Fuerteventura - wyspy kanaryjskie

“Fuerte” Kaspra Bajona to wciągająca opowieść o hiszpańskiej wyspie

Początek
6 min. czytania

W “Fuerte” Kasper Bajon próbuje uchwycić ducha Wysp Kanaryjskich

Znalezienie sobie nowego domu w odległym miejscu to zupełnie inne doświadczenie niż wyruszenie w podróż, zawsze jednak ujętą w określone ramy czasowe. Jeżeli poświęcimy jakiemuś miejscu lata – lub chociaż miesiące – siłą rzeczy zaczniemy dostrzegać szczegóły, które wcześniej nam umykały lub niewiele mówiły. Dopiero, gdy miejsce, do którego zawitaliśmy traci powab egzotyki i nowości, zaczynamy poznawać je dogłębnie. A na to trzeba czasu. A więc stania się mieszkańcem. Równocześnie pozycja kogoś z zewnątrz – której nigdy się nie traci – sprawia, że nowe otoczenie darzy się większym zainteresowaniem, ale też większą czułością w porównaniu z miejscem, z którego przybyliśmy.

Fuerte Kaspra Bajona jest na to dowodem. Trzy lata temu autor przeprowadził się z rodziną na Fuerteventurę, jedną z Wysp Kanaryjskich. Teraz napisał o niej książkę wydaną przez Czarne.

Logo oficyny znanej z reportażu wprowadza nieco zamieszania, gdyż sporo czytelników, sięgając po książkę Bajona, spodziewa się rasowego przykładu gatunku. Stąd pojawiają się głosy rozczarowanych osób. Narzekają one na wielowątkowość opowieści, zaburzoną chronologię i, przede wszystkim, na niemal całkowity brak interakcji autora z miejscową ludnością.

Te zarzuty bledną, jeżeli przyjmiemy, że Fuerte nie jest reportażem, lecz porywającym erudycją esejem. O fakcie tym zresztą wydawca lojalnie uprzedza na tylnej okładce. Jeżeli są tu elementy reportażu, to tylko w ramach tego, co mieści się w definicji literatury międzygatunkowej.

Nie jest to więc opis wędrówek autora po wyspie, ani historie spotkanych osób bądź analiza ich życia. Bajon nie ma reporterskich ambicji. Bliżej mu do pisarza, który rozgląda się, syci ciekawość i zaprasza nas do wysłuchania opowieści o wyspie i zamierzchłym świecie. Przy takim założeniu przestają dziwić nagłe skoki w czasie i przestrzeni, jakie serwuje nam autor. Wszystko bowiem zaczyna składać się na wielowymiarowy, bogaty obraz świata.

Mam też wrażenie, że celem Bajona nie była dekonstrukcja mitu o „szczęśliwych wyspach” i „wakacyjnym raju”, z jakim kojarzy się zazwyczaj hiszpański archipelag.

Owszem, ta dekonstrukcja się odbywa i to na nią często zwracają uwagę recenzenci. Bajon jednak jest zbyt uważnym obserwatorem i dysponuje zbyt rozległą wiedzą, by nie wiedzieć, że każde miejsce, nawet najbardziej rajskie, po bliższym przyjrzeniu się zacznie ukazywać pęknięcia i mroczne zakamarki. Odkrycie, że atlantyckie wyspy, oprócz wakacyjnego, mają też drugie oblicze, nie byłoby dla autora, jak sądzę, wystarczającym powodem, by pisać książkę.

Wakacyjny powab zostaje z Fuerteventury przez autora zdjęty niejako przy okazji. Musi się tak stać przy tworzeniu wielopłaszczyznowej opowieści. Ta wakacyjna jest tylko jedną z możliwych narracji i nie ma szans pozostać główną, jeżeli zestawimy ją z innymi wątkami. Bajonowi nie chodziło więc o to, by wprowadzić nas w zdumienie, że rajskie Kanary rajem wcale nie są. To byłoby zbyt oczywiste.

Ta książka jest raczej zapisem tego, co wyspy robią z umysłem i życiem ludzi. Archipelag ma bolesną historię, wiele w niej trudu, samotności i śmierci. A jednak miejsce to wciąż potrafi urzekać. To trudna miłość, ale być może dlatego jest tak głęboka. Domaga się nieustannej atencji, cierpliwości, zachwytu, ale też czasem wyrzeczeń.

Kasper Bajon jest na to gotowy, wie bowiem, że wyspy mają szczególną moc. Potrafią sprawić, że inaczej patrzy się na przeszłość i przyszłość, na śmierć, na życie i na ulotność czasu. Nie odkryjemy tego jednak podczas wakacyjnego wyjazdu. Tym cenniejsza jest więc relacja kogoś, kto znalazł sposób i czas, by tę wyspiarską opowieść usłyszeć i opowiedzieć.


Feurte, Kasper Bajon

Kasper Bajon

Fuerte

Wydawnictwo Czarne, 2020

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.