Kulinarna mapa Stambułu, czyli ,,Stambuł do zjedzenia” Bartka Kieżuna

4 min. czytania

W swojej najnowszej książce Kieżun opowiada jak zakochał się w Stambule – pięknym i fascynującym, ale też trudnym mieście

Stambuł do zjedzenia to trzecia po Italii… i Portugalii… książka Bartka Kieżuna. Jest równie zachęcająca do gotowania oraz podróżowania co poprzednie, ale Włochy i Portugalię znam, a w Stambule nigdy nie byłam. Okoliczności nie sprzyjają teraz podróżowaniu, więc tym większe ta książka obudziła we mnie tęsknoty.

Kieżun opowiada jak zakochał się w tym pięknym, fascynującym, ale też czasem trudnym mieście. Mieście, które pachnie pieczonymi kasztanami, korzennymi przyprawami i morskim powietrzem. Leżącym na styku kontynentów i kultur. Tajemniczo orientalnym i zarazem nowoczesnym. Ukształtowanym przez wielowiekową historię i wpływy przede wszystkim islamu i chrześcijaństwa. Ta wielokulturowość oraz zdolność do przyswajania różnych tradycji kulinarnych wytworzyły fascynującą kuchnię. Łączącą cechy bliskowschodnie i śródziemnomorskie, ale też wykorzystującą nieoczywiste zestawienia smaków i aromatów.

Kieżun prowadzi nas krętymi uliczkami Stambułu, przez targi, sklepiki, piekarnie, restauracje, kawiarnie. Poprzez meczety, minarety, kościoły i muzea. Pokazuje nam stambulskie kulinarne szlaki i sprawdzone adresy.

Oprowadza po miejscach, które w taki czy inny sposób go zachwyciły lub zrobiły na nim wrażenie. Z każdym, przy którym się zatrzymujemy, i które Kieżun opisuje, łączy się jeden przepis. Inspiracją do niego jest albo samo miejsce, albo związane z nim historie, opowieści, postaci historyczne. Receptury nie są skomplikowane, potrzebne do nich składniki w większości bez problemu kupimy w Polsce. Poszukiwań może wymagać co najwyżej charakterystyczna dla tureckiej kuchni, pikantna pul biber, czyli papryka z Aleppo, średnio ostra, wysuszona na słońcu i pokruszona na drobne kawałki.

Wśród propozycji potraw, oprócz klasyków takich jak sałatka z opiekanego bakłażana, kofte czy lahmacun, znajduje się sporo pomysłów na wypieki (chałka z migdałami, bułeczki z koperkiem i czarnuszką oraz rozmaite ciasteczka na podwieczorek) i łatwe w wykonaniu desery (sernik San Sebastian czy labne z pieczonymi morelami).

Autor podsuwa też czytelnikom mnóstwo ciekawostek. Dzięki nim poznamy historię kawy i sposobu parzenia jej po turecku. Dowiemy się, że tulipany mają więcej wspólnego z Turcją niż z Holandią oraz jak późno w kuchni tureckiej pojawiły się pomidory, które dziś tak bardzo z nią kojarzymy.

Opowieściom, wskazówkom i wspomnieniom towarzyszą zdjęcia autorstwa Kieżuna. Przedstawiają miasto i jego mieszkańców, wszędobylskie stambulskie koty, wody i brzegi Bosforu, zabytki, targowiska, kolory, faktury, detale (w szczególności pięknych ornamentów i wielobarwnych dywanów) i – rzecz jasna – jedzenie. Wszystko to składa się na piękną książkę, która bardziej niż pozycją kulinarną jest po prostu podróżą po fascynującym kraju.

Bartek Kieżun, Stambuł do zjedzenia

Wydawnictwo BUCHMAN

Warszawa 2020

Karolina Rychter

Karolina Rychter - filozofka. Bada związki literatury i filozofii. Zajmuje się też pisaniem o winie i kulinariach.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.