Biuletyn Travel Magazine. Wydanie pierwsze

24 min. czytania

Pierwszy numer naszego newslettera jest dostępny dla wszystkich. Jeżeli będziesz chciał przeczytać kolejne, zapisz się w formularzu na końcu wpisu

NEWSLETTER #1
Michał Głombiowski 
red. naczelny Travel Magazine
CO NOWEGO
Zawsze miałem wrażenie, że zmiany i postanowienia noworoczne są w naszym klimacie bez sensu. W środku zimy i podczas krótkich dni trudno o entuzjazm potrzebny do snucia i wprowadzania w życie większych i mniejszych planów. Co innego wiosna. Więcej słońca, wyższa temperatura, poczucie, że wszystko znów budzi się do życia dają energię i motywację.

Co prawda astronomiczna wiosna zacznie się dopiero za kilka tygodni, marzec zawsze jednak przynależał dla mnie bardziej do wiosny niż zimy. Idąc tym tropem, właśnie z początkiem miesiąca uruchomiliśmy nasz newsletter, który masz przyjemność (mam nadzieję) właśnie czytać.

Raz na dwa tygodnie będę się tu z dzielił z Wami bardziej osobistym podsumowaniem ostatnich dni. Na tym poletku znajdą się oczywiście rekomendacje stricte podróżnicze, ale pozwolę sobie też zająć Wasz czas innymi wydarzeniami i poleceniami. Mam nadzieję, że coś z tego dla siebie wyciągnięcie.

Oprócz tego będziemy Wam podsyłać redakcyjny wybór tematów, którym warto się przyjrzeć. Będzie to rodzaj przeglądu najważniejszych wydarzeń. W dzisiejszych czasach problemem przestał być bowiem brak informacji, a stał się nim ich nadmiar. Nieustannie bombardują nas kolejne doniesienia, część z nich okazuje się nieprawdą, a sporo ciekawych, ale mniej spektakularnych tematów znika w oceanie danych. Nasza redakcja będzie je dla Was wyławiać – chcemy stworzyć coś w rodzaju sekcji „świat w pigułce”. Krótkie podsumowanie spraw, o których fajnie wiedzieć.

Pierwsze takie zestawienie znajdziecie w drugiej części tego newslettera, najpierw jednak trochę osobistych podsumowań:

CO OGLĄDAM
Z opóźnieniem zabrałem się za finałowy – czwarty – sezon netflixowego serialu z Francji, noszącego u nas tytuł Gdzie jest mój agent. To świetnie zagrana, dynamiczna opowieść o paryskiej agencji aktorskiej, której pracownicy i właściciele muszą borykać się z wyzwaniami stawianymi im przez ich podopiecznych oraz problemami, jakie przeżywa branża. Jest tam też sporo wątków dotyczących życia prywatnego bohaterów. Dwa pierwsze sezony były świetne, trzeci trochę nierówny, chwilami osuwający się w banał, nadal jednak zapewniał sporo inteligentnej rozrywki.

Finałowa seria powstała z opóźnieniem z powodu pandemii, która jednak została zignorowana przez twórców. Z pewnym niedowierzaniem patrzy się więc na świat, który już nie istnieje, łapiąc się co jakiś czas na myśli: gdzie oni wszyscy mają maseczki, czemu wciąż się dotykają???

Nie to jednak jest problemem. Serial nadal skrzy się dowcipem, balansuje zgrabnie na granicy przerysowania, a postacie dalej są krwiste, brakuje jednak wigoru pierwszych części. W finale twórcy postanowili złamać kilka schematów, wybierając dość słodko-gorzkie zakończenie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby udało im się uniknąć przy tym ckliwości, a tymczasem natężenie jej w dwóch ostatnich odcinkach staje się niepokojąco mocne.

Mimo to, wciąż jest to dobry serial, no i zawsze przyjemnie jest popatrzeć na Paryż.

Jeżeli poprzeczki nie zawiesimy zbyt wysoko, bez większego problemu egzamin zdaje też komedia Palm Springs (rewelacja festiwalu Sundance) wyświetlana obecnie w kinach, którym udało się otworzyć. Samo wyjście do kina po blisko roku przerwy okazało się odświeżającym doznaniem.

