kawiarka moka stojąca na stole pośród ziaren kawy

Najbardziej zmysłowy sposób parzenia kawy

Początek
10 min. czytania

Włosi mawiają, że jeżeli nie masz czasu na zaparzenie kawy w kawiarce, to z twoim życiem jest coś nie tak

W ten sposób dają pstryczka w nos tym, którzy najbardziej cenią łatwość użytkowania i funkcjonalność sprzętów. W życiu nie chodzi bowiem o to, by wszystko działo się łatwo i szybko, ale o to, by otaczać się pięknem i dać rozwijać się własnym zmysłom. A zaparzanie kawy w kawiarce – nazywanej przez Włochów moką – jest doznaniem na wskroś zmysłowym.

Mielisz kawę, wypełniając kuchnię jej aromatem. Bierzesz do rąk mokę, czując chłód aluminium lub ciężar stali. Sypiesz ziarna do sitka, którego dolna rurka zanurzona jest już w wodzie. Proszku nie ubijasz, ale lekko przyklepujesz palcem, zrzucając drobinki z brzegów kawiarki. Słyszysz dźwięk uderzającego o siebie metalu i zgrzyt gwintu, gdy skręcasz dolną i górną komorę urządzenia. Czekasz kilka minut nasłuchując bulgotania, gdy wrząca woda przeciska się pod ciśnieniem dwóch barów przez sitko wypełnione kawą, uchylasz wieczko, by obserwować ciemny napar wypełniający coraz szerszą strugą górną część kawiarki. Gasisz ogień i zdejmujesz urządzenie z palnika, by nie przepalić kawy, unikając w ten sposób niesmacznej goryczki. Przelewasz parujący napój do filiżanek lub małych kubków.

Tu nie ma miejsca na pośpiech. Kawiarka jest celebracją chwili.

Tymczasem większość alternatyw moki ma na celu przyrządzenie kawy w sposób jak najszybszy i jak najprostszy. Wyjątkiem jest kolbowy ekspres ciśnieniowy, który wymaga ręcznej obsługi. Ekspresy automatyczne, urządzenia na kapsułki, dripexy, aeropressy… Wszystkie te metody są szybsze niż kawiarka. Tyle, że bardziej praktyczny nie zawsze przecież oznacza lepszy.

Nie miejmy jednak złudzeń – Włosi nie zawsze dopełniają tych kawiarkowych rytuałów. Na co dzień, w drodze do pracy, zachodzą raczej do baru na espresso. Jego wypicie zajmuje im nie więcej niż piętnaście sekund. Jednak mimo ogromnej ilości kawiarni, serwujących we Włoszech doskonałą kawę za niewielkie pieniądze (za espresso wypite na stojąco płaci się zazwyczaj poniżej euro), w 70 procentach włoskich domów używa się moki. W tym kraju mało kto bowiem ma własny ekspres ciśnieniowy. Nie ma takiej potrzeby, skoro na każdym rogu jest bar. W domu używa się więc kawiarki.

Pomimo tego najsłynniejsza firma produkująca kawiarki moka – Bialetti – otarła się właśnie o bankructwo. Jak to możliwe?

Alfonso Bialetti projekt kawiarki opracował w 1933 roku. Zajmował się produkcją aluminiowych sprzętów codziennego użytku. Pomysł urządzenia do zaparzania kawy przyszedł mu do głowy, gdy patrzył na pralkę – stosowano wówczas dwukomorowe urządzenia. Dopracowanie szczegółów zabrało Bialettiemu kilka lat, ale od tamtego czasu założona przez pomysłowego Włocha firma sprzedała ponad 250 milionów kawiarek (niektóre szacunki mówią o 300 mln). Największą popularność urządzenia te cieszyły się w pierwszych latach po II wojnie światowej. Rodząca się wówczas włoska klasa średnia była spragniona nowoczesności i aluminium, które uchodziło za materiał przyszłości. Moka świetnie wpisała się w te trendy (nie bez znaczenia była też przemyślana akcja promocyjna).

