Co czytać w tym miesiącu. Książki lipca

6 lipca, 2024
przeczytasz w mniej niż 8 min.

Kryzys narracji, jak uratować świat oraz lekka satyra w sam raz na wakacje

Byung-Chul Han

Kryzys narracji i inne eseje

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2024

Urodzony w Korei Południowej niemiecki filozof i teoretyk kultury wyrósł na prawdziwą gwiazdę mediów. Zainteresowanie wzbudziła już jego poprzednia książka – „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje” – najnowsza publikacja je wzmogła. Być może dlatego, że Byung-Chul Han zajmuje się rzeczywistością cyfrową, która dotyczy przecież nas wszystkich. Z pewnością pomaga też forma, jaką stosuje: krótkie rozdziały, równie krótkie zdania, jasno nakreślone, niemal wypunktowane tezy (często przez to jednak spłycone), sporo zapożyczeń od innych myślicieli. Całość sprawia nieco „instagramowe” wrażenie. Jest łatwa do przyswojenia i przerobienia na dobrze brzmiące cytaty, którymi można dzielić się w sieci.

Byung-Chul wysuwa dość zaskakującą tezę. Twierdzi, że pomimo zalewu informacji, historii tworzonych przez użytkowników internetu (czyli niemal nas wszystkich) i milionów zdjęć, które każdego dnia powstają na całym świecie, żyjemy w kryzysie narracji.

Według autora, sztukę opowiadania – nazywaną dziś modnie storytellingiem – przejął kapitalizm i zamienił ją w storyselling. A więc kolejne narzędzie służące sprzedawaniu, kupowaniu i konsumpcji. Tym samym przerwana została mająca tysiące lat tradycja opowiadania, która budowała wspólnotę. Zmieniliśmy się w społeczeństwo informacji – wyrzucające z siebie i przyjmujące skrawki rzeczywistości, które nie tworzą spójnej opowieści.

Byung-Chul pisze: „Opowiadać, znaczy – łączyć. Kto opowiada w sensie proustowskim, zanurza się w życiu i tka w jego wnętrzu nowe nici między zdarzeniami. Tak oto powstaje gęsta sieć powiązań, w której nic nie jest pozostawione same sobie. Wszystko wydaje się pełne sensu. Właśnie dzięki narracji wymykamy się przypadkowości życia”.

W rozumieniu autora, gdy jesteśmy konsumentami i twórcami życia cyfrowego (głównie na platformach społecznościowych) lub odbiorcami pofragmentowanych informacji płynących z tradycyjnych mediów, obcujemy wyłącznie z niepowiązanymi ze sobą danymi. W efekcie ulegamy narzędziom kapitalizmu. Stajemy się podatni na kłamstwa i gubimy się w poszukiwaniu sensu życia. Mimo nieustannego tworzenia opowieści (głównie o samych sobie), nie potrafimy przekuć ich w narracje. Dane są bowiem przeciwieństwem narracji.

Byung-Chul jest ostrym krytykiem mediów cyfrowych i kultury internetowej (szczególnie mediów społecznościowych) oraz piewcą tezy o śmierci prywatności oraz urynkowienia niemal wszystkich dziedzin naszego życia (kapitalizm).

Dziękujemy, że czytasz “Travel Magazine”. Wspomóż naszą działalność dowolną kwotą:

https://buycoffee.to/travelmagazine

Problem polega jednak na tym, że choć w wielu ocenach się nie myli, nie wychodzi zazwyczaj poza dość skrótowe i płytkie naświetlenie tematu.

„Kryzys narracji” jest przez to książką nierówną. Chwilami niezwykle interesującą, ale też sprawiającą wrażenie dość pojemnego worka, w który wrzucone zostały modne i dyskutowane już wielokrotnie kwestie. Ta pozycja zbyt często staje się ledwie zestawieniem haseł, które prowadzą do konkluzji – niezbyt odkrywczej – że internet jest rzeczywistością fałszywą.

Na poziomie ogółu jest w tym wiele racji. Byung-Chul zdaje się jednak nie zauważać faktu, że sieć jest już naszą zwykłą, codzienną rzeczywistością, w której funkcjonujemy. I której nie da się, ot tak, wyłączyć. Autor, jak na filozofa przystało, zauważa pewne trendy, a z faktów tworzy dość szeroki obraz świata. Nie podsuwa nam jednak przy tym żadnej alternatywy, być może uciekając w ten sposób od wpadnięcia w styl poradnikowy. W efekcie pozostawia nas jednak z poczuciem dojmującej bezradności.

