Jak zbudować neoislamską willę. Listy ze Słowenii #102

4 maja, 2024
przeczytasz w mniej niż 3 min.
rafutski park

Rafutski Park jest wśród turystów niemal nieznany. Tymczasem kryje wyjątkową budowlę

Fot.: Ana Rojc

Powojenna granica między Włochami i Jugosławią brutalnie przecięła miejską tkankę Gorycji. Większa część miasta przypadła Włochom, do Jugosławii trafił jedynie okazały dworzec kolejowy, klasztor franciszkański Konstanjevica oraz mniejsze miejscowości na wschód od miasta.

Monaster Konstanjevica oraz zamek w Gorycji są charakterystycznymi punktami znajdującymi się na dwóch sąsiednich wzgórzach. Oba chronią dolinę od alpejskiego wiatru, przez co w dole panuje przyjemny mikroklimat. Nic dziwnego, że Słoweńcy nazwali ją Rožna Dolina (pl. Kwietna Dolina). Okazałą śródziemnomorską wegetację widać na pierwszy rzut oka zarówno w ogrodach klasztornych, jak i zamkowych. Jednak najbardziej egzotyczne okazy były do niedawna skryte dla odwiedzających. Pomiędzy obiema obiektami znajduje się bowiem Rafutski park, jedyny egzotyczny ogród w Słowenii.

Swoją egzotykę zawdzięcza nie tylko ponad setce gatunków obcych roślin (wśród nich są palmy, bambusy oraz rzadkie krzewy), ale przede wszystkim stojącej w nim willi.

W okolicy Nowej Gorycji, gdzie dominuje włoska architektura, willa wygląda rzeczywiście osobliwie. Została wybudowana w stylu neoislamskim z wieżą stylizowaną na minaret. Całości dopełnia orientalnie zdobiona brama za stróżówką znajdująca się przy drodze do Rožnej Doliny.

Osobliwa historia tego obiektu dorównuje jego architektonicznej formie. Willę tuż przed wybuchem I wojny światowej kazał wybudować nadworny architekt egipskiego wicekróla i jednocześnie bej (możnowładca) Antonio Lasciac. W rzeczywistości Antonio nie był muzułmaninem, urodził się w Gorycji. Uważał się za Włocha, pisał poezję w języku furlańskim, a jego rodzice byli Słoweńcami z Krasu. W Słowenii znany jest jako Anton Laščak, choć wspominany jest niechętnie.

Studiował na politechnice w Wiedniu (Gorycja była wówczas częścią Austrii). Po powrocie w rodzinne strony nie mógł utrzymać się z pracy architekta, najprawdopodobniej przez prowłoskie sympatie. Uczynił więc to, co wielu mieszkańców Gorycji. Wyjechał za chlebem do Aleksandrii w Egipcie. Tam szybko rozwinął skrzydła i stał się znany po realizacji monumentalnej galerii Manasce. Zaczął realizować coraz ambitniejsze projekty dla egipskiej elity zarówno w Aleksandrii, jak i w Kairze. Za zasługi dla kraju, wicekról Abbas II mianował go nadwornym architektem i nadał mu tytuł szlachecki (bej).

Jako włoski irredentysta nie mógł się pogodzić z tym, że jego rodzinna Gorycja jest w rękach austriackich.

Mimo to, niedaleko miasta postawił przestronną willę w stylu neoislamskim. Wszystko miała zmienić Wielka Wojna. W jej wyniku Abbas II stracił władzę w Egipcie, a Gorycja i Triest weszły w skład Królestwa Włoch. Wydawało się, że wszystko sprzyja Antoniu i w końcu będzie mógł wrócić w rodzinne strony, wielbiąc włoską potęgę.

Stało się inaczej. Z jakieś powodu Wielkie Włochy nie przekonały go do siebie. Do Gorycji wracał jedynie latem, a wciąż pracował w Egipcie. Przed wybuchem II wojny światowej przeniósł się na stałe do Egiptu. Zmarł w Kairze w 1946 r. Jego egzotyczna willa została znacjonalizowana przez komunistyczne władze Jugosławii i oddana urzędnikom Instytutu Zdrowia. Brak opieki konserwatorskiej przez dziesięciolecia odbił się na stanie budynku i parku. W XXI w. Instytut opuścił niszczejącą willę i przeniósł się do nowoczesnego budynku w Nowej Gorycji. Rafutski Park wraz z willą z powodu złego stanu zostały zamknięte dla zwiedzających. Trudno powiedzieć, dlaczego przez niemal dwie dekady ten historyczny obiekt niszczał w zapomnieniu. Być może z powodu politycznych wyborów Antonia.

W końcu mieszkańcy Gorycji się zbuntowali i zmusili lokalne władze do działania.

Z pomocą europejskich funduszy odnowiono park i udostępniono go zwiedzającym.

W przyszłym roku remont czeka także zrujnowaną willę. Odnowiony obiekt ma się stać częścią zielonego korytarza łączącego włoską Gorycję i słoweńską Nową Gorycję.

Sama willa stać się ma centrum informacji o obszarach Natura 2000, chroniących naturalne siedliska. Osobliwy pomysł, biorąc pod uwagę fakt, że park otaczający budynek składa się głównie z obcych gatunków roślin. Znając jednak życiorys właściciela obiektu, można doszukać się w tym pewnej przewrotnej konsekwencji.

Napisz do autora: d.buraczewski@travelmagazine.pl

Damian Buraczewski

Ze Słowenią związany od 2011 roku. Prowadzi blog SlovVine.com wybrany Winiarskim Blogiem Roku 2019 magazynu Czas Wina. Jego teksty o Słowenii ukazały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Tygodnika Przegląd i Czasu Wina.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

O nas

W redakcji Travel Magazine wierzymy, że uważne podróżowanie potrafi zmienić rzeczywistość na lepsze. Jest przecież jedną z form opowiadania o świecie. A to z opowieści biorą się wszystkie zmiany. Z opowieści rodzi się wiedza.

Najnowsze wywiady

Newsletter

Aktualności, inspiracje, porady.

Liczba tygodnia

To też ciekawe