, 2024

Minimalistyczna książka Aki Ollikainena ma zaledwie 120 stron, a jej akcja dzieje się w trakcie jednego dnia, mieści się w niej jednak niemal cały świat.

Fińska wieś, gdzieś nad jeziorem, upalny dzień. Na tej jasno określonej przestrzeni spotykają się trzy pokolenia. Meri wprowadza Kaiusa w świat miłości i seksu. Aatu i Elina borykają się z małżeńskim kryzysem, Vilho próbuje odnaleźć się w chorobie Sirkki, która nie wie już kim jest. Reino przyjeżdża z dala, by pochować brata. Wilk grasuje po okolicach, młoda owieczka zostaje złożona w ofierze. Ludzkie poczynania obserwują kruki, których obecność może zwiastować tylko jedno: zbliżającą się śmierć.

„Sielanka” to tytuł przewrotny.

Sugeruje bukoliczny obraz życia na wsi, w bliskości natury. Świata, w którym każdy zajmuje się własnymi sprawami: dogląda owiec, łowi szczupaki, pieli grządki, przynosi drewno do sauny, rozmawia, kocha się lub pozostaje w niespełnieniu. Ollikainen nie jest jednak piewcą wiejskiego życia. Ale równocześnie też nie rysuje obrazu rzeczywistości zagrożonej lub nieprzyjaznej. Odmalowuje beznamiętny świat, który od zawsze działa według tych samych zasad. Według odwiecznego cyklu narodzin, wzrostu, upadku i śmierci. Rzeczywistość jest obojętna na ludzkie losy.

Przez jeden dzień jesteśmy świadkami zdarzeń dziejących się w ramach małego wszechświata, który równocześnie jest skierowany na siebie, jak i otwarty na to, co na zewnątrz. Każdy ruch i każda decyzja ma tu znaczenie, a ten świat jest równocześnie zachwycający, jak i okrutny. Im więcej czasu mija i im dalej dzień się rozwija, tym więcej w wiejskim krajobrazie czającej się grozy.

Dziękujemy, że czytasz “Travel Magazine”. Wspomóż naszą działalność drobną kwotą:

https://buycoffee.to/travelmagazine

Jest tu odrobinę realizmu magicznego, trochę fińskiego folkloru i greckiej mitologii, odniesień do Biblii. A w końcu i turpizmu. Ollikainen potrafi w tym bogactwie odniesień poruszać się sprawnie. Podsuwa kolejne tropy w sposób nienachalny i tworzy sugestywną wizję rzeczywistości, w której losy ludzi i zwierząt przenikają się płynnie. Na pierwszy plan wysuwa się temat przemijalności życia, utraty, pamięci, ale też cykliczności oraz losu. Ten ostatni zresztą może być też traktowany niczym mitologiczne fatum, przeznaczenie, przed którym nie da się uciec. Niczym w klasycznym dramacie, każdy akt tej opowieści wynika z poprzedniego, a zdawałoby się mało znaczące decyzje – jak zapalnie skręta – uruchamiają ciąg zdarzeń, przed którymi nie ma już ucieczki.

Z imponującą oszczędnością, oddaną w świetnym tłumaczeniu Justyny Polanowskiej, Aki Ollikainen tworzy okrutną, ale też wciągającą opowieść. Ta historia posuwa się niespiesznie, narastając niczym crescendo, by stać się finalnie rodzinną kroniką melancholii i wzruszeń, początków i końców, życia i śmierci.

ernest hemingway rajski ogród

Ernest Hemingway

Rajski ogród

Marginesy, 2024

Hemingway nad „Rajskim ogrodem” pracował blisko piętnaście lat, przepisując książkę i poprawiając ją w nieskończoność, by w końcu jej nie wydać. Plany dokończenia powieści rozwiały się wraz z samobójczą śmiercią pisarza.

Na rynek trafiła ona dwadzieścia lat później, zredagowana przez Toma Jenksa, który musiał pracować nad kilkoma pozostawionymi przez Hemingwaya wersjami rękopisu. Wybrał do opracowania najdłuższą i za namową wydawcy nie oszczędzał redaktorskich nożyc. W efekcie do księgarni trafiła książka, która zdaniem specjalistów, nie oddaje do końca zamysłu Hemingwaya. Ma inne, nieco banalne zakończenie i pozbawiona jest kilku istotnych wątków. Czy te zarzuty są słuszne, trudno ocenić, rękopisy udostępnione zostały bowiem niewielu osobom. Publikowanie niedokończonych przez pisarzy książek zawsze jest jednak obarczone sporą dawką niewiedzy oraz domysłów. Nawet najlepszy redaktor nie jest autorem. Musi wybierać spośród tego, co ma do dyspozycji, nigdy nie wiedząc na co zdecydowałby się pisarz.

Pomimo tego „Rajski ogród” okazał się pozycją, która potrafi się sama obronić. Nawet w wersji nie wyszlifowanej przez Hemingwaya jest książką niemalże kompletną.

Wydawnictwo Marginesy, wypuszczając ponownie na polski rynek dzieła amerykańskiego pisarza, zdecydowało się na nowe tłumaczenia. Przygotowanie „Rajskiego ogrodu” zlecono Ewie Borówce, dzięki której z wydania zniknęły anachronizmy. Tekst stał się bardziej dosadny niż w poprzednim przekładzie, nowocześniejszy i przede wszystkim bliższy hemingwayowskiej wersji.

