Jak pogodzić się z tym, że wiosny nie będzie. Listy ze Słowenii #17

5 min. czytania
kurenty w Słowenii. Pochody karnawałowe

Z powodu pandemii demony muszą pozostać w domach. Kto więc odgoni zimę?

Jako istota wybitnie ciepłolubna przebieram nogami czekając na pierwsze oznaki wiosny. W regionie Przymorza zakwitły już stokrotki, niezapominajki, a nawet forsycje. Te nieśmiałe jeszcze symptomy przedwiośnia budzą moją niecierpliwość w oczekiwaniu na naprawdę ciepłe dni. Gdyby tylko był jakiś magiczny sposób na przegonienie zimy…

Zdaje się, że nie tylko ja tak kombinowałem. Jak kontynent długi i szeroki, nasi przodkowie mieli swoje obrzędy i magiczne rytuały poświęcone przeganianiu zimy i witaniu wiosny. W Polsce na przykład przetrwał zwyczaj topienia Marzanny. Natomiast w Słowenii najbardziej znanym wojownikiem walczącym z zimą jest kurent.

Kurent to demon, który pojawia się w czasie karnawału w okolicach miasta Ptuj. Ma na sobie owczy kożuch, a na kosmatej głowie rogi z bażancich piór, czerwoną maskę z białymi zębami z fasolek i długim czerwonym językiem. W rękach dzierży maczugę z jeżową skórką, a wokół pasa dynda mu pięć krowich dzwonów. To z ich pomocą kurenty, poruszający się stadnie przez uśpione pola, budzą przyrodę do życia. Aby hałas dzwonów był donośniejszy, skaczą i poruszają biodrami na boki.

Proszę mi wierzyć, że spotkanie tych kosmatych stworów to niezapomniane przeżycie. W czasie ostatków w Ptuju panuje taki harmider, jakby wszystkie krowy Słowenii wyszły razem na wypas.

Kurenty są najbardziej znaną, ale nie jedyną postacią ptujskiego karnawału. W tradycyjnych pochodach kurent szedł za pługiem, który ciągnęli oracze (sł. orači), najczęściej członkowie lokalnego amatorskiego chóru. “Zaorana” przez nich ziemia miała dawać dobry plon w nowym roku. Pochody wędrowały od gospodarstwa do gospodarstwa, podejmowane jedzeniem i winem.

Większość tych magicznych istot wywodzi się ze świata zwierząt. Są więc rusy (sł. rusa) symbolizujące duże gospodarskie zwierzęta, jak konie i krowy. Jeżeli za rusy przebierają się dzieci, przedstawiają one kozy i owce – nieco mniejsze od reszty trzody. Równie często maluchy wybierają kostium kury lub pisklęcia (sł. kureki, piceki) – lekki i niesprawiający szkrabom problemów. Za stadami rus, kureków i piceków zwykle idzie gospodarz z długim batem (sł. pokač), z którego głośno strzela. Postacie zwierząt, podobnie jak oracze, zachodzą do gospodarstw, aby zapewnić dobrostan inwentarza.

W dawnych wierzeniach nie mogło zabraknąć symboli płodności. Chyba najbardziej charakterystycznym jest niedźwiedź (sł. medved), który poluje na młode kobiety. Pojawiają się jeszcze postacie dla singli. W wersji dla mężczyzn była to kopanja, dla kobiet ploharji, obie miały w niewybredny sposób mobilizować do zmiany stanu cywilnego. W pochodzie uczestniczyły również diabły, wróżki, kopnicy (sł. kopijaš) i wiele innych tradycyjnych postaci. Wszystkie są do obejrzenia na stałej wystawie w muzeum na zamku w Ptuju.

Ale w tym roku karnawał w Ptuju się nie odbędzie. Nie będzie komu przeganiać zimy i rzucać dobrych uroków na pola i obory. Wszystko, oczywiście, przez pandemię COVID-19. Władze miasta po raz pierwszy od sześćdziesięciu lat odwołały festiwal karnawałowy. Co roku była to największa impreza w Ptuju, na którą przyjeżdżali turyści ze Słowenii i zagranicy.

Czy mamy więc pogodzić się z wieczną zimą? Zapomnieć o wiośnie? Cóż, nadzieja w nieformalnych pochodach, które być może odbędą się w okolicznych miejscowościach. Po cichu liczę na to, że tym razem to wystarczy.

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu Czas Wina. Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.