Jak Kekec wraca pod Alpy. Listy ze Słowenii #51

przeczytasz w mniej niż 3 min.

Przygodami pastuszka emocjonują się wszyscy Słoweńcy. Niezależnie od wieku

Słoweńskie media – te poważne jak i plotkarskie – zelektryzowała najnowsza informacja. Otóż słoweński pastuszek Kekec po ponad pół wieku wraca z Serbii do domu. Nie chodzi jednak o prawdziwego człowieka, a o pierwszy pełnometrażowy film wyprodukowany w Słowenii.

Kekec to ulubiony bohater słoweńskiej młodzieży. Postać rezolutnego pastuszka z Alp stworzył w 1918 w powieści przygodowej pisarz Josip Vandot. Podobnie jak Piotruś Pan czy Tom Sawyer, Kekec przeżywał niesamowite przygody. Prawdziwa „kekcomania” zaczęła się w 1951 roku, kiedy reżyser Jože Gale przeniósł postać Kekca na ekran. Pastuszek momentalnie stał się słoweńską ikoną popkultury. Wszyscy chłopcy chcieli być jak Kekec, natomiast dziewczynki jak Mojca, jego przyjaciółka.

Nic dziwnego, w końcu Kekec jest odważny, pomysłowy i pomocny. Co najważniejsze, zawsze jest w dobrym nastroju, o czym głośno podśpiewuje pokonując górskie ścieżki. Walczy z przerażającymi postaciami, takimi jak zły myśliwy Bedanec lub nikczemna zielarka Pehta. Przez swą brawurę wpada co prawda w kłopoty, bo przeciwnicy go porywają i więżą, ale zawsze udaje mu się przechytrzyć złoczyńców i uciec.

Z popularności pastuszka zdałem sobie sprawę, gdy na szkoleniu w miejscu pracy prowadząca zaproponowała wspólne śpiewanie utworu, który wszyscy znają. Okazało się, że rzeczywiście „Piosenkę Kekca” znali wszyscy… z wyjątkiem mnie.

Stałem więc milcząc i obserwowałem współpracowników, którzy z werwą śpiewali piosenkę swojego bohatera z czasów dzieciństwa. Oczami wyobraźni widziałem ich, gdy jako dzieci podśpiewywali sobie tą melodię na górskich szlakach.

Z popularności pastuszka zdałem sobie sprawę, gdy na szkoleniu w miejscu pracy prowadząca zaproponowała wspólne śpiewanie utworu, który wszyscy znają. Wszyscy z wyjątkiem mnie.

Słoweńcy po prostu uwielbiają Kekca przez całe swoje życie. Kiedy w Centrum Młodzieżowym zorganizowano pokaz tego kultowego filmu dla zagranicznych wolontariuszy, dyrektorka instytucji podskoczyła z miejsca krzycząc: „Oj-joj-joj!” podczas sceny, w której Kekca łapie myśliwy Bedanec. Nawet nie zauważyła, że skupiła na sobie wzrok zdezorientowanych wolontariuszy z zagranicy.

Popularność pastuszka nie maleje, choć od powstania filmu minęło już ponad 70 lat. W alpejskich miejscowościach jego imieniem nazywa się gospody i pensjonaty.

W Kranjskiej Gorze jest nawet „Kraina Kekca” (sł. Kekčeva dežela), gdzie dzieci mogą spotkać bohaterów z filmu. Po drugiej stronie przełęczy Veršič, w dolinie Trenty, znajduje się natomiast „Domostwo Kekca” (sł. Kekčeva domačija). „Domostwo” to agroturystyka w wersji „lux” – ulokowana w odnowionych drewnianych domkach, w których kręcono jeden z odcinków trylogii o dzielnym pastuszku.

Reżyser Jože Gale zrealizował trzy filmy o bohaterze młodzieżowych powieści. Pierwsza część przygód Kekca z 1951 roku była pierwszym słoweńskim filmem pełnometrażowy. Kolejne dwie powstały w latach sześciesiątych XX wieku. Część druga, pod tytułem „Srečno, Kekec!” (pl. Powodzenia, Kekec!), była pierwszym słoweńskim filmem w kolorze. Jeśli dodamy do tego fakt, że pierwsza część zdobyła Złotego Lwa na festiwalu filmowym w Wenecji, to mamy prawdziwe skarby słoweńskiej kultury zamknięte na światłoczułej taśmie.

Właśnie z powodu światłoczułego nośnika, który wymagał odpowiednich warunków do przechowywania zaczęła się ostatnia przygoda Kekca. Ponieważ Słowenia za czasów Jugosławii nie dysponowała odpowiednim archiwum, w 1968 roku wszystkie kopie filmów deponowano w instytucie filmowym w Belgradzie. Po wywalczeniu niepodległości, Słowenia zwróciła się do jugosłowieńskiego instytutu o zwrot taśm. Bez skutku.

Okazało się, że Kekec został znów porwany i stał się zakładnikiem postjugosłowiańskiej polityki.

Serbowie zażądali w zamian kolekcji samochodów towarzysza Tito, które znajdowały się w Słoweńskim Muzeum Techniki. Ponieważ Tito był bohaterem Słoweńców na równi z Kekcem i Mojcą, oferta została odrzucona.

Dopiero w zeszłym roku, czyli trzydzieści lat po odzyskaniu niepodległości, udało się osiągnąć porozumienie. Słowenia wypłaciła serbskiemu instytutowi filmowemu opłatę za depozyt z ostatnich 30 lat. Cena nie została ujawniona opinii publicznej. Na mocy porozumienia do Lublany wróciło 13 słoweńskich produkcji, m.in. pierwsza część młodzieżowej trylogii. Kolejne dwa filmy o Kekcu wciąż pozostają w serbskim archiwum. Słoweńscy politycy będą musieli wykazać się pomysłowością na miarę Kekca, aby je stamtąd wydobyć.

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu Czas Wina. Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.