Nawet bez tych zmian powieść Hemingwaya zaskakiwałaby nowoczesnością. Amerykanin, choć zajmuje się w niej typowymi dla siebie tematami, robi to jednak w odmienny niż zazwyczaj sposób. „Rajski ogród” opowiada bowiem o relacjach damsko-męskich, ale przygląda się androginizmie bohaterów, ich seksualnym przeobrażeniom, niepewności i odwróceniu erotycznych ról.

Oto młody pisarz David i jego świeżo poślubiona żona, Catherine, spędzają miesiąc miodowy na południu Francji. Sielanka szybko się kończy, gdy kobieta zaczyna badać swoją tożsamość płciową, wciągając w to męża. Prawdziwe zmiany i problemy zaczynają się jednak, gdy para spotyka Maritę, z którą tworzy erotyczny i uczuciowy trójkąt.

Oprócz miłości i pożądania, głównym tematem tej historii staje się problem akceptacji, złożoność ludzkiej natury i przewrotności losu. Zamiast kultu męskości, z którym zwykle kojarzymy twórczość Hemingwaya, jest tu sporo niepewności, wrażliwości oraz frustracji i bezradności. Nawet w mieszczącej się w „Rajskim ogrodzie” drugiej opowieści (David bowiem pisze książkę, której fragmenty możemy przeczytać) mówiącej o polowaniu w Afryce na słonia, obraz męskich zmagań zastąpiony został analizą cierpienia wyrządzonego zwierzęciu, ale też dziecku, stłamszonemu przez apodyktycznego ojca.

Niezmienna pozostaje typowa dla Hemingwaya fraza, krótkie dialogi oraz całe morze alkoholu, które wlewają w siebie bohaterowie. Ta nieukończona książka pozwala spojrzeć na amerykańską legendę literatury nieco inaczej. Pisarz jawi się jako autor pełen łagodności, nieco zmęczony własnym wizerunkiem, który sam stworzył i szukający innej twórczej drogi. I pokazuje, że nawet zajmując się badaniem tożsamości płciowych – co za czasów pracy nad tą książką było łamaniem tabu – pozostaje pisarzem wybitnym.

Breece D’J Pancake

Trylobity

Czarne, 2024

„Trylobity” są kolejną odsłoną świetnego cyklu wydawnictwa Czarne, prezentującego amerykańskie opowiadania. Z pewnością staną się jednym z jego istotniejszych punktów. Dwanaście historii, które składają się na książkę, to całość twórczości Pancake’a, pisarza, który zmarł śmiercią samobójczą mając 27 lat. Zaledwie sześć z nich zostało opublikowanych w prasie za życia autora. Wszystkie spotkały się z nadzwyczaj dobrym przyjęciem. I nie bez powodu. Pancake, choć w Polsce dotąd szerzej nieznany, był pisarzem niezwykle sprawnym, dysponującym wyjątkowym talentem. Gdyby nie feralna Wielkanoc roku 1979, gdy z nie do końca jasnych przyczyn włożył w usta lufę strzelby, być może byłby dziś jednym z najsłynniejszych amerykańskich twórców.

Proza Pancake’a zachwyca bowiem precyzją i doskonałością.

Niemal wszystkie opowiadania dzieją się w Wirginii Zachodniej, skąd pochodził Pancake. Jego bohaterami są przede wszystkim robotnicy, górnicy, farmerzy i zabójcy. Za scenę służą bary, podrzędne hotele, podupadające farmy, zapuszczone mieszkania i przyczepy kempingowe. To kraina wiecznego niespełnienia, porażki, upadku i zmarnowanych nadziei oraz dojmującej samotności. Bohaterowie Pancake’a poruszają się po świecie wspomnień, przeszłości, wyobrażeń i iluzji, które często okazują się ważniejsze niż bieżące wydarzenia. A gdy nawet dochodzi do realizacji dawnych planów czy marzeń, okazują się one dojmująco rozczarowujące i puste. Przykładem jest historia Colly’ego i Giny z tytułowych „Trylobitów”, dawnych przyjaciół ze szkoły. Gdy po latach na siebie trafiają, z dawnego zainteresowania i uczuć pozostaje już tylko mechaniczny seks, który do niczego nie może doprowadzić.

Nieustanne zmaganie się bohaterów z trudami codzienności działa niczym napięcie cięciwy łuku – wzmaga w czytelniku poczucie rosnącego niepokoju. Styl Pancake’a jest oszczędny, skondensowany i gęsty, co czyni jego prozę sugestywną, ale też w jakiś sposób wyrafinowaną. Każdy detal, gest i nawet najbłahsze zdarzenie może nieść dodatkowe znaczenie, a zaledwie jedno zdanie odmienić odbiór tych historii. Te opowiadania wymagają więc skupienia i uwagi. Rodząca się po zamknięciu książki chęć niemal natychmiastowego powrotu do „Trylobitów” jest jasnym sygnałem, że mamy do czynienia z piekielnie dobrą literaturą.

https://buycoffee.to/travelmagazine
Travel Magazine

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe