Jak zrujnować sobie każdy wyjazd

10 czerwca, 2023
przeczytasz w mniej niż 5 min.

Jest jeden niezawodny sposób, by zepsuć sobie każdą podróż

Jakiś czas temu, pod koniec dnia spędzonego w Sewilli zaszedłem do jakiegoś mijanego po drodze baru, by coś zjeść. To było zanim jeszcze do andaluzyjskiej stolicy zaczęły latać linie niskokosztowe, miasto nie było więc aż tak zalane turystami. Bar okazał się przyjemnym miejscem, w którym nie wydano za dużych pieniędzy na wystrój, a przyjmująca zamówienia kobieta zwracała się do każdego per „kochanieńki, kochanieńka”.

Oprócz mnie było tam kilku miejscowych oraz para starszych turystów. Siedzieli przy stoliku, oparci plecami o ścianę, z kieliszkami wina pod ręką. Czytali książki. Patrząc na nich, pomyślałem, że tak właśnie chciałbym podróżować.

Jeżeli bowiem spędzasz wieczór w hiszpańskim mieście sącząc wino i czytając w lokalnym barze powieść, oznacza to, że wyzbyłeś się pośpiechu.

Uciekłeś spod presji turystycznego pędu. Przymusu zwiedzania. To znaczy, że masz to, co najcenniejsze. Czas.

Kiedy ostatni raz udało wam się usiąść w podróży, by poczytać książkę czy gazetę? Lub chociaż pogapić się na uliczne życie? Zwykle jest to przywilej zarezerwowany dla tych, którzy wyjeżdżają na dłużej. Jeżeli wybierasz się gdzieś na dwa dni, wyciskasz z każdej minuty co się da, pędząc przed siebie. Poczytać możesz sobie przecież w domu.

Nie wiem, jak spędzała czas tamta para podróżników. Być może cały dzień zwiedzali wszystkie atrakcje, a dopiero wieczorem znaleźli chwilę, by usiąść nad książką. Jak by nie było, znaleźli sobie do tego świetne miejsce. Zamiast tkwić w pokoju hotelu czy mieszkania, zanurzyli się w miasto, ale równocześnie wykroili sobie w nim własną przestrzeń. Mogli płynnie przemieszczać się pomiędzy śledzeniem akcji książki i obserwowaniem lokalnego życia – wystarczyło, że podnieśli wzrok znad kartek. Wyglądali na zadowolonych, bił od nich spokój.

Z pewnością łatwiej go osiągnąć, jadąc gdzieś na dłużej. Do czego zresztą zawsze na łamach naszego magazynu zachęcamy.

Niespiesznym podróżnikiem można jednak zostać nawet podczas krótkich wypadów, mimo że zazwyczaj kojarzą się one z pośpiechem i intensywnością. Wszystko zależy jednak od tego, co dzieje się w naszej głowie.

Z własnego doświadczenia mogę wam powiedzieć, że jest jeden niezawodny sposób na popsucie sobie każdej podróży. Jest nim nieograniczanie się. Tworzenie niekończących się list z punktami do odhaczenia. Próby zobaczenia „wszystkiego”. Myślenie o tym, że skoro już gdzieś pojechałeś – i nie wiadomo kiedy, jeżeli w ogóle, tam wrócisz – musisz wykorzystać każdą minutę urlopu.

Najważniejsza podróżnicza wskazówka, którą powtarzam wszystkim – a która przez większość jest ignorowana – to ta, że podróż będzie lepsza, jeśli będziesz podczas niej robił mniej.

Jeżeli kusi cię, by dodać na trasie dodatkowe miasta lub miejsca – nie rób tego! Jasne, niemal wszystko jest wykonalne. Możesz wyjechać na tydzień do Włoch i zaliczyć Rzym, Neapol, Florencję i Wenecję. Technicznie da się to zrobić. Czy ta podróż będzie jednak przyjemna? Nie! Większość czasu spędzisz przemieszczając się. A w pozostałych będziesz próbował upchnąć wszystkie „obowiązkowe” atrakcje.

Twoja podróż będzie dobra, jeśli odbędziesz ją powoli. Niech jej plan będzie ledwie nakreślony. Niech przypomina bardziej szkic niż biznesplan. Oglądaj to, co naprawdę cię ciekawi. Nie wędruj do każdego muzeum, jeżeli nie bardzo interesuje cię sztuka i wolisz spędzać czas pośród natury. Zastanów się, czy jest sens stać pół dnia w kolejce, by wejść na wieżę Eiffla, skoro doskonale widać ją z dołu, a Paryż z wysokości możesz zobaczyć wchodząc na przykład na Montmartre. Nie pchaj się do najbardziej znanej restauracji, skoro trzeba czekać pół wieczoru na stolik. W okolicach jest zapewne mnóstwo lokali, które, choć inne, mogą być równie interesujące.

Przede wszystkim jednak wykreślaj. Bezlitośnie tnij punkty dnia aż do momentu, gdy okaże się, że masz tyle wolnego czasu, by móc błąkać się bez celu po jakiejś zapomnianej dzielnicy Rzymu czy spędzić popołudnie na nabrzeżu rzeki Kwai. Lub poczytać książkę w andaluzyjskim barze.

Gwarantuję ci, że wrócisz wtedy do domu szczęśliwy.

Michał Głombiowski

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

1 Comment Dodaj komentarz

  1. Szczera prawda!!! Im więcej jeżdżę po świecie, bardziej doceniam poczucie spokoju i możliwość nie spieszenia się przy miłym spędzaniu czasu …
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

O nas

Podróżowanie jest jedną z form opowiadania o świecie - sposobem na łączenie kultur i osób. Chcemy zapewnić Czytelnikom nowe spojrzenie, zachęcając do wolniejszej i bardziej uważnej podróży.

Najnowsze wywiady

Newsletter

Aktualności, inspiracje, porady.

Liczba tygodnia

To też ciekawe