Jak patrzeć na Paryż, żeby naprawdę go zobaczyć?
W zalewie książek podróżniczych i reportaży pisanych po jednorazowym, czasem zaledwie kilkudniowym pobycie w danym miejscu, Paryż. Spacery śladami największych artystów Magdaleny Leszner-Skrzecz wyróżnia się wnikliwością spojrzenia. Autorka zna stolicę Francji z innej perspektywy niż turyści. W Paryżu długo mieszkała, a teraz wraca do niego regularnie, przynajmniej kilka razy w roku.
Poza stereotypami
Ale, co być może ważniejsze, patrzy na francuską metropolię okiem historyczki sztuki. Czytelnicy nie muszą więc obawiać się kolejnego spotkania ze stereotypowymi obrazami miasta, które atakują nas z przewodników i kont na platformach społecznościowych. Zamiast zachowujących niewymuszoną elegancję Francuzek przemykających na rowerze (koniecznie z bagietką wrzuconą do koszyka na kierownicy), bukinistów pochylających się z nonszalancją nad książkami na stoiskach nad Sekwaną oraz modnych kawiarni Leszner-Skrzecz pokazuje Paryż oczami twórców dzieł, które oglądamy w muzeach. Szuka w mieście śladów rzeczywistości, która zachowała się głównie na obrazach malarzy żyjących w drugiej połowie XIX wieku. Autorka pisze o nich:
Po raz pierwszy tak bezpośrednio, beż żadnych nakładek religijnych, politycznych czy społecznych twórcy weszli w tkankę miasta, by z całkowitą szczerością pokazać ją na swoich płótnach. Światło i kolor miały budować obraz. Wszelkie dokładne linie wytyczane przez klasyków odeszły w zapomnienie. Ulotne chwile, wrażliwość twórcy, wirujący świat napędzany powietrzem oraz słońcem – to się zaczęło liczyć. (…) Pokazywali miasto, które rosło, zmieniało się na ich oczach. (…) Paryż był ich.
Szukając Paryża z obrazów
I w jakimś sensie wciąż „jest ich”. Setki obrazów, które po sobie pozostawili, nadal wyznaczają sposób, w jaki na Paryż patrzymy i jak o nim myślimy. Będące wówczas artystyczną stolicą świata miasto zostało uwiecznione niemal w każdym detalu, w przeróżnych stylach i z różną wrażliwością.
Mimo upływu dekad, główne punkty Paryża pozostały niezmienne – są osią wyznaczającą nam kierunek patrzenia. Katedrę Notre-Dame wciąż znajdziemy na tym samym miejscu (pomimo ostatniego pożaru). Ale znajdziemy ją także na obrazach Henri Matisse’a czy Johana Bartholda Jongkinda. Dzisiejszą Wyspę Świętego Ludwika wciąż możemy porównać z tą uwiecznioną na płótnie przez Edwarda Hoppera, a Ogrody Tuileries z obrazem Camille Pissaro. Na tym polega potęga Paryża – zmieniając się, pozostaje niezmienny. Jest niczym palimpsest. Wciąż nadpisywane są nowe warstwy, spod których jednak da się odczytać te starsze. Wędrując po mieście, można swobodnie przesuwać się pomiędzy jedną epoką a drugą, między zazębiającymi się opowieściami i historiami.
Paryż alternatywny
Paryż Magdaleny Leszner-Skrzecz wyznacza kierunek tej podróży, nie będąc jednak typowym przewodnikiem. Wystarczy zresztą spojrzeć na gabaryty książki – spory format, gruba, twarda okładka – by zrozumieć, że nie została ona pomyślana jako podręczny tytuł do noszenia w kieszeni podczas zwiedzania miasta. To wydawnicza hybryda, będąca połączeniem albumu, przewodnika i podręcznika. I choć według tej książki można wyznaczyć sobie trasę po Paryżu, bardziej niż do noszenia ze sobą, nadaje się ona do niespiesznego podczytywania na kanapie.
Najcenniejsze wydaje się jednak to, że Leszner-Skrzecz porusza się po Paryżu własnymi, alternatywnymi trasami. Każde z najsłynniejszych miejsc ma w ujęciu autorki swoje lustro – brata lub siostrę żyjących na co dzień niemal w zapomnieniu. Pojawiają się tu wszystkie paryskie ikony – jak wieża Eiffla czy katedra Notre Dame – jednak wzrok autorki nie zatrzymuje się tylko na nich, lecz wnika tam, gdzie mało kto, szczególnie z turystów, zagląda. Przykładem może być słynna bazylika Sacré-Cœur, której towarzyszy wnikliwy opis dużo mniej znanego miejsca: pobliskiego kościoła świętego Piotra z Montmartre, jednej z najstarszych świątyń w Paryżu. Leszner-Skrzecz, snując historię stolicy Francji, pozwala nam dostrzec właśnie to, co pomijane. Pokazuje, że żadne miejsce, a szczególnie tak bogate jak Paryż, nigdy się nie kończy – złożone jest z niezliczonej liczby odsłon. I często wystarczy zrobić zaledwie kilka kroków poza główny szlak, by je odkryć.

