Co czytać w tym miesiącu. Książki stycznia

przeczytasz w mniej niż 13 min.

„Życie za szczyt” o śmierci w Himalajach, „Fotka” o tym, jak patrzeć na zdjęcia społecznościowe i „Podróżni”, fascynująca powieść o Ameryce

Rachela Berkowska

Życie za szczyt. Polacy w Himalajach i Karakorum

Prószyński i S-ka

Dziewięć wypraw w wysokie góry. Każda z nich zakończona śmiercią wspinacza lub wspinaczy. Książka Racheli Berkowskiej jest swoistego rodzaju kroniką niepowodzeń. Czasem braku szczęścia, brawury lub złej oceny sytuacji. A czasem nieszczęśliwych przypadków, w których ktoś mógłby dopatrywać się fatum lub działania bliżej nieokreślonych sił wyższych.

O himalaistach atakujących najwyższe szczyty świata zwykle mówi się malując obraz niezłomnych wojowników, walczących z pogodą, ekstremalnymi warunkami, własnymi słabościami. Zazwyczaj te opowieści są historiami zwycięzców. Berkowska idzie tu pod prąd – pochyla się bowiem nad tymi, którym nie wyszło. Przygląda się polskim wspinaczom, którzy zginęli w górach. Wiele z tych historii ma w sobie mnóstwo niewiadomych – bywa, że odtworzenie biegu nieszczęśliwych wydarzeń nie jest do końca możliwe. Nie zawsze wiadomo też, co doprowadziło do tragedii.

Berkowska tka opowieść z setek elementów. Z dokumentacji, rozmów z uczestnikami wypraw, medialnych doniesień, alertów meteorologicznych.

Pisze krótkimi zdaniami, opierając się na detalach i faktach. To być może najlepszy dla tego tematu sposób narracji. Unika w ten sposób oceniania, ckliwości, pompatyczności. Chwilami co prawda zdarza jej się trochę zanadto wchodzić w głowy bohaterów i decydować o tym, co przeżywali („Malatyńskiego ten pomysł wyraźnie irytuje. Jest rozdrażniony, wymija Zygę, sam będzie teraz prowadził. Głowa wciąż nie pozwala mu się wycofać, ale ciało słabnie”), całość płynie jednak wartko i trzyma w napięciu.

Wbrew adnotacjom na okładce, Życie za szczyt nie stawia pytania o to, czy warto ryzykować życie idąc w góry. Nie daje też więc na nie odpowiedzi. To że himalaizm jest aktywnością ekstremalną i, że wspinacze wyruszając na wyprawę, zdają sobie sprawę, że mogą z niej nie wrócić, to truizm.

Te historie są w rzeczywistości bardziej opowieścią o naszych ludzkich przypadłościach. Ambicjach, odwadze, ale też niefrasobliwościach i zwykłych niedopatrzeniach, które czasem mszczą się w sposób okrutny. To opowieść o nas wszystkich, o naszej ludzkiej kondycji, która w górach przybiera bardziej wyrazisty kształt.

Regina Porter

Podróżni

Przeł. Maciej Świerkocki

Wydawnictwo Literackie

Jak napisać powieść, w której występują tuziny bohaterów, nie ma tradycyjnego przebiegu akcji, ani jasno nakreślonego początku oraz końca i zdobyć mimo to miłość czytelników? Spytajcie o to amerykańską debiutantkę, Reginę Porter (to jej pierwsza powieść, wcześniej pisała dramaty).

„Podróżni” zabierają nas do Stanów Zjednoczonych, tworząc kalejdoskopowy obraz ostatniego półwiecza. Porter skupia się na historii dwóch amerykańskich rodzin z Północy i Południa – białej i czarnej, i jest to w tej książce ważne rozróżnienie – których losy w przeciągu dekad splatają się na przeróżne sposoby. Punktem wyjścia jest dramatyczne wydarzenie gdzieś na opustoszałych drogach Georgii, które napędza cały ciąg wydarzeń. W rzeczywistości jednak jest ono bardziej pretekstem do uruchomienia opowieści, niż punktem, który w tradycyjnej narracji domagałby się rozwinięcia, a na koniec jakiegoś rozwiązania.

Porter potrafi rozbroić większość czytelniczych przyzwyczajeń, przeskakując czasami o dziesięciolecia w jednym akapicie lub od razu zdradzając dalsze losy bohaterów. Jeżeli szukacie więc powieści z tradycyjną formą i dynamicznymi zwrotami akcji prowadzącymi do niesamowitych puent, sięgnijcie po coś innego.

