Jak urwać się z pracy, żeby się ukulturalnić. Listy ze Słowenii #18

6 min. czytania
mural w słowenii, kultura

Słowenia jest prawdopodobnie jedynym państwem na świecie, w którym uznano, że kultura zasługuje na dzień wolny od pracy

Zbierając materiały do reportażu o uchodźcach z Bliskiego Wschodu na tzw. Bałkańskim Szlaku, dojechałem do niewielkiej osady Rogatec. Miejscowość znajduje się nad rzeką Sotlą (chor. Sutla), wyznaczającą granicę słoweńsko-chorwacką. To zapomniana przez świat nadgraniczna wieś. Dla jednych oaza spokoju, dla drugich zabita dechami dziura. Ot, miejscowość jakich wiele w Styrii. Niewielki ryneczek, renesansowy pałacyk i ruiny średniowiecznego zamku na wzgórzu. Pomimo kilku całkiem atrakcyjnych zabytków, turyści tu raczej nie docierają. I sam pewnie nie pamiętałbym już o tej sympatycznej miejscowości, gdyby nie odkrycie ostatniego tygodnia.

Zespół rockowy Mi2 znałem już wcześniej. Głos wokalisty jest tak charakterystyczny, że nawet bez zapowiedzi od razu wiadomo, czyja muzyka płynie w eterze. Zespół wylansował na słoweńskiej scenie wiele hitów. Wiedziony ciekawością, zagłębiłem się w jego historię. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że grupa powstała właśnie w Rogatcu. To bez dwóch zdań pozytywny efekt demokratyzacji kultury w Słowenii.

Kultura w Słowenii jest jednym z trzech, obok sportu i wakacji w Chorwacji, filarów słoweńskości. Ludzie kultury cieszą się wsparciem państwa, podobnie jak wszelkie instytucje kulturalne.

Kiedy byłem jeszcze wolontariuszem w niewielkim przemysłowym mieście Trbovlje w środkowej Słowenii, przeżyłem szok, odkrywszy, że w miasteczku liczącym niespełna 14 tysięcy mieszkańców są trzy państwowe domy kultury. Dom Robotniczy (sł. Delavski dom) mieszczący kino, teatr, scenę i dwie galerie sztuki; Dom Wolności (sł. Dom svobode), w którym działał amatorski teatr oraz Centrum Młodzieżowe (sł. Mladinski center Trbovlje), prowadzące bezpłatne kursy od fotografii, przez taniec, malarstwo i naukę gry na instrumentach. Siedziby Centrum Młodzieżowego i Domu Robotniczego to ogromne budynki, których nie powstydziłoby się miasto wojewódzkie w Polsce.

Oprócz wspierania zawodowych twórców, szczególny nacisk kładzie się na działalność amatorską oraz promocję aktywności kulturalnej młodzieży. W nawet najmniejszych miejscowościach istnieją stowarzyszenia i kółka.

Nieprzestającym mnie zadziwiać fenomenem są amatorskie chóry wokalne. Od kościelnych, przez młodzieżowe, męskie, żeńskie, mieszane, partyzanckie oraz, uwaga, rewolucyjne. Przy każdej okazji – nieważne czy to winobranie, czy sobotni wypad z kolegami do wiejskiego baru – zawsze znajdzie się grupka, która daje popisy wokalnych umiejętności a capella, często z rozbiciem na dwa, trzy głosy. Choć nie jest to poziom Opery Wiedeńskiej, to na fałszujących natrafić trudno.

Kiedy przesłuchiwałem na jednym z popularnych portali dokonania grupy Mi2, trafiłem na dość niecodzienne wideo. Zespół wystąpił razem z uczniami szkoły średniej w Slovenskiej Bistricy. Przez pewien czas mieszkałem w tym miasteczku, wydarzenie zwróciło więc moją uwagę. W niedzielne popołudnie Slovenska Bistrica wygląda niczym scenografia filmu post-apokaliptycznego. Na ulicach nie ma żywego ducha. Tymczasem na wspólnym koncercie bożonarodzeniowym wystąpił chór osiemdziesięcioosobowy (policzyłem). To pewnie połowa uczniów tej szkoły! Swoją drogą, ich występ z gwiazdami estrady został świetnie przygotowany, co dobrze świadczy o warsztacie muzycznym podopiecznych placówki.

Kultura w Słowenii jest tak istotna, że obchodzony ósmego lutego Dzień Prešerena, słoweńskie święto kultury (sł. Prešernov dan, slovenski kulturni praznik), ma status wydarzenia państwowego i jest dniem wolnym od pracy. Słowenia jest prawdopodobnie jedynym państwem na świecie, które nadało tak wysoką rangę dniu kultury. Na dzień obchodów wybrano rocznicę śmierci największego słoweńskiego poety, Franca Prešerena. To fragment jego wiersza, pt. “Zdravljica” (pl. “Toast”), jest hymnem państwowym.

Jednakże największą zasługą Prešerena była walka o wysoką kulturę w ojczystym języku. W XIX wieku Słowenia należała do Imperium Habsburgów. Literatura i inne dzieła tworzone były wyłącznie po niemiecku. Dla słoweńskojęzycznych warstw ludowych przeznaczony był jedynie folklor. Dlatego co roku 8 lutego z wielką wdzięcznością wspominam niełatwą walkę Prešerena – bez niego zamiast Mi2 musiałbym słuchać w radiu jedynie ludowej muzyki biesiadnej.

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu Czas Wina. Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

1 Comment

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.