ulica w miasteczku Mogarraz, Hiszpania

Mogarraz. Hiszpańskie miasto malowanych dusz

Początek
przeczytasz w mniej niż 4 min.

W Mogarraz, maleńkiej miejscowości w Sierra de Francia w prowincji Salamanca, można spojrzeć w oczy mieszkańców, których od dawna już tu nie ma. I napić się wina z winorośli, którą zasadzili

Fot. Julia Zabrodzka

Francisco ma 87 lat. Siedzi przed swoim domem. – To ja jestem na tym zdjęciu – zagaduje, widząc, że mu się przyglądam.

Nad nim, na ścianie niskiego budynku, wisi kilka malowanych portretów. Próbuję ustalić, który ma na myśli.

Nie ten, tam wyżej – trochę się niecierpliwi. Z malowidła spogląda na mnie młody mężczyzna. Tuż obok kobieta w podobnym wieku. – Josefa, moja żona – przedstawia ją Francisco, zanim zdążę zapytać. – Miałem wtedy 32 lata.

Kiedy jednak próbuję dowiedzieć się, jak ma na nazwisko, jego opowieść biegnie już gdzieś dalej. Mój rozmówca poważnie niedosłyszy, więc zadawanie mu pytań nie ma większego sensu. Widać jednak, że portrety napawają go dumą, a zainteresowanie turystki cieszy.

Na tym zdjęciu miałem 32 lata – mówi Francisco, pokazując obrazy po lewej stronie balkonu. – Ta kobieta obok to moja żona.

Takich obrazów jest w Mogarraz kilkaset. Namalował je na metalowych tablicach Florencio Maíllo, artysta urodzony w tej niewielkiej miejscowości, a dziś profesor uczelni w Salamance. Projekt Retrata2 388 powstał w latach 2008-2012. Dwójka w tytule wskazuje, że to już drugie portretowanie. Pierwsze miało miejsce w 1967 r., gdy 388 z około 1200 osób mieszkających wówczas w Mogarraz, sfotografował lokalny fotograf Alejandro Martín. Zdjęcia potrzebne im były do wyrobienia dokumentów.

Po latach skrzynkę z negatywami odnalazła żona Martína, która przekazała je Maíllo. W 2012 r. 388 portretów namalowanych na podstawie zdjęć zawisło na ulicach miasteczka. Większość zdobi domy, w których urodzili się, mieszkali lub nadal mieszkają bohaterowie obrazów, ale kilka znajduje się na murach kościoła.

Tam widać ciocię Adelę, tak ją nazywamy – opowiada Soledad Álvarez, burmistrzyni Mogarraz, wskazując na spory portret na kościelnej wieży. – Zachowało się cztery i pół godziny nagrań z jej pieśniami, legendami i modlitwami – dodaje.

Adela Núñez była bajarką, snującą opowieści na placu przed kościołem. Nadal można jej tu posłuchać. Choć cioci Adeli dawno już nie ma, jej głos wciąż szepcze dawne historie, odtwarzany dwa razy dziennie z nagrań.

Po przeciwnej stronie placu wiszą portrety kobiety i mężczyzny. Docierają do nich słowa Adeli, choć w rzeczywistości raczej nie było im dane jej spotkać. Okazuje się, że Florencio Maíllo nie poprzestał na 388 portretach. Powstało ich znacznie więcej.

Nie był zbyt asertywny. Kiedy ktoś przysyłał mu zdjęcia, malował kolejne wizerunki – śmieje się Soledad.

Łącznie stworzył ponad 800 obrazów, z czego 700 wisi w Mogarraz.

Historia Mogarraz sięga średniowiecza, a we wsi nie brakuje zabytkowej architektury.

Te dwa należą do ostatnich dzieł – burmistrzyni wskazuje na niewielkie, niebiesko-szare portrety pary. Przedstawiają Miguela Jesúsa Inestala Criado oraz Cecilię Martín Gómez. On pochodził z Mogarraz. Ona z pobliskiej miejscowości La Alberca. Oboje wyemigrowali do Argentyny w 1921 r., żeby się pobrać.

