Jak przejechać na kucyku przez góry. Listy ze Słowenii #106

Początek

Najwyżej położona droga w Słowenii przyciąga całe rzesze amatorów kolarstwa. I nie bez powodu

Do Słowenii przeprowadziłem się przede wszystkim dla śródziemnomorskiego regionu Primorska. I tutejszego klimatu. Wbrew pozorom jednak, obszar ten nie jest zawsze skąpany w ciepłym powietrzu płynącym znad Adriatyku. W słoweńskim regionie Primorska stykają się bowiem trzy strefy klimatyczne: śródziemnomorska, kontynentalna i alpejska. Północną granicę regionu stanowią szczyty Alp Julijskich: Jalovca i Travnika. Po ich drugiej stronie rozciąga się region Gorenjska. Oba obszary połączone są wysokogórską drogą, idącą przez przełęcz Vršič.

Jest to najwyżej położona trasa w Słowenii.

Zbudowali ją – oczywiście przymusowo – jeńcy wojenni, głównie z frontu wschodniego, w czasie I wojny światowej. Warunki nie sprzyjały wówczas przestrzeganiu zasad BHP, więc w czasie budowy zginęło około 10 000 ludzi. Poświęcona im została Rosyjska Kaplica i dwa cmentarze wokół niej. Jeńcy ginęli przez choroby, głód, z wycieńczenia oraz w wypadkach. Nawet ukończenie budowy nie przyniosło wytchnienia – droga, będąca kluczowa dla zaopatrzenia austriackiej armii na włoskim froncie, musiała być zawsze przejezdna. Zimą jeńców wysyłano więc do jej odśnieżania i setki z nich ginęło pod lawinami.

Właśnie z powodu często występujących śnieżnych osuwisk, przełęcz jest obecnie zamykana w okresie zimowym.

Jednak latem, szlak łączący Primorską i Gorenjską, jest wprost oblegany przez turystów – tworzą się nawet korki na wąskiej jezdni, a parkujące na poboczu pojazdy nie ułatwiają podróży.

Przejazd dodatkowo utrudniają rowerzyści wspinający się na drodze. Kolarstwo jest bowiem w Słowenii bardzo popularne, a szczególną atencją cieszy się jazda szosowa po alpejskich drogach. Sukcesy słoweńskich zawodników, Primoža Rogliča i Tadeja Pogačara, motywują rodaków do jazdy na dwóch kółkach. A trasa przez Vršič jest uznawana za najbardziej prestiżową, więc latem amatorów pedałowania nigdy nie brakuje.

Sam zawsze uwielbiałem jazdę na rowerze, ale przeszło mi po przyjeździe do Słowenii.

Gdzie się tu nie pojedzie, niemal zawsze trafia się bowiem na jakiś podjazd do pokonania. A jazda w górach przenosi kolarstwo na inny poziom. Mięśnie pieką przy każdym obrocie korbą i nawet najlżejsze ustawienia przerzutki nie rozwiązuje sprawy. Bolą nogi, ale też ręce i plecy.

Wybawieniem od tego masochizmu okazały się rowery elektryczne, które wspomagają rowerzystę w czasie podjazdu. W Słowenii ten rodzaj jednośladów zdobył jednak popularność głównie wśród emerytów i zagranicznych turystów. Słoweńscy miłośnicy kolarstwa patrzą na ów wynalazek niemal z pogardą. W końcu jedynie siła mięśni może być godna piękna słoweńskiego krajobrazu. Wśród nich spotyka się zresztą takich fundamentalistów, którzy nawet przerzutki uważają za niedozwoloną pomoc.

Jednym z popularniejszych – i to od wielu lat – rowerem w Słowenii jest prosty składak marki Rog.

Model Pony (pl. kucyk) od kilku dekat wyznacza standard miejskiego pedałowania. Ale raz do roku miłośnicy „kucyków” ruszają w góry. I to, oczywiście, na najbardziej prestiżowy szlak. Na Vršič!

Na początku czerwca organizowany jest wyścig retro składaków na szczyt przełęczy. W tym roku odbyła się już dziesiąta edycja. Wzięło w niej udział ponad 1600 śmiałków. W wydarzeniu może wziąć udział każdy, wystarczy rower i retro stylówka. Zadanie nie jest proste, w końcu nachylenie dochodzi do ponad 10%. Inaczej mówiąc, na każde 100 m drogi pokonuje się 10 m przewyższenia!

Dotarcie na metę nie kończy jednak zabawy. Impreza odbywa się w dolinie. Zawodnicy w czasie zjazdu muszą mocno hamować, żeby nie wypaść z trasy. Niektórzy chłodzą rozgrzane hamulce w przydrożnych górskich źródłach. Trudno w to uwierzyć, ale po całej imprezie rowery wyglądają na bardziej zmęczone niż kolarze.

Czasem zastanawiam się, czy ludzie gór są ulepieni są z gliny, czy raczej z alpejskiej skały?

Napisz do autora: d.buraczewski@travelmagazine.pl

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu Czas Wina. Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

O nas

W redakcji Travel Magazine wierzymy, że uważne podróżowanie potrafi zmienić rzeczywistość na lepsze. Jest przecież jedną z form opowiadania o świecie. A to z opowieści biorą się wszystkie zmiany. Z opowieści rodzi się wiedza.

Najnowsze wywiady

Newsletter

Aktualności, inspiracje, porady.

Liczba tygodnia

To też ciekawe