Jak pokłócić się o wino musujące. Listy ze Słowenii #42

przeczytasz w mniej niż 6 min.

Okazuje się, że niektóre nazwy potrafią narobić sporego kłopotu. Zwłaszcza, gdy stoją za nimi spore pieniądze

Prosecco jest w ustach i na ustach całego świata. Za sprawą felietonu redaktora naczelnego, trafiło również na łamy Travel Magazine. Niesamowity sukces „włoskich bąbelków” przyniósł producentom prosecco wielkie pieniądze. Jak wspominał w swoim tekście Michał Głombiowski, aby zaspokoić globalny popyt, przestawiono produkcję trunku na skalę masową. Doprowadziło to do dewastacji środowiska i jakości samego wina.

Zapomnijmy więc o sympatycznych Giuseppe czy Danielo, który w ciemnej piwniczce robi rzemieślnicze cuda. Za prosecco na naszych półkach stoją wielkie kombinaty, przy których PGR-y to ogródki rodzinne.

Dewastacja dotknęła zwłaszcza rozszerzoną apelację DOC Prosecco, która rozciąga się w autonomicznym regionie Friuli-Wenecja Julijska. Mieszkańcy regionu narzekają na niemal niekończące się w sezonie wegetacyjnym opryski, które powodują coraz więcej problemów ze zdrowiem. Biznes jednak mało się przejmuje czynnikiem społecznym i zazdrośnie strzeże zysków.

Kolejnym celem chciwych producentów stali się Chorwaci, a właściwie Dalmatyńczycy. W Dalmacji od wieków produkowano słodkie wino z suszonych winogron o nazwie prošek (czyt. proszek). I właśnie nazwa chorwackiego wina stała się przyczyną konfliktu między włoskimi i chorwackimi producentami. Włosi podnoszą, że nazwa prošek może konsumentom mylić się z prosecco, przez co naraża włoskich producentów na straty. Być może z polskiej perspektywy taka argumentacja wydaje się zabawna, bo nazwy brzmią przecież odmiennie. Jednak w sprawie jest drugie dno i świadomi tego Chorwaci zaproponowali kompromisowe rozwiązanie. Na etykietach wina miałby pojawić się napis: „Dalmatinski prošek”. Włosi odrzucili jednak wszelkie negocjacje i wskazali na niewielką wioskę nieopodal Triestu.

Choć winnice w regionie Friuli-Wenecja Julijska zostały przyłączone do apelacji Prosecco później, to właśnie na terenie tego autonomicznego regionu znajduje się miejscowość, która dała imię słynnemu włoskiemu „musiakowi”. Prosecco to maleńka wioska leżąca 7 km od Triestu. Wjeżdżających do niej podróżnych wita dwujęzyczna tablica. Pod włoską nazwą „Prosecco” znajduje się napis w języku słoweńskim: „Prosek”.

Prosek, czyli słoweńska nazwa wsi Prosecco, jest już niebezpiecznie blisko chorwackiego „prošek”. Na tyle blisko, żeby usprawiedliwiać atak na chorwackie wino.

Wydaje się jednak, że zbieżność słowiańskich nazw jest przypadkowa. Słoweński Prosek pochodzi z dialektu przymorskiego, w oficjalnym języku słoweńskim wyraz ten brzmi „preseka” i oznacza leśną przecinkę. Okazuje się, że nie tylko nazwa wsi ma słoweński odpowiednik, ale także nazwa wina. Włoskie prosecco po słoweńsku to „prosekar”, jednak jeszcze nigdy nie słyszałem tego określenia w użyciu. Być może dlatego, że w niewielu słoweńskich lokalach prosecco można dostać. W końcu w Słowenii produkuje się bardzo dobre wina musujące (sł. penina, penečo vino), a nieudaną peninę dostać jeszcze trudniej niż dobre prosecco.

Dwujęzyczne tablice w okolicach Triestu nie dziwią. Żyje tu liczna słoweńska społeczność. Przetrwała, pomimo brutalnej romanizacji w czasach faszystowskich oraz półwiecznej izolacji od reszty narodu w Jugosławii. Na szczęście dziś polityka Włoch do mniejszości narodowych i etnicznych (oprócz Słoweńców w tym samym regionie żyją również Friulowie) jest dużo bardziej wyrozumiała. W szkołach w Gorycji naucza się w trzech językach: włoskim, słoweńskim i friulskim. W Trieście działają słoweńskie instytucje kultury: teatr, radio, gazety i szkoły.

Symbolicznym pojednaniem i jednocześnie pożegnaniem z nacjonalizmami XX wieku było oddanie w ręce mniejszości słoweńskiej Domu Narodowego, który został spalony przez faszystów w 1920 roku. Po odbudowie gmach przekazano Uniwersytetowi w Trieście. Dopiero 100 lat po pożodze, włoskie władze zgodziły się na zwrot budynku mniejszości słoweńskiej w mieście. Deklarację w październiku 2021 roku potwierdził specjalną ustawą włoski parlament.  Ciekawe tylko, czy na uroczystości przekazania kluczy toasty będą wznoszone kieliszkiem prosecco czy peniny?

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu Czas Wina. Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.