Amerykańska komedia, wykorzystująca znany już między innymi z Dnia świstaka motyw pętli czasowej, w której utknęli bohaterowie, jest lekka, wartka i całkiem inteligentna. Nie jest to kino, o którym będziemy pamiętać za kilka lat – na przełamanie filmowej stagnacji po pandemicznych obostrzeniach nadaje się jednak idealnie.

Teoretycznie jest to komedia romantyczna, mimo to wątek uczucia rodzącego się pomiędzy parą bohaterów zdaje się być trochę poboczny. Ważniejsza pozostaje  kwestia określania celów, życiowego marazmu i poszukiwania źródeł sensu. A także tego, czy można żyć tak, jakby jutra miało nie być. Nie bez znaczenia jest też temat banału i rutyny, w którą niestety zdarza nam się w życiu wpadać nader często.

CO CZYTAM
Chwilowa anomalia Tomasza Michniewicza to wywiady z osobami opowiadającymi o aktualnych wyzwaniach, przeplatane kroniką autora z czasów pandemii. Michniewicz zestawia w tej książce wypowiedzi psychologów, lekarzy, znawców mediów, neurobiologów, itd. Miejscami widać, że ta pozycja była przygotowywana w pośpiechu, a jeżeli jesteście na bieżąco z tematami nurtującymi aktualnie świat, nie znajdziecie tu zbyt wiele nowych faktów. Niemniej taka kompilacja może być przydatnym i ciekawym zestawieniem grupującym problemy, z którymi będziemy musieli się zmierzyć w najbliższych latach. 

Wiedziony ciekawością sięgnąłem też po książkę J. Asthon i S. Toland o wiele mówiącym tytule Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą. Autorki opisują w niej sprytny sposób na wdrożenie w życie noworocznych lub jakichkolwiek innych postanowień. Jak wiadomo, 95 proc. postanowień nie jest dotrzymywana, autorki wymyśliły więc, że łatwiej będzie realizować je tylko przez miesiąc. Łatwiej robić codziennie pompki przez miesiąc niż przez całe życie. Oprócz ćwiczeń fizycznych pojawia się tu m.in. medytacja, alkoholowa abstynencja, sen, nawadnianie, ograniczanie mięsa, cukru, itd.

Sam pomysł wydał mi się ciekawy, książka mnie jednak w końcu zmęczyła i porzuciłem ją nieskończoną. I nawet nie dlatego, że poradnik jest w domyśle skierowany dla kobiet. Każdy rozdział jest po prostu skonstruowany identycznie: nakreślenie planu, opis jego realizacji (z obowiązkowymi potknięciami po drodze) i naukowe dane dotyczące korzyści z danej aktywności. Trochę to wszystko zbyt schematyczne i prowadzone pod przyjętą z góry tezę, sam pomysł wart jest jednak rozważenia. 

CZEGO SŁUCHAM
Nick Cave wypuścił nową płytę bez większych zapowiedzi. Carnage to album nagrany z instrumentalistą Warrenem Ellisem (członkiem Bad Seeds, czyli zespołu Cave’a) już w trakcie pandemii. Panowie sami zagrali na wszystkich możliwych chyba instrumentach i w efekcie powstał piękny album o samotności, izolacji, rozpadającym się świecie wokół, ale też o miłości. Cave mistrzowsko rozegrał nurtujące go na co dzień tematy, tworząc obrazowe teksty, chwilami rozdzierające serce. Zaskakujące jest jednak to, że ten album ma w sobie mimo wszystko sporo optymizmu.

By docenić zalety nowej płyty trzeba ją jednak potraktować tak, jak niegdyś traktowało się wszystkie płyty długogrające – jako całość będącą przemyślanym projektem. Dzisiejszy sposób słuchania muzyki – w pośpiechu, w tle innych czynności i żonglując pojedynczymi utworami – niespecjalnie się tu sprawdza. Zarezerwujcie sobie więc 40 minut, załóżcie słuchawki i posłuchajcie tej płyty, nie zajmując się w tym czasie niczym innym.

Album dostępny jest na platformach streamingowych, na nośnikach fizycznych pojawi się w sprzedaży od 28 maja. 

CO PIJĘ
Zicaffe jest rodzinną palarnią kawy działająca na Sycylii od 1929 roku. Jak na południe Włoch przystało lubi palić kawę ciemno, dzięki czemu idealnie nadaje się ona do espresso. Co prawda espresso w domu nie pijam, bo nie dysponuję na razie ekspresem, ale w kawiarce  ziarna te też dają konkretny napar o wyrazistym smaku. Antico Aroma jest mieszanką arabiki i robusty (90-10%). Nie ma w niej wysokiej kwasowości, której w kawach nie lubię, ani też dusznej „mulistości”, której nie lubię jeszcze bardziej. 

Szukając wina, trafiłem w dziale przecen Rossmana na organiczną rioję Artelan z 2019, a że do hiszpańskiego regionu mam sentyment, kupiłem jedną butelkę. I szkoda, że tylko jedną. Wino zrobiono ze szczepu tempranillo, a że alkohol nie leżakował w beczkach dębowych, pozbawiony jest budyniowego charakterku, który tak często unicestwia przyjemność degustowania hiszpańskich win.

Artelan dobrze pasowałoby do wołowych steków, ale że mięsa w zasadzie nie jem, sprawdziłem je z twardymi serami i to też jest bardzo fajne zestawienie.

ŚWIAT W PIGUŁCE, CZYLI RZECZY, O KTÓRYCH FAJNIE WIEDZIEĆ
Wybór redakcyjny
POLSKA || OUTDOOR

Nocowanie w polskich lasach bardziej legalne
Zakaz biwakowania w polskich lasach od dawna był przepisem martwym. W sezonie setki osób spędzało noce w plenerze, rozstawiając namiot, wieszając hamak czy rozkładając karimatę na ziemi. Aktywność ta – choć niezwykle przyjemna – zawsze wiązała się jednak z nerwowym rozglądaniem się, czy nie zbliża się leśniczy z mandatem w ręku.

Patrzyliśmy więc z zazdrością na obowiązujące w Skandynawii prawo zezwalające na biwakowanie, gdzie tylko się chce. Tym większa radość, że Lasy Państwowe zmieniają właśnie reguły gry w każdym z 429 polskich nadleśnictw wyznaczone zostaną obszary, gdzie będzie można biwakować bez łamania przepisów. Pojawią się one 1 maja i korzystanie z nich będzie określone regulaminem.

W skrócie: w jednym miejscu biwakować można będzie maksymalnie dwie noce z rzędu i nie więcej niż w 9 osób (dłuższy lub liczniejszy pobyt trzeba zgłaszać mailowo nadleśnictwu). Rekomendowane są hamaki, a nie namioty (ale te nie są zakazane). Będzie można też używać kuchenek gazowych, a zwijając biwak trzeba oczywiście dokładnie po nim posprzątać.
POLSKA || INTERNET

Śmierć Aleksandra Doby a kultura narcyzmu
O śmierci Olka Doby, polskiego podróżnika, który uparcie przepływał kajakiem w różne strony oceany, napisały już wszystkie media, więc nie będziemy pochylać się tu nad szczegółami.

Ta niewątpliwie smutna wiadomość ma jednak nieco jaśniejsze tło. Olek, który był człowiekiem petardą, wiecznym optymistą i niestrudzonym żartownisiem, zmarł nagle, wchodząc na Kilimandżaro i w ten sposób pięknie zamknął podróżniczą aktywność.

Jako podróżnicy lubimy wyobrażać sobie, że odejdziemy kiedyś otoczeni wianuszkiem wnuków, z kocem na kolanach, snując podróżnicze wspomnienia. To kusząca wizja, trącąca jednak trochę banałem. W rzeczywistości naszym losem może powinna być właśnie śmierć w trasie. Czyż wyruszenie na szlak, by nigdy już z niego nie powrócić nie jest idealnym sposobem na pożegnanie się z tym światem?

Pobocznym wątkiem jest fala zdjęć, która po śmierci Doby zalała media społecznościowe. Na niemal wszystkich ich autorzy pokazują się wraz ze słynnym podróżnikiem, który był osobą towarzyską i skorą do pozowania. To kolejny już przykład tego, że dziś nawet śmierć wykorzystywana jest, by pokazać przede wszystkim siebie. Przeglądając te fotografie mamy wrażenie, że to nie Doba jest na nich główną postacią, lecz kolejni celebryci.

To żadne odkrycie, ale internet wciąż pozostaje treściwą pożywką dla kultury narcyzmu.
POLSKA || KULTURA

Kino najwyższych lotów w streamingu
W piątek ruszyła wyczekiwana przez miłośników kinematografii platforma VOD Nowych Horyzontów i Gutek Film.

