Znaleźliśmy idealne miejsce na spływ kajakami

7 min. czytania

Kajaki w Wielkopolsce? Tego miejsca jeszcze nie znacie!

Fot. Agata Borowiec

Na wodzie słońce przestaje być dokuczliwe. Jest piekielny upał. Powietrze tężeje w letnim żarze i obawialiśmy się, że w kajakach, bez odrobiny cienia, usmażymy się jak skwarki. Jednak tuż nad wodą czuć delikatny, niosący wytchnienie wiatr. Jest przyjemniej niż na lądzie.

Gdy wodujemy kajaki w Olejnicy na płyciźnie jeziora Olejnickiego, mam wrażenie wtargnięcia w samowystarczalny, ugruntowany wieloletnimi nawykami świat letników. W cieniu sosen rozstawili się urlopowicze, parkując przyczepy kempingowe lub rozbijając namioty. Oporządzamy więc nasz sprzęt pod okiem rozleniwionych słońcem lokatorów leżaków i w obłokach zapachu gotowanych na turystycznych kuchenkach obiadów. To nie jest oficjalny kemping, ale pole biwakowe z podstawową infrastrukturą. Od lat cieszy się ono popularnością. Kiedy jednak wypływamy na jezioro, pozostawiając płyciznę i kąpielisko za sobą, trafiamy do świata pogrążonego w całkowitym spokoju i ciszy.

Na jeziorze oprócz nas nie ma nikogo. Jesteśmy przy zachodniej granicy Wielkopolski i odkrywamy właśnie, że da się tu znaleźć zakątki niczym nie ustępujące Mazurom czy Suwalszczyźnie.

Suniemy niespiesznie, próbując z siedzącym z tyłu kajaka Pawłem złapać jakoś rytm wiosłowania. Obok nas sunie towarzyszący nam w tej wycieczce wójt gminy Przemęt, Janusz Frąckowiak.

– Te jeziora są częścią Konwaliowego Szlaku Kajakowego – mówi podpływając do nas z lewej i przerywając na moment wiosłowanie. – Nazwa wzięła się od Wyspy Konwaliowej na jeziorze Radomierskim, do którego niedługo dopłyniemy.

Oba wąskie jeziora są ze sobą połączone i wraz z kolejnymi przylegającymi do nich akwenami tworzą kształt haczyka. Kierujemy się na środek zbiornika, odbijając na chwilę od pełnego trzcin brzegu porośniętego grubymi dębami. Wyspa pojawia się przed nami, ale możemy ją najwyżej opłynąć. Jest rezerwatem przyrody i wstęp na nią od lat jest zabroniony.

Rezerwat wytyczono w latach 50. – mówi nasz przewodnik. – Od tego czasu wyspa stała się na powrót niemal pierwotnym skrawkiem lądu.

Kwitnące na niej masowo konwalie nie są jedynymi roślinami, które upodobały sobie to miejsce.

Gdyby wolno było nam wyjść na ląd, moglibyśmy przechadzać się też pomiędzy marzanną wonną, żonkilami, żywcem cebulkowym, czosnkiem niedźwiedzim czy majownikiem dwulistnym. Przy odrobinie szczęścia, z kajaka można jednak dostrzec przylatujące na wyspę ptaki, między innymi kanię czarną i rdzawą.

Cały Szlak Konwaliowy ma 37 kilometrów i tworzy zamkniętą pętlę od Wielenia i Jeziora Wieleńskiego. Przeskakuje wąskimi kanałami i przesmykami pomiędzy większymi i mniejszymi akwenami. To łatwa trasa, podczas której można oddać się hipnotycznemu ruchowi wioseł i sunąć bez żadnych zmartwień przez ścianę zieleni.

Jedynym bardziej wymagającym odcinkiem jest jezioro Miałkie, ale tylko w okresie niższego poziomu wody – mówi Frąckowiak.

Do połowy czerwca szlak jest zazwyczaj możliwy do przepłynięcia w całości. Podczas gorącego lata lepiej zawczasu dowiedzieć się, czy nie ma przeszkód. Można wtedy wystartować z Dominic, skracając spływ o jeden dzień lub od razu z Boszkowa, unikając w ten sposób konieczności przerzucenia kajaków na dystansie niecałych 3 kilometrów (usługa ta jest wliczona w wypożyczanie łodzi).

Każdy ustala sobie dogodne tempo spływu, ale zachęcam, żeby zanadto się nie spieszyć – mówi wójt. – Optymalny czas to trzy dni.

Przy takim założeniu jeden etap wymaga pokonania 13-15 kilometrów. To dystans idealnie wpisujący się w ideę tego miejsca, daleką od pośpiechu, bicia rekordów, sportowych wyzwań.

Jest czas, by zatrzymać się i zwiedzić mijane wioski lub kościoły (w świątyni w Przemęcie poszukajcie pędzącego na hondzie goldwing proboszcza, który zna setki barwnych historii o swoim kościele i okolicach).

Opieramy wiosła na kadłubie kajaka. Pozwalamy łodzi płynąć własnym rozpędem. Woda jest ledwie pomarszczona od delikatnego wiatru. Mijamy stojące w trzcinach czaple siwe wahające się z podjęciem decyzji, czy nasze pojawienie się jest wystarczającym powodem do ucieczki. Oprócz ptaków nie mamy żadnego towarzystwa.

Konwaliowy Szlak Kajakowy pozostaje skarbem nieco ukrytym. Jego popularność nie może równać się z najbardziej obleganymi trasami kajakowymi w Polsce. I jest to bardzo dobra wiadomość.


Zapisz się na nasz biuletyn z poleceniami kulturalnymi, wskazówkami dotyczącymi podróży i miejsc oraz podsumowujący najważniejsze wydarzenia na świecie, tak żebyś nie przegapił niczego, co ważne.

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.