Zobacz cały świat zza włoskiego stołu

5 min. czytania

„Obiad w Rzymie” Andreasa Viestada jest fascynującą opowieścią o tym, jak kuchnia wpływa na losy świata

„Porywająca” stało się określeniem nieco nadużywanym i przez to straciło moc. Trudno jednak znaleźć lepsze słowo opisujące książkę Andreasa Viestada „Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku”. Od pierwszych zdań opowieść norweskiego szefa kuchni, ale też publicysty „The Washington Post”, płynie wartko, nie natrafiając na żadne przeszkody, prowadząc nas w fascynujące rejony.

Pomysł Viestada, by opowiedzieć o Rzymie – ale też o historii i europejskiej kulturze – jest równie prosty, co genialny. Autor wybiera się bowiem do ulubionej restauracji we włoskiej stolicy, by siedząc za stolikiem „La Carbonara” na Campo de’ Fiori snuć opowieść o pojawiających się przed nim daniach. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z kulinarną recenzją, choć Viestad nie ukrywa, że wybraną przez siebie knajpę darzy ciepłymi uczuciami.

W swojej gawędziarskiej opowieści nie skupia się na popisach szefów kuchni 'La Carbonara”, lecz na zupełnych podstawach. Chlebie, oliwie, soli, makaronie, pieprzu, cytrynie, winie, itd. Okazują się one czymś więcej niż składnikami śródziemnomorskiej kuchni. Są fundamentem naszej cywilizacji.

Kelner niedbałym gestem stawiający na stole koszyczek z chlebem (we Włoszech pojawia się on zawsze, czy chcemy, czy nie i zazwyczaj dodatkowa opłata za niego będzie widnieć na rachunku), daje impuls autorowi do snucia opowieści o tym, jak uprawa pszenicy pozwoliła narodzić się największemu mocarstwu świata. I do rozważań, że być może to spór o sposób pieczenia chleba przyczynił się – dużo już później – do wielkiej schizmy w Kościele. Gdy pod koniec posiłku pisarz zastanawia się, czy skusić się na cytrynowe lody, myśl o nich rodzi wielowątkową opowieść o tym, jak cytrusy wpłynęły na rozwój sycylijskiej mafii.

Bogactwo tematów jest cechą charakterystyczną „Obiadu w Rzymie”. Viestad swobodnie przekracza ramy czasowe i geograficzne. Wędruje zza włoskiego stołu na drugi koniec globu. Zagląda do Indii, kopalni w Wieliczce, czy do obu Ameryk. Płynie swobodnie pomiędzy tajnikami włoskich restauracji, a historią całej ludzkości. Opowiada o Cesarstwie Rzymskim, by za moment wspominać zdarzenia z własnego życia. Przy tym wszystkim ani na moment nie traci panowania nad tekstem. Nie brnie w ślepe zaułki.

Ten swobodny styl opowieści może pozostawiać pewien niedosyt u czytelników, którzy spodziewają się dogłębnej analizy poruszanych wątków. Nie ma tu bowiem miejsca na naukowe niuanse. Owszem, „Obiad w Rzymie” wypełniony jest setkami faktów, ciekawostek, danych, a nawet liczb. Viestad żongluje nimi chętnie, nie jednak po to, by cokolwiek udowodnić lub wszczynać akademickie dyskusje.

Dla Norwega zawsze najważniejsza jest opowieść. I to jej wszystko podporządkowuje. To ona nadaje charakteru tej książce.

Viestad ma niewątpliwy dar do tworzenia sugestywnych, obrazowych scen. Oraz do łączenia wątków i przedstawiania zależności w taki sposób, że nagle zaczynają tworzyć zrozumiałą, pasjonującą całość. Przede wszystkim jednak udało mu się napisać książkę, której czytanie jest autentyczną, niczym niezmąconą przyjemnością.


Andreas Viestad

Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku

Wydawnictwo Znak

Kraków 2021

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.