George Monbiot

Regenesis. Jak wyżywić świat nie pożerając planety

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2024

Dziennikarz „Guardiana”, aktywista i ekspert klimatyczny napisał książkę o tym, jak uratować świat. I w przeciwieństwie do opisywanego wyżej Byung-Chula, nie poprzestał jedynie na diagnozie współczesności. Włożył mnóstwo wysiłku, by przedstawić dostępne rozwiązania.

Punktem wyjścia jest tu kryzys klimatyczny, z którego skutkami borykamy się już niemal każdego dnia. Ale swoją opowieść Monbiot zaczyna od fascynującej, napisanej z niezwykłą lekkością historii o… glebie. W pierwszym rozdziale, nie stroniąc od osobistych wspomnień, przygląda się temu, co mamy pod nogami. Wbijając szpadel w ziemię, odkrywa niemal nieznaną nam rzeczywistość, która okazuje się mieć kolosalne znaczenie dla przyszłości świata.

Informacje, które Monbiot zbiera i nam prezentuje, wskazują jasno, że największa emisja gazów cieplarnianych pochodzi nie z transportu czy przemysłu, ale z upraw rolniczych i masowej hodowli zwierząt.

To one w większości odpowiadają za niszczenie środowiska, nie tylko przyczyniając się do katastrofy klimatycznej, ale też do ginięcia poszczególnych gatunków zwierząt i roślin.

Dodatkowo, szeroko pojęty sektor spożywczy powiązany jest z globalnymi finansami. Spekulacje towarowe pompują ceny żywności i wpływają na kształt rolnictwa (uprawia się to, co może przynieść największe zyski) oraz tworzenie monokultur.

Autor ma też przykrą wiadomość dla fanów rolnictwa ekologicznego. Owszem, jest ono alternatywą dla masowych upraw, a plony są zdrowsze. Niestety ten rodzaj hodowli nie ma jednak szans sprostać światowemu popytowi na żywność. Co więcej, w niektórych przypadkach emisja gazów cieplarnianych z takich upraw niewiele ustępuje przemysłowemu rolnictwu.

Tkwimy więc w swego rodzaju klinczu. Ludzi jest coraz więcej i potrzebujemy określonej ilości zbóż, owoców i warzyw, by móc te miliardy wyżywić. Równocześnie im większe uprawy, tym większa degradacja środowiska.

Zastanawiając się nad alternatywami, musimy pamiętać o tym, że priorytetem jest zachowanie wysokiej wydajności upraw. W innym przypadku milionom ludzi będzie grozić głód. Ekologiczne rolnictwo, mimo wielu zalet, nie jest remedium na przemysłowe uprawy.

Brytyjski dziennikarz wyrusza więc w świat, by szukać innych rozwiązań. I je znajduje. Spotyka ludzi, którzy odkrywają i doskonalą innowacyjne metody upraw. Rozmawia z naukowcami zajmującymi się syntetyzowaniem nowych form białka i tłuszczów. Przygląda się pionierom, którzy próbują przywrócić naturze dzikie połacie ziemi, równocześnie nie tracąc możliwości uzyskiwania wysokich plonów.

Te metody nie są pozbawione wad i nie sprawdzą się w każdym miejscu i sytuacji. Wytyczają jednak kierunek, w którym powinniśmy podążać. Niemal wszystkie są rewolucyjne. Ich wdrożenie na większą skalę wymaga przewartościowania całego myślenia o użytkowaniu ziemi, rolnictwie i żywności, którą spożywamy.

Siłą „Regenesis” jest szczegółowości tej wizji.

Monbiot nie snuje filozoficznych wizji. Podpiera swoje tezy tysiącami danych i badań naukowych (przypisy są osobnym, długim rozdziałem książki). Przygląda się każdemu detalowi z taką uwagą, że czytelnik chwilami może poczuć się przytłoczony zalewem informacji. Autor zachowuje jednak przy tym zadziwiającą lekkość narracji, potrafiąc nawet z rolniczych technikaliów uczynić wartką i ciekawą opowieść. Zdaje sobie sprawę, że wiele z jego pomysłów będzie poddawanych krytyce, zabezpiecza się więc przedstawiając twarde dowody i dane.

