hutong, pekin

Hutong. Ślad dawnego Pekinu. Zdjęcie tygodnia

Początek

Historia pekińskich hutongów ma dobre 700 lat. Te zabytkowe ulice przetrwały jednak cudem

Hutong to określenie pochodzące prawdopodobnie z języka mongolskiego i oznaczające „studnię”. Być może jednak wzięło się ono ze starożytnego dialektu północno-chińskiego – naukowcy nie są w tej kwestii zgodni. Niezależnie od faktów, w potocznym chińskim odnosi się do alei mieszkalnych zabudowanych domami z szarej cegły. Jeszcze sto lat temu hutongi były podstawową architekturą Pekinu. Dziś pozostało już ich niewiele, a część z nich stała się turystyczną atrakcją.

Za czasów dynastii budowano zarówno hutongi dla zamożnej arystokracji, jak i dla zwykłych ludzi. Podstawowy projekt pozostawał jednak niezmienny – był to labirynt jednopiętrowych niskich domów, tworzących zwartą zabudowę. Historyczny typ chińskiej architektury mieszkalnej, zwany siheyuan, składał się z czterech budynków postawionych w orientacji północ-południe, tworzących centralny dziedziniec. W czasach swojej świetności liczba hutongów w Pekinie sięgała kilku tysięcy.

Domy siheyuan zawsze były parterowe, wszystkie wyższe budynki są więc efektem jakichś niedawnych modyfikacji. Stawiano je wzdłuż wąskich uliczek, z których wiele miało szerokość rozsuniętych ramion. I to właśnie te najwęższe alejki zwano hutongami, te nieco szersze i dłuższe określając jako xiang. Dziś jednak nazwa hutong oznacza wszelkiego rodzaju zabytkowe ulice w Pekinie.

Tradycyjna pekińska architektura zaczęła znikać pod buldożerami w trakcie rewitalizacji rozpoczętej po rewolucji komunistycznej w 1949 roku.

Władze uważały ten typ zabudowy za przestarzały i stawiały na nowoczesność. Faktem zresztą jest, że tuż przed boomem gospodarczym w XX wieku standard życia pośród hutongów drastycznie się obniżył, a domy pozbawione kanalizacji i bieżącej wody stały się synonimem nędzy, brudu i niewygody.

Tempo wyburzeń przybrało jednak takie tempo, że hutongów pozostało dziś poniżej tysiąca. W międzyczasie mieszkańcy Pekinu zorientowali się, że znika ważna część historycznego miasta. Naciskany w tej sprawie rząd wprowadził w 2004 pierwsze ustawy mające chronić to dziedzictwo. Większy skutek tych działań zaczął być jednak widoczny dopiero po 2017 roku i wtedy zaczął się proces przywracania wybranych ulic i domów do pierwotnego stanu. Rządowi zarzucano jednak, że spora część prac jest pozorowana. Robotnicy kładli na przykład na ścianach imitacje szarych cegieł, by domy imitowały zabytkowe siheyuany.

Faktem jednak jest, że ocalałe hutongi odzyskały popularność i zamieszkiwane są ponownie przez miejscowych ceniących powolne życie w małej społeczności. Rozwieszone na sznurach pranie, obwoźni sprzedawcy i przesiadujące na ulicach grupki mężczyzn grających w madżonga to typowe obrazki z hutongów.

W domach przy wąskich uliczkach nie zawsze jednak mieszkają już miejscowe rodziny. Wiele z tych dzielnic zamieniło się w kwartały pełne restauracji, barów i kawiarni utrzymanych w zachodnim stylu, tak by odpowiadały potrzebom turystów. Na szczęście wciąż pozostały dzielnice, w których toczy się zwykłe codzienne pekińskie życie, niepodporządkowane jeszcze przyjezdnym. Jedną z nich jest Beixinqiao (北新桥) i to między innymi tam warto się skierować podczas poznawania Pekinu.

nowa cvernovka

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe