Droga świętego Mikołaja

przeczytasz w mniej niż 4 min.
święty Mikołaj idący po plaży

„Już nie wierzę w Mikołaja” zamieniło się w „jeszcze nie wierzę w Mikołaja

Właściwie nie wiem dokładnie, kto podróżuje. Od mamy i taty słyszałam, że przybywa Mikołaj, od babci, że Anioł. A w przedszkolu mówili, że odwiedzi nas Dziadek Mróz. W tego ostatniego nie wierzyłam, bo wyglądał sztucznie z celofanową brodą i w tandetnym ubranku z brokatem. Pozostałych nigdy nie widziałam, więc mogli sobie spokojnie istnieć.

Ich mnogość była jednak wyzwaniem dla rodzącej się racjonalności i w wieku pięciu lat poddałam ich istnienie w wątpliwość. „Napisz list, to się okaże” – podpowiedzieli rodzice. Narysowałam łyżwę, wielką na całą kartkę. Jeśli chodzi o pisanie, stać mnie wtedy było jedynie na podpis MAGDA 5 LAT. Pod choinką oczywiście znalazłam to, o co prosiłam. Nie kryłam radości i zaskoczenia. Jednak Mikołaj istnieje! Co więcej, okazał się na tyle domyślny, że przyniósł mi dwie łyżwy, a nie jedną. Dziś myślę o tym momencie ze wzruszeniem – jedną nogą stałam jeszcze w świecie magii, a drugą już rozumu.

W liceum trafiłam na zdanie: „Mikołaj przychodzi tylko do tych, którzy w niego wierzą”. Urzekło mnie. Przypomniałam sobie te święta z dzieciństwa, gdy pojawienie się wymarzonego podarunku przeniosło mnie jeszcze na chwilę do krainy snów i baśni, gdzie logika łamie sobie nogi i ściera kanty. Poczułam smutek bezpowrotnej straty. W płaskim świecie podróżuje się tylko w jedną stronę. A wtedy żyłam w płaskim świecie. Nie chciałam tu być i nie było dokąd jechać.

Teraz wiem, że żaden z przebytych odcinków drogi tak naprawdę nie znika. Był taki moment, gdy „już nie wierzę w Mikołaja” zamieniło się w „jeszcze nie wierzę w Mikołaja”. To samoistne przeformułowanie zdumiało mnie nie mniej niż lata temu łyżwy pod choinką. Otworzyło bowiem drzwi do świata, który pożegnałam w wieku pięciu lat. Moja podróż zatoczyła koło.

Wróciłam z mocą, której nie miała pięciolatka. Rozum nie jest już w stanie zabrać mi magii, a magia nie stoi w sprzeczności z rozumem. Płaski świat stał się wielowymiarowy. Ukryte stało się widzialnym, widzialne tajemniczym. Święty Mikołaj istnieje! Nie wiem tylko, czy to on przybywa do mnie, czy ja do niego. Czy to moja podróż, czy jego. Czy może nasza wspólna, między światami.

Magdalena Nowakowska

Doktor historii, psychoterapeuta. Autorka książki Starożytna Grecja od kuchni.

2 Comments

  1. mniam! pyszny tekst.
    Pamiętam swoją historię z mikołajem:
    To było przedszkole, wysiadam z samochodu wraz z tatą i idę z nim za rękę w stronę budynku. Nagle zadaję TO pytanie:
    -Tato, a czy istnieje św.mikołaj?
    On zatrzymał się i zupełnie na serio, patrząc mi w oczy odpowiedział:
    -Istnieje i nie istnieje jednocześnie

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.