„Blizny. Krajobraz po przemyśle” – recenzja

9 maja, 2026
przeczytasz w mniej niż 4 min.

Marta Tomczok porusza się po śladach apokalipsy

Z wyjątkową literacką wrażliwością stąpa po miejscach, gdzie świat się skończył i został zastąpiony przez inny. Odwiedza punkty, od których zależał powojenny rozwój gospodarczy Polski – kopalnie, huty, elektrownie. Zagląda tam, gdzie rodzący się przemysł pożarł czyjeś życia.

Po 1945 roku badania geologiczne w kraju nabrały tempa, wskazując kolejne miejsca, w których kryły się skarby – złoża węgla brunatnego, miedzi, siarki. Równocześnie coraz szybszy rozwój technologiczny, który objął również kraje bloku socjalistycznego, umożliwił działanie na ogromną skalę. W ciągu kolejnych dekad hasłem przewodnim stało się „uprzemysłowienie”. Zyskaliśmy zdolność wyrwania ziemi tego, co dla nas najcenniejsze i skorzystaliśmy z tej okazji bez wahania. Peerelowski przemysł rozrastał się wszech i w głąb, anektował coraz większą przestrzeń na potrzeby ośrodków industrialnych, kopano lub zrywano ziemię w odkrywkach.

Blizny. Krajobraz po przemyśle – recenzja

W tej napędzanej komunistyczną propagandą transformacji człowiek niespecjalnie się liczył. Podobnie jak natura. Cięto więc lasy, zasypywano rzeki, unicestwiano całe miejscowości. Dla ludzi mieszkających w tych wsiach, często od pokoleń, oznaczało to koniec znanego im świata. Przenoszono ich, a domostwa, szkoły i inne budynki znikały pod zwałowiskami kopalnianych odpadów lub wodą formowanych zbiorników.

Tomczok nie koncentruje się jednak na ekonomicznych i środowiskowych aspektach całej sprawy – bardziej interesuje ją kwestia pamięci. To wysoce humanistyczne podejście autorki zmienia wydźwięk „Blizn”. Książka przestaje być klasycznym reportażem, a staje się próbą odtworzenia stanu emocjonalnego ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji wykluczającej jakikolwiek wybór. Szukałam sposobu, żeby oddać poczucie pustki, które powstaje w ludziach po odebranym im krajobrazie – przyznaje autorka „Blizn”.

W planowaniu uprzemysłowienia kraju brano przede wszystkim pod uwagę aspekty ekonomiczne. Ludzie wysiedlani z wiosek i miejscowości dostawali odszkodowania i nowe mieszkania, zazwyczaj w miejskich blokach. Czytamy:

Myślano o tym, co wysiedleni otrzymają w zamian. A możliwości było wiele: praca i mieszkanie w mieście z prądem, gazem i centralnym ogrzewaniem, awans społeczny. Zniszczonym wojną miastom (…) przemysł miał wiele od zaoferowania. Po wycenie gospodarstwa i wypłaceniu odszkodowania wysiedleni przestawali być problemem. Ich złe samopoczucie pogłębiało przeciągające się czekanie na przeprowadzkę. Niektórych czekanie zabijało. Dosłownie.

Tomczok pokazuje, że podczas rozwoju kraju nie wzięto zupełnie pod uwagę faktu, że człowiek źle znosi stratę krajobrazu. Że ekonomia nie jest wszystkim. Obserwowanie, jak znika twój świat, jak gwałtownie zmienia się znane ci od urodzenia otoczenie powoduje poczucie dysonansu i pustki. Bywa katastrofalne dla psychiki. Tym bardziej, gdy oficjalny przekaz skupia się na pozytywnych aspektach zmian i przemilcza kwestie sporne.

Konflikt antyczny

W jakimś sensie jest to opowieść o sytuacji nierozwiązywalnej, niczym z tragedii antycznej.

„Blizny” opowiadają o antagonizmie nie do usunięcia: o próbach zachowania prawa do znanego sobie życia przeciwstawionych rozwojowi gospodarki, bez którego nie możemy się obejść. Z lektury książki wyłania się złożony i pełen odcieni obraz świata, w którym trudno o proste odpowiedzi. Nie da się przecież ukryć, że mimo negatywnego wpływu społecznego i środowiskowego, industrializacja miała też pozytywne strony. Część przesiedlanych osób chętnie z możliwości przeprowadzki skorzystała, nie chcąc na starość pozostać na roli, skazanym na ciężką pracę i równie trudne warunki życia. Nawet jednak oni musieli poradzić sobie z dojmującym poczuciem straty i pustki. Opowieść, którą snuje Marta Tomczok jest więc historią o ranach, zarówno tych w ludzkiej pamięci, jak i w ziemi oraz krajobrazie. I o tym, jak trudno ich w dzisiejszym świecie uniknąć.


Marta Tomczok

Blizny. Krajobraz po przemyśle

Wydawnictwo Czarne, 2026

Travel Magazine

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

To też ciekawe