Trdelník. Czeskie ciasto, które nie jest z Czech

14 grudnia, 2024
przeczytasz w mniej niż 5 min.

Sprzedawany jako tradycyjny lokalny specjał, trdelník przybył do Czech z zagranicy

Przez cały rok słodkawy zapach spowija ulice Pragi. Na opalanych węglem piecach przygotowują się trdelníki, sprzedawane jako tradycyjny produkt. Tyle że to nie jest czeski specjał.

Im bliżej historycznego centrum Pragi, tym więcej punktów oferujących opiekane na szpadce nad rozżarzonym węglem drzewnym, piętnastocentymetrowe tuby ciasta. Zapach karmelizowanego cukru działa jak narkotyk. Trudno mu się oprzeć, przed stoiskami ustawiają się kolejki. Dla turystów magnesem są też bijące w oczy hasła: „staroczeski specjał”. W końcu każdy podróżnik chce spróbować tradycyjnych, lokalnych potraw. Tyle że to oszustwo – trdelník nie jest czeski. Został zawłaszczony przez miejscowych cukierników, którzy odkryli, że wmówienie przyjezdnym jego czeskiej historii doskonale napędza sprzedaż.

W Polsce ten deser też można znaleźć, zazwyczaj pod nazwą „ciasto kominowe”, odnoszącą się do jego długiego i rurkowatego kształtu. Czesi przyjęli nazwę od szpadki, na której deser, powoli się obracając, jest opiekany. Po czesku trdlo oznacza „patyk”.

Trdelník – długa droga opiekanego ciasta

Swój triumfalny pochód trdelník rozpoczął ponad piętnaście lat temu, gdy w Pradze pojawiły się pierwsze stragany uliczne z tymi ciastkami. Niemal od razu reklamowane były jako tradycyjny produkt czeski, co podkreślały dodatkowo historyczne stroje pracowników. Nie dziwi więc, że gdy dziś wpisze się w mediach społecznościowych hasło „trdelník”, trafia się na zastępy użytkowników pokazujących, jak zajadają się w Pradze „tradycyjnie czeskim ciastem”.

Tymczasem historia tej obsypanej cukrem tuby jest dość zawiła. Prawdopodobnie pierwsza wzmianka o deserze pojawiła się w rękopisie z połowy XV wieku z Heidelbergu w Niemczech. W 1784 roku ciasto zostało opisane w książce kucharskiej z Transylwanii. Z Rumunii przepis trafił na Węgry, gdzie deser nosi nazwę kürtöskalács. Stąd deser powędrował do słowackiego miasta Skalica, a że było one częścią Czechosłowacji, bez większego trudu zawitał w końcu do Czech. Pierwszy sklep oferujący opiekane trdelníki pojawił się w 2004 roku na wschodnich Morawach. A chwilę później w lubianym przez turystów miasteczku Česky Krumlov.

trdelník
Na Węgrzech trdelník nazywa się kürtöskalács i to właśnie z tego kraju trafił on do Czech / fot. Naira Babayan

Do Pragi specjał trafił rok czy dwa później, choć dopiero w 2015 zaczęto sprzedawać go wraz z ulokowaną na czubku porcją lodów. Połączenie smaków i tekstur oraz stworzenie odpowiedniej historii zrobiło swoje. Trdelník stał się synonimem tradycyjnego czeskiego dania, które przyjezdni kupowali na potęgę. I tak po przebyciu drogi przez Rumunię, Węgry i Słowację, trdelník zamienił się w produkt skrojony pod potrzeby turystów. A im więcej ich przyjeżdżało do Czech (w 2023 roku było to 22 mln turystów), tym więcej pojawiało się stoisk z trdelníkiem.

W Czechach jemy przy stołach

Każdy kto choć trochę zna czeską kuchnię, szybko zauważy jednak, że nie ma tu (i nigdy nie było) rozwiniętej tradycji jedzenia ulicznego. Owszem, Czesi uwielbiają jeść na mieście. Na miejsce spotkań wybierają jednak karczmy, puby i restauracje, w których zalewają piwem ciężkie, polane sosami dania na bazie mięs, ziemniaków i mąki. Chociażby już z tego względu trdelník – sprzedawany i konsumowany na ulicy – nie może być tradycyjnym czeskim daniem.

Pomyłkę turystów łatwo jednak zrozumieć. Widząc mnogość sklepików z tym daniem oraz hasła odnoszące się do historii, w naturalny sposób każdy zakłada, że specjał jest ważną częścią czeskiej kultury. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju zawłaszczenia innych tradycji – w tym przypadku Węgier, Rumunii i Słowacji.

Trdelník. Co jest naprawdę autentyczne?

Czeska historia trdelníka każe zastanowić się nad samym pojęciem „autentyczności”. Jest ono tak płynne i niejednoznaczne, że trudno określić jakieś sztywne definicje. Wszak smażony ser, bez którego Czesi nie wyobrażają sobie dziś życia, też nie jest lokalnym daniem. W którymś momencie również przywędrował spoza granic i wsiąkł w tutejszą kulturę. Duże znaczenie ma jednak upływ czas. Im dłużej danie jest obecne w kraju, tym ma większe szanse stać się częścią narodowego kanonu kulinarnego. Trdelník jest dla Czechów wciąż zbytnią nowością, by nie budził kontrowersji.

Nie pomaga też fakt, że ciasto to – głównie ze względu na duży popyt wśród turystów – stało się produktem masowym. A to zwykle przekłada się negatywnie na jakość. Dziś niemal cała oferta to mdłe w smaku wyroby, które chwilę po zdjęcia z ognia zamieniają się w sztywną masę lądującą najczęściej po kilku kęsach w koszu na śmieci. Dopóki trdelník nie stanie się wyrobem rzemieślniczym, a jego sprzedaż napędzać będzie wyimaginowana historia, pozostanie on niezbyt smacznym wyrobem wciskanym obcokrajowcom. Czas na trdelníka przyjdzie, gdy zaczną go jeść i cenić sami Czesi.

https://buycoffee.to/travelmagazine

Travel Magazine

Travel Magazine

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

O nas

Podróżowanie jest jedną z form opowiadania o świecie - sposobem na łączenie kultur i osób. Chcemy zapewnić Czytelnikom nowe spojrzenie, zachęcając do wolniejszej i bardziej uważnej podróży.

Najnowsze wywiady

Newsletter

Aktualności, inspiracje, porady.

Liczba tygodnia

To też ciekawe