Jak poczuć się niczym w socjalizmie. Listy ze Słowenii #49

przeczytasz w mniej niż 2 min.

Jeżeli chcecie zobaczyć prawdziwie socjalistyczne święto – z czerwonymi gwiazdami i mundurami – musicie wybrać się do Słowenii

Czereśnia w ogrodzie już przekwitła, teraz kwitną jabłonie, bzy (a właściwie lilaki) oraz truskawki. Z ziemi wychylają soczyście zielone łodygi grochu, bobu i cebuli. Na trawnikach żółte mlecze straciły słoneczny powab i teraz sterczą białe lampiony dmuchawców. Słowem: wiosna w pełni.

Ptaki wiją gniazda w konarach drzew, pszczoły samotnice szukają najlepszej miejscówki w hotelu dla owadów, natomiast Słoweńcy czyszczą przyczepy kampingowe i odświeżają plażową garderobę. W końcu maj to przedpremierowy, pierwszy w roku wyjazd „nad morze”. Czyli na chorwackie wybrzeże. A jest to wydarzenie ważniejsze niż pierwsza wizyta u przyszłych teściów.

Tak się składa, że Słoweńcy są narodem chłopskim, ludowym. A dla ludu pracującego miast i wsi nie ma ważniejszych świąt niż Święto Pracy.

O jego statusie niech świadczy fakt, że trwa ono aż dwa dni. Łatwo się domyślić, że przy odpowiedniej strategii urlopowej weekend majowy może trwać cały tydzień. Tym bardziej, że święta majowe zaczynają się już… w kwietniu.

Weekend majowy startuje bowiem 27 kwietnia, czyli od święta upamiętniającego powstanie ruchu oporu przeciwko faszystowskim i nazistowskim okupantom.

Dzień Oporu przeciw Okupantowi (sł. Dan upora proti okupatorju) to słoweńskie święto narodowe, które zostało ustanowione już w 1948 roku i było obchodzone jedynie w Słowenii. Pozostałe republiki Socjalistycznej Jugosławii nie celebrowały tego dnia. A to dlatego, że słoweńscy partyzanci dość późno dostali się pod zwierzchnictwo Tity. Od samego początku ruch oporu na terenach zamieszkałych przez Słoweńców miał narodowowyzwoleńczy charakter, dlatego też organizacja przyjęła nazwę Front Wyzwolenia Narodu Słoweńskiego (sł. Osvobodilna fronta slovenskega naroda), w skrócie Front Wyzwolenia.

Słoweński ruch oporu od momentu powstania 26 kwietnia 1941 roku, był oddolną inicjatywą organizacji i partii lewicowych o demokratycznych celach. Dopiero z czasem komuniści Tity przejęli pełną kontrolę nad organizacją i oddziałami partyzantki. W ten sposób Front Wyzwolenia obok walki narodowowyzwoleńczej, zaczął także walkę klasową.

Dlatego też świętowanie przypomina zjazd pionierów i piknik z czerwoną gwiazdą.

W stolicy kraju organizowane są koncerty i festyny niemal żywcem wyjęte z czasów socjalizmu. Odwiedzający noszą partyzanckie mundury, a przynajmniej charakterystyczne furażerki tzw. titówki. Lub ich słoweńskie odpowiedniki, czyli triglavki, których kształt nawiązuje do najwyższego szczytu Słowenii i narodowego symbolu – Triglava. Ludzie gromadzą się na skwerach i parkach. Przy akompaniamencie akordeonu śpiewają partyzanckie i socjalistyczne pieśni. Śpiewają je niemal wszyscy, nawet ci, którym politycznie daleko do socjalizmu.

Swojego czasu wybuchł skandal międzynarodowy, gdy była premier i kandydatka na komisarza europejskiego ds. energii została sfilmowana w czasie odśpiewywania Międzynarodówki. Z perspektywy Polski taki gest wyglądał na prorosyjską prowokację. Ostatecznie Alenka Bratušek komisarzem nie została, jednak nie ze względu na słabość do politycznie zaangażowanych pieśni, a po prostu przez brak kompetencji.

Co ciekawe święto zostało ustanowione 27 kwietnia, chociaż Front Wyzwolenia powstał dzień wcześniej. Tak się złożyło, że tego samego dnia, tj. 26 kwietnia 1941 roku, do okupowanego Mariboru przyjechał Adolf Hitler, entuzjastycznie witany przez niemieckojęzycznych mieszkańców miasta. Aby nie kojarzyć najważniejszego w Słowenii święta z wizytą wroga, przesunięto je więc o jeden dzień.

Piszcie do autora na adres: d.buraczewski@travelmagazine.pl

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu Czas Wina. Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.