Koszenie trawników to anachronizm

29 kwietnia, 2023
przeczytasz w mniej niż 4 min.

Gdy Europa chowa kosiarki, my prześcigamy się w ich kupowaniu. I używaniu od samego rana

Przez uchylone okno płynie warkot. Jest początek długiego weekendu i Polacy zabrali się za ulubione zajęcie. Nasz narodowy sport. Mistrzostwa w koszeniu trawy.

Jeżeli żyjesz na osiedlu, w którym do mieszkań na parterze przynależą ogródki, nigdy od tego dźwięku się nie uwolnisz. Każdy mieszkaniec ma bowiem inny rozkład weekendowych zajęć i w innych godzinach sięga po podkaszarkę. Gdy jedni już skoszą, zaczynają inni. A gdy wszyscy już wykoszą do równa trawę na swoich poletkach, wkraczają kosiarze zatrudnieni przez administrację lub miasto i krążą wokół bloków, domów i ulic. Każda trawa, która miała czelność wyrosnąć nieco ponad inne, musi zostać zrównana w szeregu. Każde źdźbło, które mogłoby musnąć twoją kostkę, musi zostać zniszczone. Ma być równo, krótko, jednolicie.

W tym roku wiosna przyszła późno. Niskie temperatury, które nocami wciąż się jeszcze utrzymują, skróciły okres wegetacyjny. Liście, trawy, kwiaty dopiero co zaczęły nieśmiało się pokazywać. Są jeszcze w wieku niemowlęcym. Z uporem unicestwiamy więc coś, co dopiero się narodziło. Co ledwo stanęło na własnych nogach. Nikt się jednak tym nie przejmuje. Jest początek maja – trzeba więc kosić.

Zwyczaj przycinania traw przyszedł do nas z Wielkiej Brytanii. To tam władcy i arystokraci wpadli na pomysł, że utrzymana krótko trawa odróżni ich od ludu.

Utrzymanie wypielęgnowanych trawników wiązało się wówczas z wysokimi kosztami – nie było jeszcze elektrycznych lub spalinowych urządzeń. Trzeba było do tego rzeszy pracowników. Mając przed pałacem wystrzyżony trawnik, pokazywałeś więc społeczny status. Wysyłałeś czytelny sygnał: stać mnie na takie fanaberie. Panuję nad światem.

Lud szybko podjął próby naśladowania możnych. Skoro krótkie trawniki były symbolem statusu, każdy chciał takie mieć. Wraz z rozwojem technologii koszty utrzymania trawy w ryzach spadły. Koszenie stało się na tyle powszechne, że zamieniło się w standard. Niska trawa przestała już świadczyć o zamożności. Dziś już mało kto zastanawia się, czemu w zasadzie trawnik ma być przycięty – po prostu tak się robi i już.

Tyle że Europa już się połapała w tym, że maniakalne koszenie traw jest stratą pieniędzy, czasu i nie ma żadnych korzyści dla przyrody. Coraz częściej więc od koszenia się odchodzi, albo przynajmniej je mocno ogranicza.

Gdy patrzę na to, co dzieje się na mieście i słyszę od rana warkot kosiarek, nie mam jednak złudzeń. Znów zostajemy w tyle za światowymi trendami. Nadal jesteśmy zachłyśnięci technologią i próbami ujarzmienia nieprzyjaznej natury.

To już nie tylko o hałas i pieniądze się rozchodzi. Pozostawianie dłuższej trawy jest po prostu korzystne dla przyrody, a ta – jak wiemy – ma się ostatnio dość marnie. I to za naszą przyczyną. Botanik i profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego Łukasz Łuczaj nie ma wątpliwości: dłuższa trawa jest schronieniem dla owadów, kwitnące kwiaty potrzebne są im jako pokarm, a opóźnienie koszenia przynajmniej o dwa tygodnie zwiększa różnorodność gatunkową.

Co więc radzi? Przed 10 maja nie wykonywać żadnego koszenia, bo nie ma takiej potrzeby (trawy są wciąż niskie). Później połowę powierzchni zostawić nieskoszoną przynajmniej do początku czerwca. A najlepiej zostawić ją taką przez cały sezon. Przycinać tylko w tych miejscach, w których chodzimy lub gdzie siedzimy – a prawda jest taka, że przeważająca większość trawników jest przez nas w ogóle nieeksplorowana.

Te podparte naukowymi badaniami zalecenia są konkretne i łatwe do wprowadzenia. Ja bym jednak dorzucił jeszcze jedną sprawę: mało jest tak pięknych widoków, jak łagodny ruch poruszanych wiatrem wysokich traw. I mało jest tak przyjemnych doznań, jak ich dotyk na bosych stopach.

By je poczuć, trzeba jednak porzucić kosiarkę.

Michał Głombiowski

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

2 Comments Dodaj komentarz

  1. Dzień dobry – czy można prosić o źródło z którego zaczerpnięte zostało to zdanie: To tam w Wielkiej Brytanii – przyp. mój) władcy i arystokraci wpadli na pomysł, że utrzymana krótko trawa odróżni ich od ludu.

    • Dzień dobry, historia “wynalezienia” trawników jest opisywana w wielu źródłach, między innymi kwestię tę przybliża Yuval Noah Harari w książce „Homo deus. Krótka historia jutra” 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

O nas

Podróżowanie jest jedną z form opowiadania o świecie - sposobem na łączenie kultur i osób. Chcemy zapewnić Czytelnikom nowe spojrzenie, zachęcając do wolniejszej i bardziej uważnej podróży.

Najnowsze wywiady

Newsletter

Aktualności, inspiracje, porady.

Liczba tygodnia

To też ciekawe