Oszczędny styl i dosadność języka przypomina nieco opowiadania Raymonda Carvera. Poszczególne rozdziały są zresztą czymś w rodzaju osobnych literackich miniatur, które na dobrą sprawę mogłyby funkcjonować osobno. W jednej senior rodu na moment spuszcza wzrok z wnuczki na basenie, co prowadzi niemal do tragedii. Dalej czarnoskóry żołnierz służący na lotniskowcu planuje zemstę na wyżywającym się na podwładnych oficerze. W kolejnej biały chłopiec zderza się z rasizmem własnych rodziców, gdy chce zaprzyjaźnić się z czarnoskórym synem sąsiadów. Mimo mnogości wątków, Porter trzyma jednak opowieść żelazną ręką. Nie ma tu nic przypadkowego, a cała historia została zaplanowana w każdym szczególe.

Językowo i formalnie ta książka to majstersztyk (trzeba docenić doskonałe tłumaczenie Macieja Świerkockiego). Porter buduje zdania brawurowo, potrafiąc w kilku słowach uchwycić istotę zwykłego ludzkiego życia.

Potencjalnych czytelników zniechęcić może umieszczona na wstępie lista występujących postaci (kłaniają się przyzwyczajenia dramatopisarskie autorki). Jest ich na tyle dużo, że łatwo się w nich pogubić. I choć bardziej pedantyczni miłośnicy książek mogą irytować się koniecznością korzystania z tej ściągawki, dużo lepiej po prostu zanurzyć się w opowieść, nie przejmując się, że chwilami bohaterowie mogą zlewać się w jedno. Ta powieść jest bowiem tak bogata, że da się patrzeć na nią jak na ogromny obraz. Pozostaje on zawsze wyraźny, nawet jeżeli umkną nam detale.

Nathan Jurgenson

Fotka. O zdjęciach i mediach społecznościowych

Przekł. Łukasz Zaremba

Wydawnictwo Karakter

Znacie to uczucie tonięcia w oceanie fotografii udostępnianych w mediach społecznościowych, z których na dodatek większość okazuje się strasznie nudna? Czujecie się znużeni przebijaniem się przez nieskończoną ilość zdjęć przedstawiających jedzenie, świeżo umalowane paznokcie, samochody, drinki i ludzi, których widok kompletnie nic wam nie mówi? Cóż, być może uczucia te biorą się stąd, że doszukujemy się w tych obrazach znaczeń, których one nie mają.

Autor książki „Fotka” uważa, że traktowanie zdjęć udostępnianych w mediach społecznościowych jako fotografii jest błędem. Ich zadaniem nie jest bowiem tworzenie jakości artystycznej, czy nawet dokumentacyjnej. Doszukiwanie się w nich nowatorstwa, przemyślanego przekazu, czy walorów estetycznych sprawi, że poczujemy się co najwyżej sfrustrowani.

Przeważająca większość tego typu fotografii jest absolutnie błaha. W obecnym świecie zdjęcia pełnią bowiem rolę środka komunikacji. Są formą rozmowy. Mają nieść informacje i przekazywać to, co w danej chwili, w aktualnym czasie jest udziałem osoby naciskającej spust aparatu. Kiedyś być może opowiedzielibyśmy komuś o pysznym posiłku w restauracji. Dziś robimy po prostu jego zdjęcie i wrzucamy – zwykle w czasie rzeczywistym – do sieci. Jest w tym pewnie sporo narcyzmu. Fotografia społecznościowa jest jednak przy tym dzisiejszym sposobem na podtrzymywanie relacji, tworzenie więzi i kreowanie własnego miejsca w społeczności.

Przy takim założeniu, dyskusje o tym, że te zdjęcia są słabe, nie mają sensu. Czemu mielibyśmy oceniać walory artystyczne obrazu przedstawiającego talerz zupy, skoro jego jedynym celem jest przekazanie informacji, że spożywamy właśnie ów zupę?

Co zaskakujące, Jurgenson, przyznając, że większość tego typu zdjęć jest mało istotnych i nie ma żadnej mocy formującej, nie posuwa się do ich krytyki. W swoim eseju próbuje raczej zrozumieć funkcję i zadania, jakie te zdjęcia odgrywają w społeczeństwie i w kulturze. Oraz w naszym codziennym życiu, bo przecież, co autor „Fotki” również podkreśla, granica między offline i online zatarła się, stała się płynna lub zniknęła zupełnie. Robione przez nas smartfonem fotografie są miernikiem tego, w jaki sposób dziś żyjemy.

Jurgenson pomija niestety zupełnie kwestie „ciemnej strony mediów społecznościowych”. Nie analizuje więc wbudowanych w te platformy mechanizmów inwigilacji oraz całego wymiaru marketingowego fotografii społecznościowej (monetyzacji zdjęć, prymatu lajków, walki o zasięgi, itd.). Być może wynika to z faktu, że autor pisał tę książkę kilka lat temu, gdy kwestie te nie przybrały jeszcze takiej skali jak dziś. Lub z tego, że zawodowo jest on związany ze Snapchatem. W tej bardzo udanej książce, szeroko ujmującej temat, brak analizy tych kwestii jest jednak zdecydowanie zauważalny.

Redakcja

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.