Słoweńcy mają prawdziwą słabość do bożonarodzeniowych iluminacji, niezależnie od poglądów czy wyznania
Fot. Jonathan Chng / Unsplash
Paradoksalnie, w grudniu w całym kraju robi się coraz jaśniej. Miasta, jedno za drugim, włączają iluminacje świąteczne. Ruszają jarmarki bożonarodzeniowe i ulice zapełniają się tłumami przechodniów.
Wydawać by się mogło, że okres zimowy służy wyciszeniu i odpoczynkowi. W końcu cała przyroda znajduje się w stanie półsnu. Wegetacja się zatrzymała, co mądrzejsze ptaki uciekły do ciepłych krajów, a niedźwiedzie i świstaki, gwiżdżąc na wszystko, udały się na kilkumiesięczny spoczynek. Jedynie ludzie wykazują niezrozumiałą aktywność.
Bary i restauracje mają terminy zajęte do końca roku. Tradycyjne spotkania na zakończenie roku organizują wszystkie formalne i nieformalne grupy: chóry, zespoły folkowe, modelarze, siatkarze, koszykarze, Czerwony Krzyż, sołectwa, gminy, zakłady pracy i grupy znajomych. Jak kraj długi i szeroki, zaczął się Wesoły Grudzień (sł. Veseli december).
Najważniejsze w tym miesiącu wydają się jednak jarmarki bożonarodzeniowe (sł. praznični sejem).
Największy odbywa się w stolicy kraju, Lublanie. Na bulwarach wzdłuż rzeki Ljubljanicy rozstawia się drewniane stoiska. W budkach stylizowanych na alpejskie chatki, można kupić rękodzieło, lokalne produkty spożywcze (miód, suszone owoce, dżemy, wędliny i sery) lub przekąsić coś na miejscu. Dorośli popijają grzane wino, a dzieci herbatki ziołowe.
Najpiękniejsze i najchętniej odwiedzane jarmarki znajdują się w alpejskich miejscowościach: Bled, Tržič, Kranjska Gora, Kranj, Kamnik, Škofja Loka i Radovljica. Być może ich popularność to zasługa śnieżnej, górskiej scenerii. Jeśli nie lubicie śniegu, nic straconego. Na wybrzeżu kiermasze też znajdziecie, choć trzeba przyznać, że palmy udekorowane świątecznymi lampkami wyglądają raczej nieciekawie.
A bożonarodzeniowe lampki, które rozświetlają centra miast i wsi, są chyba największą atrakcją dla dzieci. Zapalenie światełek na choinkach ściąga prawdziwe tłumy. Centra miast udekorowane są aż do przesady. Wioski muszą natomiast radzić sobie same. Nasza upiększona jest przez mieszkańców oddolnie. Jest to typowa śródziemnomorska miejscowość o dość wąskiej zabudowie. Dzięki temu sąsiedzi łączą domy świecącymi łańcuszkami. Jak na znak, wszystkie zapalają na początku grudnia.
Jednak kulminacją jest zawsze włączenie świateł na choince w centrum wsi.
Niestety, stary świerk, który na wzgórzu obok szkoły zawsze pełnił honory świątecznego drzewka, usechł w tym roku i został ścięty. Jego rolę przejął rozłożysty cedr przy kościele. Nie jest tak pięknie wyeksponowany, lecz dla dzieci nie ma to znaczenia.
Na zapaleniu lampek spotyka się cała wieś, niezależnie od wyznania i przekonań. Ludzie podświadomie pędzą do światła, którego w tym okresie roku tak bardzo brakuje. W końcu czas przesilenia zimowego od wieków obchodzono jako święto światła. Niezależnie, czy chodzi o żydowską Chanukę, Boże Narodzenie czy Szczodre Gody. Mało kto zresztą chyba wierzy, że zwyczaj dekorowania choinki przybył do nas z Bliskiego Wschodu i ma związek z narodzinami Jezusa.
Słabość do świątecznych ozdób centra turystyczne w regionie Primorska wykorzystują do propagowania określonej dekoracji noworocznej. Zachęcają mieszkańców i przedsiębiorców, aby ozdabiali domy, ogrody i biura podobnym motywem. W zeszłym roku były to serca. Tym razem turyści odwiedzający region zobaczą… drabiny. Jak tłumaczą organizatorzy akcji, drabina jest symbolem wzrostu i rozwoju. Do lepszego i piękniejszego świata. Akcja jest bardzo popularna i rzeczywiście motyw można zobaczyć w różnych miejscach na Krasie, Dolinie Wipawy i Wzgórzach Gorycjańskich. Mam nadzieję, że dzięki tym drabinom, uda nam się wspiąć na szczyt naszego człowieczeństwa i zrobimy coś dobrego dla innych i planety w Nowym Roku. Czego Wam i sobie szczerze życzę.
Napisz do autora: d.buraczewski@travelmagazine.pl
