Zapomnij o Krzywej Wieży! Mniej znane ścieżki Pizy

Początek
8 min. czytania

Wędrówka przez Pizę w poszukiwaniu muralu Keitha Haringa – jednego z ważniejszych artystów street artu

Pogoda była świetna, a jedzenie jeszcze lepsze. Malowanie zajęło mi cztery dni. Zatrzymałem się w hotelu naprzeciwko muru, patrzę więc na niego przed zaśnięciem i po obudzeniu. Zawsze widzę kogoś, kto mu się przygląda (poprzedniej nocy nawet o czwartej rano). To interesujące widzieć, jak ludzie reagują na ten obraz.

Keith Haring zapisał te spostrzeżenia zaraz po ukończeniu muralu na bocznej ścianie klasztoru Sant’Antonio przy Piazza Vittorio Emanuele II w Pizie. Kilka miesięcy później amerykański artysta zmarł na powikłania wynikające z AIDS.

“Tuttomondo” (Cały świat) zajmuje 180 metrów kwadratowych i ocieka pastelowymi kolorami.

Jest jednym z nielicznych dzieł Haringa, które powstawało dłużej niż jeden dzień i które artysta stworzył z myślą o przyszłości. Chciał, by ten mural pozostał na ścianie najdłużej jak to możliwe.

To wyjątek, bo sztuka Haringa zawsze była efemeryczna. Młody artysta rozpoczął karierę od serii rysunków kredą na pustych tablicach reklamowych w nowojorskim metrze. Jadący do pracy ludzie patrzyli na nie każdego dnia. Na dalszych etapach twórczości twórca pozostał wierny sztuce funkcjonującej poza galeriami i wystawami, czerpiąc inspiracje z kultury graffiti, hip-hopu i street artu. Większość jego murali miała charakter tymczasowy, rysowana na plandekach remontowych lub rozsypujących się ścianach.

Haring szybko wykształcił rozpoznawalny styl, tworząc – jak sam to określał – „wizualne esperanto”, czyli uniwersalny i czytelny kod zrozumiały w każdym kraju i kulturze.

Jego dzieła zaludniały postacie oddające się przeróżnym czynnościom, rysowane konturowo i zazwyczaj w mocnych kolorach. Przyciągnęły zainteresowanie nie tylko widzów i kuratorów wystaw, ale też innych artystów. Zespół U2 wykorzystał sztukę Haringa podczas trasy koncertowej PopMart, tworząc z nich animacje wyświetlane na największym wówczas na świecie plenerowym ekranie.

“Tuttomondo” powstał, gdy Haring był już znany. Władze toskańskiego miasta zrobiły wszystko, by ułatwić artyście pracę. Udostępniono mu odpowiednio duży mur, zapewniono farby i rusztowanie. Haring pomalował ścianę na biało, by następnego dnia nanieść kontury trzydziestu postaci: ludzi i zwierząt. W wypełnianiu ich kolorami pomagali mu miejscowi artyści i studenci.

Mural – w momencie powstania największy w Europie – znajduje się po południowej stronie przecinającej Pizę rzeki Arno. Jest więc oddalony od budzących zainteresowanie turystów katedry i Krzywej Wieży. Co prawda dystans dzielący te miejsca można pokonać pieszo w kilkanaście minut, mało kto jednak się na to decyduje.

Dzieło Haringa nie ma centralnego punktu i wypełnione jest splątanymi w różnych układach postaciami. Ich wzajemna korelacja przypomina pasujące do siebie kawałki puzzli. I choć obraz można traktować po prostu jako barwną, przyjemną dla oka ilustrację, każdy element kryje własną symbolikę. Wszystkie czynności wykonywane przez bohaterów oraz ich pozycje nabierają znaczenia, gdy mural rozpatruje się w całościowym kontekście.

Wydźwięk pracy Haringa jest mocno ekologiczny, a pojawiające się zwierzęta zantropomorfizowane i pozostające w relacjach z ludźmi.

Delfina wspiera na plecach pochylony człowiek, pokazując w ten sposób troskę o naturę. Tuż obok dwie połączone postacie przecinają nogami – niczym nożycami – czerwonego węża, traktowanego w zachodniej kulturze jako obraz zła. Są tu też zwierzęta i ludzie tańczący w rytm plemiennej muzyki, symbolu życia. W środkowej części znajduje się grupa czterech postaci tworzących pizański krzyż, symbol miasta. Człowieczek trzymający serce na dłoni może być synonimem równości kultur świata. Postać z ręką przechodzącą swobodnie przez ciało i łączącą się z nogą to sposób na pokazanie nieskończoności, zarówno uroków, jak i bolączek życia. Kobieta z dzieckiem na ręku jest oczywiście symbolem macierzyństwa.

Fot. Travel Magazine

Postać z telewizorem zamiast głowy to komentarz Haringa na temat siły mediów, bywających zarówno areną komunikacji i wymiany idei, jak i szerzenia nienawiści. Dziś postać ta miałaby zapewne w miejscu głowy symbol którejś z platform społecznościowych. Gdy Haring malował mural, internet nie był jednak jeszcze powszechny, a Mark Zuckerberg miał dopiero pięć lat.

Haring nie omieszkał też umieścić na muralu samego siebie. To żółty człowiek na dole, który wydaje się opuszczać obraz lub miasto. W rzeczywistości nie jest to jednak symbol ucieczki, lecz znak, że artysta, przechodząc już do kolejnych etapów twórczości, oddaje dzieło mieszkańcom i pozwala mu żyć własnym pizańskim życiem. Trudno jednak nie dopatrzeć się w tym symbolu pożegnania. Haring, malując “Tuttomondo” od dwóch lat był już chory na AIDS. W tamtym czasie choroba oznaczała w zasadzie wyrok śmierci, co najwyżej odroczony nieco w latach.

Artyście zależało więc, by mural stał się jego spuścizną. Zmarł kilka miesięcy po jego ukończeniu. “Tuttomondo” jest ostatnią dostępną publicznie pracą, którą wykonał.

Redakcja

Travel Magazine to kreatywny i kulturalny magazyn o świecie. Podróżowanie jest jedną z form opowiadania.

2 Comments

  1. Bardzo ciekawy tekst. Przeczytanie go przed wizytą w Pizie gwarantuje inny odbiór dzieła Haringa. Tym bardziej cieszę się, że jeszcze go nie widziałam na żywo. Zapisuję na liście ‘do zobaczenia’.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.