O wpływie, jaki wywierają na nas mijane krajobrazy

5 min. czytania

Ta książka opowiada o wędrowaniu – o radościach, ale i udrękach swobodnego pokonywania przestrzeni na własnych nogach

“Szlaki” Roberta Macfarlane’a, brytyjskiej gwiazdy współczesnej  literatury podróżniczej, stanowią trzecią część jego trylogii poświęconej – najogólniej rzecz ujmując – związkom naturalnego krajobrazu z ludzką wrażliwością, wyobraźnią i kulturą.

Opowiada o wędrowaniu – o radościach, ale i udrękach swobodnego pokonywania przestrzeni na własnych nogach. Szlaki to właśnie ścieżki takich wędrówek, zarówno indywidualnych i zbiorowych. Autor przemierza południowo-wschodnią Anglię, Szkocję, Hiszpanię i Palestynę śladami dawnych traktów, linii handlowych, tras pielgrzymów, ścieżek różnych niespokojnych duchów i wagabundów. W historie swoich własnych podróży wplata ich historie. Twierdzi, że owe szlaki – chyba, że pochłonie je morze lub przykryje asfalt – nigdy zupełnie nie znikają. Zawsze można wytropić ich ślady. Trzeba tylko potrafić ich szukać.

Można też powiedzieć, że jest to książka o relacji człowieka z miejscem. Nie tylko z tym, w którym się on wychował, ale także z miejscami mijanymi przez niego w czasie podróży.

MacFarlane opowiada o ,,niewidocznym wpływie, który wywierają na nas mijane krajobrazy”. Nie zawsze jest to działanie kojące i przywracające spokój. Czasami wręcz zwiększa nasze rozedrganie czy poczucie wyobcowania. Mijane miejsca nie są bowiem obojętne. Nie są czymś, co możemy pominąć. W taki czy inny sposób w nas rezonują. Nie zawsze to sobie uświadamiamy, najczęstszym motywem wędrowania jest przecież znalezienie spokoju. Tymczasem wędrówki kształtują nasz wewnętrzny krajobraz na wiele subtelnych i skomplikowanych sposobów.

Przewodnikiem w tych rozważaniach jest dla MacFarlane’a, Edward Thomas. Angielski prozaik i poeta, który zginął w czasie pierwszej wojny światowej w bitwie pod Arras. Thomas, nazywany często autorem ,,nastrojowej liryki krajobrazowej”, był daleki od sielankowych opisów przyrody. Jego wrażliwość wyczulona była raczej na ulotność miejsca, nietrwałość krajobrazu a także to, jak nasz nastrój i pamięć wpływają na jego postrzeganie.

Wędrówki po południowej Anglii pomagały mu w zmaganiach z depresją, przenikały się z lekturami, stanowiły oś jego działalności intelektualnej.

Zmienne mapy świata, które nosimy w sobie, były według niego utkane z widzianych miejsc, ale też miejsc z książek, które przeczytaliśmy. Rozwidlające się ścieżki mają często nie tylko fizyczny, ale też  metaforyczny charakter. To złożone odczuwanie świata udało mu się wyrazić w poezji. Zaczął ją pisać pod koniec życia, niedługo przed wyruszeniem na front.

Przeświadczenie, że podział na naturę i kulturę jest w dużej mierze iluzoryczny i niemożliwy dziś do przeprowadzenia, przebija też w książce MacFarlene’a. Chociaż autor podróżuje w mało uczęszczane regiony, przemierza niebezpieczne morskie brzegi, szczyty i wrzosowiska często w dość surowych, spartańskich wręcz warunkach, to bardziej niż ,,dzika przyroda”, ,,głusza” czy wreszcie to, co nazywa się historią naturalną danego regionu, interesują go ludzie. Ludzie, z którymi wędruje, których napotyka po drodze albo ci, którzy przed nim przemierzali te same szlaki. To ich historie układają się w opowieści. Myślę, że z wielkim pożytkiem dla książki.

Robert Macfarlane,

,,Szlaki. Opowieści o wędrówkach”,

przeł. Jacek Konieczny,

Wydawnictwo Poznańskie,

Poznań 2018

Karolina Rychter

Karolina Rychter - filozofka. Bada związki literatury i filozofii. Zajmuje się też pisaniem o winie i kulinariach.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.