Wymyślony blisko sto lat projekt kawiarki stał się ikoną włoskiego designu i znalazł miejsce w nowojorskim Museum of Modern Art.

Od 1933 roku pozostała ona w zasadzie niezmieniona – największą modyfikacją było uruchomienie równolegle produkcji kawiarek ze stali. Wielu Włochów jest jednak przekonanych, że tylko aluminium zapewnia wyjątkowy smak naparu – różnica ma polegać na krótszym czasie nagrzewania się aluminium, a więc szybszej ekstrakcji kawy.


PODOBNY TEMAT: “Należę do plemienia, które zniszczyło kawiarniane życie


Skąd wiec problemy sprzedażowe Bialetti? Problem leży w coraz większym tempie naszego życia. I w oczekiwaniu wygody. Ręcznie obsługiwana moka zderzyła się z konkurencją w postaci ekspresów kapsułkowych. By zrobić w nich kawę wystarczą dwa ruchy: umieszczenie w urządzeniu kapsułki i naciśnięcie przycisku. Ekspresy te oferowane są przede wszystkim przez międzynarodowe koncerny: Coca-cola, Nestlé, Kraft-Heinz i Unilever. Marka Bialetti – choć ciesząca się uznaniem – zaczęła tracić klientów. W 2018 roku firma stanęła na krawędzi bankructwa, odnotowując straty w wysokości blisko 70 mln euro.

Paradoksalnie, Bialetti wpakowała się w kłopoty także przez jakość swoich produktów. Przyjrzyjcie się ich kawiarce. Nie ma się w niej co popsuć.

Zarówno stal, jak i aluminium, są praktycznie niezniszczalne. Gumowe uszczelki, od jakiegoś czasu zastąpione zresztą silikonem, można wymieniać. Jest więc duża szansa, że wasze urządzenie przejmą po was wasze dzieci, a kto wie czy nie trafi jeszcze do wnuków.

Światełkiem w tunelu okazała się dla firmy, o dziwo, pandemia. Zamknięcie barów spowodowało wzrost zainteresowania domowymi urządzeniami do parzenia kawy. I chociaż skorzystali na tym głównie producenci ekspresów kapsułkowych, sprzedaż kawiarek również wzrosła. Według danych firmy, Bialetti w latach 2015-2017 sprzedawała około 3,5 miliona sztuk rocznie, w 2020 osiągnęła już wynik 4 milionów, a prognozy na ten rok mówią o 5 mln. Firma dalej jest na minusie, ale dość szybko odzyskuje pozycję. Obecnie oprócz samych kawiarek sprzedaje też przeznaczoną do nich kawę (pod marką Perfetto Moka) oraz akcesoria, takie jak młynki, filiżanki i kubki.

Redaktor Coffee Talk Magazine, Jake Leonti, w wywiadzie dla pisma Fortune zwrócił uwagę na jeszcze jeden atut firmy Bialetti:

– Jest coś satysfakcjonującego w używaniu moki. W dzisiejszych czasach zwracamy większą uwagę na zdrowie i dobre samopoczucie, slow food i tradycyjne metody. Moka dobrze wpisuje się w ten kontekst. Tradycyjne kawiarki są niczym płyty winylowe w zestawieniu z CD i MP3, które w takim porównaniu odpowiadałyby nowoczesnym urządzeniom do parzenia kawy. A spójrzmy, jak dobrze w ostatnich latach radzi sobie winyl.

Leonti może mieć rację. Moka w jakimś sensie przynależy do świata nostalgicznej przeszłości. Jest niczym kraina dzieciństwa, do której wraca się z rozrzewnieniem. To proste aluminiowe urządzenie pozwala znów poczuć każdą sekundę życia. Żadne kapsułki tego nie potrafią.


Zapisz się na nasz biuletyn z poleceniami kulturalnymi, wskazówkami dotyczącymi podróży i miejsc oraz podsumowujący najważniejsze wydarzenia na świecie, tak żebyś nie przegapił niczego, co ważne.

Redakcja

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.