W tym czasie małżeństwa między młodymi z dwóch różnych miasteczek były źle widziane – tłumaczy Soledad. Para całe życie przeżyła w argentyńskiej Córdobie. O symboliczny powrót do Hiszpanii zadbała ich wnuczka, która przesłała Florenciowi zdjęcia i historię dziadków.

Miguel i Cecilia wyprzedzili migracyjną falę opuszczających miasteczko w Kastylii-León. W latach 60. XX w., kiedy sytuacja gospodarcza w Hiszpanii była bardzo ciężka, z Mogarraz wyjechało za chlebem mnóstwo ludzi. Dziś mieszka tu ledwie 214 osób – w tym krewny Florencia, Agustin Maíllo, który prowadzi winnicę i sklep z winem.

Wino zawsze było częścią historii miasteczka – opowiada. – Do czasu masowej emigracji w latach sześćdziesiątych niemal każda rodzina miała swoją winnicę.

Do 1966 roku działała tu spółdzielnia winiarska – wtóruje mu burmistrzyni. – Widzicie te zbocza porośnięte lasem? Kiedyś to wszystko były winnice – podkreśla.

Dziś wiele osób próbuje wrócić do dawnych tradycji. Zwłaszcza, że zachowały się tu mające po 80 czy nawet 100 lat winne krzewy.

Taka wiekowa roślina to skarb: daje mniej wina, ale znacznie lepszej jakości – tłumaczy mi Ruben De Arriba Rodríguez, dyrektor Ruta del Vino Sierra de Francia.

Wino zawsze było wpisane w tożsamość Mogarraz. Dziś wiele osób próbuje powrócić do dawnych tradycji – mówi Agustín Maillo.

Region Sierra de Francia w 2020 r. dostał nagrodę dla najlepszego Destino Enoturístico Sostenible y Responsable, co można tłumaczyć jako „Region enoturystyczny prowadzący odpowiedzialny i zrównoważony rozwój”.  Dziś to turystyka jest największą szansą dla miejscowości takich jak Mogarraz, w których mieszkają głównie seniorzy i garstka zapaleńców zakochanych w małej ojczyźnie. A niezwykła galeria portretów działa na turystów jak magnes.

Jest tu bardzo dużo instagramowych miejsc! – śmieje się Ruben, gdy mówię, że idę porobić zdjęcia w miasteczku. Działa też kilkanaście miejsc noclegowych, w tym jeden hotel, oraz co najmniej sześć restauracji. Sporo jak na miejscowość liczącą 200 mieszkańców!

Nie wiem, czy to udany projekt artystyczny, czy może sprawne zarządzanie sprawiło, że Mogarraz nie jest miastem duchów, gdzie po pustych ulicach przechadzają się wyłącznie przyjezdni. W wąskich uliczkach dawnej juderíi, dzielnicy mieszkających tu w średniowieczu Żydów, spotykam nie tylko pana Francisca, ale też wiele osób, które przysiadły na plotki przed domami lub na schodach kościoła. Jest w tym miejscu coś, co sprawia, że nie przypomina ono smutnego skansenu czy pułapki na turystów. Choć ze zdjęć spoglądają ludzie, których w większości nie ma już wśród nas, a pośród murów rozbrzmiewają szepty zmarłej cioci Adeli, czuć, że nadal toczy się tu życie.

Julia Zabrodzka

Fotografka, która czasem pisze o miejscach i ludziach. Publikowała m.in. w "Polityce", "Piśmie", "Kukbuku", "Wysokich Obcasach" i "The Guardian". Finalistka Grand Press Photo, nagrody im. Krzysztofa Millera "Odwaga patrzenia" i "Leica Street Photo". Najbardziej lubi pracować w Polsce i krajach hiszpańskojęzycznych.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.