Jeżeli to tylko możliwe, wciąż przyjemniej jest pójść do kina, niż oglądać filmy na komputerze lub telewizorze, wiele dobrych filmów dawno już jednak zeszło z ekranów. Możliwość zobaczenia ich online to nie lada gratka, tym bardziej, że zarówno Gutek Film, jak i Nowe Horyzonty przyzwyczaiły nas do oferty wysokiej jakości . Jeżeli jesteście więc już zmęczeni Netflixem czy HBO GO, które są jednak platformami mocno rozrywkowymi, nowy serwis powinien Was zainteresować.

Na początek dostępnych będzie około 200 filmów (w tym także dobre kino dla dzieci), do końca roku ma być ich już blisko 500. Nie jest ona wynikiem kalkulacji algorytmu, lecz wyborem kuratorów i kuratorek, którzy na co dzień przeglądają programy festiwali filmowych. Pojedyncze seanse są dostępne już od 7.9 zł, a najwyższa cena za seans to 12.9 zł.
JAPONIA || SPOŁECZEŃSTWO 

Miś pocztowy
Jak donosi magazyn Monocle, japońska poczta zdecydowała się pierwszy raz od 70 lat wprowadzić nowy znaczek o wartości 1 jena. Od 1951 roku zdobiła je dość groźnie wyglądająca twarz Hisoki Maejimy, założyciela nowoczesnej poczty. Teraz będzie miał on towarzysza w postaci Posukumy, maskotki Japan Post. Pierwsze znaczki z „pocztowym niedźwiedziem” pojawią się w kwietniu.

Wiadomość ta wprawiła w ekstazę filatelistów na całym świecie, może być też jednak ciekawa dla podróżników – czy nie będzie fajnie wysłać kartkę z Japonii ze znaczkiem, na który trzeba było czekać 70 lat?
HOLANDIA | LUDZIE

Koniec dzielnicy czerwonych latarni?
Radni Amsterdamu – zarówno z partii prawicowych, jak i lewicowych – poparli projekt usunięcia z centrum miasta lokali, w których można uprawiać seks za pieniądze. Co prawda dzielnica czerwonych latarni ma w Amsterdamie kilkusetletnią tradycję, uznano jednak, że stała się ona atrakcją turystyczną, a ściągające do niej tłumy negatywnie wpływają na funkcjonowanie miasta. Mówi się też o możliwych nadużyciach wobec kobiet. 

Domy publiczne mają zostać przeniesione z centrum na przedmieścia. Pracujące w dzielnicy kobiety są jednak w większości przeciwne zmianom. Argumentują, że zmiana lokalizacji spowoduje odpływ klientów, którzy nie będą wiedzieli, jak dotrzeć pod nowy adres. Urzędnicy uważają jednak, że osoby chcące skorzystać z usług kobiet (prostytucja jest w Holandii legalna) chętnie podejmą wysiłek dojazdu na przedmieścia, a przeniesienie domów publicznych w odległe od centrum miejsce sprawi, że przestaną one przyciągać turystów i gapiów.

INSTAGRAMOWE POLECENIA
Rzym do podpatrywania na Instagramie

Elizabeth Minchilli jest Amerykanką żyjącą od lat w Rzymie. Oprócz tego, że pisze książki o włoskiej kuchni i organizuje wycieczki dla kameralnych grup po stolicy kraju i okolicach prowadzi też konto na Instagramie, w którym zamiast pokazywać – jak to często bywa – kolejne produkty reklamodawców, przygląda się po prostu życiu Rzymian.

Profil nabrał dodatkowo wartości wraz z pandemią – gdy zostaliśmy uwięzieni w domach, a podróże stały się odległą przyszłością, podpatrywanie Wiecznego Miasta stało się niezwykle atrakcyjne. Sporo ładnych zdjęć, mnóstwo sprawdzonych lokalizacji, dużo kulinarnych inspiracji.

Jeżeli miałbyś w tym tygodniu przeczytać tylko jeden tekst na Travel Magazine, niech to będzie ten:
Sześć zmysłowych filmów, po których zobaczeniu nic już nie będzie takie same
Proponujemy Wam tytuły, które są podróżą przez zmysłowość, ale też podróżą przez miejsca
Czytaj dalej…

Chcesz otrzymywać nasz biuletyn? Zapisz się!

Redakcja

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.