„Regenesis” opowiada o rzeczywistości, którą sami stworzyliśmy, i która wymaga pilnej naprawy.

Ale ta książka jest powiewem optymizmu – w obliczu nadciągającej katastrofy pokazuje, jak dokonać zmian, które mogą nas uratować. Przy swojej całej wartości pozostawia jednak czytelnika z poczuciem dysonansu. Po jej przeczytaniu zyskujemy bowiem wiedzę, ale też świadomość ograniczonej sprawczości. Na poziomie indywidualnym niewiele możemy bowiem z tą wiedzą zrobić. To nie jest poradnik o tym, jak uratować świat wybierając torby wielokrotnego użytku lub ograniczając latanie samolotem. Potrzebne są zmiany systemowe. Możemy domagać się ich od polityków i wielkich koncernów, nasze możliwości działania są jednak ograniczone (tym bardziej, że nie każdy nadaje się na aktywistę). Zamykamy więc tę książkę z dojmującą świadomością, że zyskaliśmy wiedzę, której być może nigdy nie będzie nam dane użyć. I nie jest to uczucie przyjemne.

Ante Tomić

Cud w dolinie Poskoków

Noir sur Blanc, Warszawa 2024

Z myślą o tych, którzy chcą oderwać się na chwilę od tak poważnych tematów, jakimi zajmują się autorzy dwóch prezentowanych książek, wydawnictwo Noir sur Blanc przygotowało tłumaczenie powieści chorwackiego pisarza, Ante Tomića. „Cud w dolinie Poskoków” jest wakacyjną propozycją – niegłupią historią, która ma jednak przede wszystkim bawić i nieść rozrywkę.

Niedługa (trochę ponad dwieście stron) powieść przenosi nas do bałkańskiego świata, a ściśle mówiąc na chorwacką prowincję. W górskiej wiosce leżącej w Dolinie Poskoków żyją ostatni męscy przedstawiciele rodu Poskoków, którzy borykają się z wszelkimi niedoskonałościami świata pozbawionego kobiet. Za radą zaprzyjaźnionego księdza najstarszy z czterech braci postanawia więc wyruszyć na poszukiwania żony. Ta decyzja okazuje się początkiem zaskakujących zdarzeń, które odmienią życie rodziny żyjącej na uboczu cywilizacji.

Tomić prowadzi opowieść z iście bałkańską fantazją, nie stroniąc od absurdalnego humoru, ciągłych zwrotów akcji i zabaw literackimi kliszami.

Autor, będący niegdyś dziennikarzem, wyspecjalizował się w szeroko pojętej satyrze i w tej książce – trafiającej na nasz rynek z piętnastoletnim opóźnieniem – daje upust swoim upodobaniom. Widać, że pisząc „Cud w dolinie Poskoków” miał mnóstwo zabawy i ta uciecha udziela się też czytelnikom.

Jak na pozycję satyryczną przystało, wyśmiany zostaje niemal każdy i ostrze kpin nie oszczędza nikogo, choć pisarz zachowuje przy tym do swoich bohaterów sporo sympatii. Postaci są dość jednowymiarowe, sporo tu przerysowanych sytuacji, a ciąg zdarzeń niekoniecznie jest prawdopodobny. W tego typu książce nie bardzo to jednak przeszkadza. Liczy się bowiem humor, zwariowane policyjne pościgi, porwania i strzelaniny. Całość płynie lekko. Kolejne sceny są zgrabnie połączone, a wątki splecione. Nic nie jest tu przypadkowe i każde zdarzenie ma sensowny ciąg.

Nie ma tu miejsca na eksperymenty formalne, zmiany narracji czy chronologiczne przeskoki. To klasyka gatunku, która pozwala poczuć się jak na bezpiecznych, dobrze znanych wodach. Klasyczna jest też pochwała kobiecości oraz odwiecznych wartości, takich jak wierność, lojalność, przyjaźń i oczywiście miłość, która potrafi każdego uczynić lepszym.

Jeżeli poszukujecie czegoś na dwa wakacyjne dni lub wieczory, chcąc się po prostu rozerwać w rytmie bałkańskiego disco, książka chorwackiego pisarza będzie dobrym wyborem.

https://buycoffee.to/travelmagazine

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe