Taras Swedbanku w Wilnie. Nie będziecie chcieli stąd odejść

przeczytasz w mniej niż 3 min.

Poznajcie najmniej turystyczne miejsce Wilna.

W ciepłe dni przychodzę tu, by poleżeć na rozgrzanych deskach. Obok przysiadają pracownicy banku wyjadający makaron z tekturowych pudełek. Dzieci ciągnące za ręce rodziców, mistrzowie deskorolek w spodniach o luźnym kroku. Zakochani, całujący się namiętnie i bez skrępowania, niesieni siłą nowego uczucia.

Nie lubię baroku. Szybko mnie nuży przepychem i kiczowatą formą. Na wileńskiej starówce – świecie na wskroś barokowym – wytrzymuję więc góra godzinę i pierzcham. Zarzecze, dzielnicę artystów, wciąż lubię, ale i ona, podobnie jak wiele tego typu miejsc na świecie, zaczęła chorować na wygórowane ceny i nadmiar hipsterskich lokali.

Zostały mi więc drewniane tarasy w pobliżu rzeki Wilia, tuż przed siedzibą Swedbanku. Trzy wieżowce są – a w zasadzie były przed pandemią – miejscem pracy ponad tysiąca pracowników banku. Nie szukam tu jednak finansowych porad.

Projektanci bankowej siedziby położyli przed budynkiem lekko falujący podest z długich desek. Wzbogacili go o plastikowe kubełkowe fotele i wymyślne ławeczki. Pomiędzy nimi powciskali owalne klomby z drzewkami, kwiatami i gęstymi krzewami. Teren przed tarasem zamieniono w lekko opadający trawnik, który płynie aż do parku Č. Sugiharos sakurų nad samą rzeką. W połowie kwietnia kwitną w nim drzewka wiśni, zamieniając to miejsce w małą Japonię.

I choć zaraz za budynkami banku biegnie szerokopasmowa jezdnia, otwarty dla wszystkich taras stał się jednym z popularniejszych miejsc w stolicy Litwy. To nie jest jednak miejsce do robienia czegoś konkretnego. Nic się tu nie zwiedza, nie ogląda, nie zalicza, nie stoi w kolejkach.

Przychodzę tu w letnie wieczory, spragniony ciepła rozgrzanych słońcem desek, urywków rozmów ludzi wokół. Kładę się na drewnie. Zamykam oczy i nasłuchuję szmeru aut w oddali, słów nuconej przez kogoś piosenki, śmiechu, syku otwieranych puszek – wszystkich dźwięków współczesnego Wilna.

Michał Głombiowski

Redaktor naczelny Travel Magazine. Dziennikarz, autor książek podróżniczych. Od ponad 20 lat w podróży, od dwóch dekad utrzymuje się z pisania.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.